Wyciągnęłam z koszyka winogrono . Loczken usiadł trochę dalej , a ja zaczęłam rzucać mu je do buzi . Za każdym razem przelatywała jednak obok niego .
-Ej , no rzucaj jakoś normalnie .
-To ty łap jak człowiek !
W końcu wzięłam 6 kulek i rzuciłam mu je w twarz .
-O ! Widzisz ? Trafiłam !
-O niee ! Przegięłaś ! - krzyknął przy czym zaczął mnie ganiać po całej łące .
Uciekałam najszybciej jak się da . W końcu złapał mnie , przyciągnął do siebie i czule pocałował . Zaczęliśmy wpatrywać się w pełnię księżyca .
-Cudownie jest ... Tutaj ... teraz ... z tobą - powiedziałam wciąż szybko oddychając po bieganiu .
-Nie , to ty jesteś cudowna .
Zarumieniłam się .
-Kocham cię , Styles . Bardzo cię kocham . Masz ten swój pieprzony urok .
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony , a po chwili się roześmiał .
-Dziękuję . Bardzo ... miłe to było .
-Mam taką ochotę ...
-Na co ? - zapytał śmiesznie potrząsając brwiami .
-Idź ty , zboczeńcu ! - powiedziałam popychając go .
Chłopak znowu wybuchnął śmiechem . Spojrzałam na ogromne drzewo . Podeszłam do niego i zaczęłam się na nie wdrapywać . Usiadłam na najniższej i bardzo grubej gałęzi , która znajdowała się jakieś 3 m od ziemi.Zaczęłam machać sobie nogami i podśpiewywać coś pod nosem . Harry patrzył na mnie jak na idiotkę.
-Ty...czy ty przemyślałaś jak stąd zejdziesz ?
-Tak sobie myślałam , że może mnie ściągniesz ?
Harry podrapał się po głowie . Wziął mój aparat i zaczął mi robić zdjęcia . Nie lubiłam gdy ktoś mi to robił , ale on to co innego .
-Harry , ściągniesz mnie ?
-Skacz !
-Oszalałeś ?
-Skacz , zaufaj mi .
Spojrzałam mu w oczy i bez namysłu skoczyłam . Wylądowaliśmy na kocu .
-Mówiłem , zaufaj mi .
Delikatnie się do niego uśmiechnęłam i korzystając z sytuacji ,że na nim leżę czule go pocałowałam .
-Wracajmy do domu - poprosiłam .
Zaczęliśmy sprzątać i po chwili ruszyliśmy w stronę domu . 20 minut później byliśmy już na miejscu . Wszędzie były po zgaszane światła i panowała niezmierna cisza . W oddali było słychać tylko tykanie zegarka . Skradaliśmy się po cichu do góry , nagle ktoś zapalił światło - to był mój kochany tata .
-A kto to się tutaj skrada o 2 w nocy ? - zapytał .
-E...cześć tato ! Jak ci życie leci ?
-Moja kochana Ninusia i Hazziątko . A gdzie wy byliście do tej godziny ?
-Na spacerze , tato . Rozmawialiśmy , leżeliśmy na kocyku . I trochę się zasiedzieliśmy . Ale z nim czas za szybko leci .
-Mm...jak słodko , ale ja się tylko zapytałem gdzie byliście , a wy się tutaj tłumaczycie . No już zmykajcie na górę.
Mocno go przytuliłam . Kochałam go , tak bardzo go kochałam .
-Kocham cię tato - szepnęłam po czym wraz z Harrym ruszyliśmy na górę .
-No dobra ... idę się umyć - powiedział po czym poszedł do łazienki .
Kiedy zostałam sama zgasiłam światło i podeszłam do okna . Wpatrywałam się w oświetlone uliczki Londynu . Chciałabym spędzić tutaj resztę życia . Ukończyć szkołę , studiować , pracować , a po za tym są tutaj wszystkie osoby , które kocham i jak najbardziej mi na nich zależy . W Polsce nie miałam nikogo ... oprócz matki , która kompletnie się mną nie interesowała . No i ze wzajemnością . Nie obchodziła mnie ani ona , ani ten jej Marek i Jade . Ściągnęłam z szyi łańcuszek od Harry`ego i położyłam go na parapecie . Nagle poczułam dotyk tego wspaniałego człowieka .
-Ciągle o tym myślisz ? - zapytał z przejęciem .
-Ale o czym ?
-No o tym , że za miesiąc .. będziesz musiała wracać .
-Tak . Harry ...ja ... ja tego nie zniosę .Nie ja , rozumiesz ? Jak my ze sobą będziemy ? Mamy XXI w . miłość na odległość w tych czasach nigdy się nie uda .
-Nina , Nina . Cii...dobrze już . Czy ty zawsze musisz się tak martwić o to co będzie ?
-Tak . Taka już jestem . Bo powoli przyzwyczajam się do tego miejsca , czuję się tu jak u siebie , a zaraz znowu będę .... - nie dokończyłam .
Harry przerwał mi pocałunkiem .
-Jak ja lubię jak ty przerywasz mi w taki sposób .
Chłopak się roześmiał . Chwyciłam piżamę i poszłam do łazienki . Wyszłam z niej po 15 minutach . Harry smacznie spał . Przykryłam go po sam czubek nosa i położyłam się obok niego . Nie miałam ochoty spać , więc włączyłam muzykę . W moim odtwarzaczu zaczęło lecieć : Chris Brown - Without you . Nagle Harry odwrócił się do mnie twarzą i czule przytulił . Pocałowałam go w czoło i zasnęliśmy .
Następnego dnia .
Obudził mnie bardzo łagodny głos. To był Mike .
-Nina , Nina co ci jest ? Wstawaj .
Gwałtownie usiadłam na łóżku. Byłam cała spocona , a po moich polikach spływały łzy .
-Mike , co ty tu robisz ?
-Budzę cię , nie wiem czy zauważyłaś . Co się stało ?
-Nic ... ja... miałam zły sen . Gdzie Harry ?
-Na dole . Je śniadanie . Ty też chodź .
-Dobrze ... idę już .
Chłopak chciał już wychodzić , jednak go zatrzymałam .
-Mike , poczekaj .
Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam .
-Mike . Ja wiem ,że rzadko ci to mówię ... W sumie nigdy , bo nie lubię tego mówić , ale chcę , żebyś wiedział , że bardzo cię kocham .
Zszokowany braciszek dotknął mojego czoła .
-Co ty robisz ?
-Sprawdzam czy nie masz gorączki .
-No wiesz ty co ?
Mike mocno mnie przytulił .
-Ja ciebie też kocham , Bubo .
-Ejj ! Obiecywałeś , że nie będziesz tak mówił .
Chłopak wystawił mi język i wyszedł z pokoju . W głowie miałam tylko ten okropny sen , w którym Harry ginął . Ten pisk opon ... Nie ! Nie mogę mieć takich myśli . Podeszłam do szafki . Zważywszy na to , że jest ciepło wyciągnęłam krótkie szorty , białą bokserkę , japonki i poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę .
_________________________________________________________________
No ! Macie . Przepraszam , że długo nie dodawałam . Nie żebym was olała czy coś . Bardzo was kocham , ale po prostu ostatnio ciągle śpię i nic mi się nie chce .:D No dobra , macie ten rozdział . I macie mi komentować ! Kocham was . Mamy teraz te swoje 2 miesiące laby , to dużo rozdziałów będzie . A jutro od 7 rano czeka mnie bieganie :D Jestem tylko ciekawa ile wytrzymam . XD
piątek, 29 czerwca 2012
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Rozdział 25
*Nina*
Siedziałam wtulona w Harry`ego . Spali już wszyscy oprócz mnie , jego , Maya i Zayn`a . Ale i oni po chwili się rozeszli . Maya poszła do swojego pokoju czytać książkę , a Zayn udał się do kuchni coś zjeść . Nagle Harry zaczął mi coś szeptać do ucha .
-Idziemy na górę ?
Nic nie odpowiedziałam .
-No idziemy ?
Znowu nic .
-Rodzisz ?
Spojrzałam na niego miną typu : wtf ? Jak zwykle musiał powiedzieć coś bezsensownego .
-Ty to do mnie mówisz ?
-Tak do ciebie . Zamyślona jesteś . Stało się coś ?
-Niee , nic się nie stało . Chodźmy - powiedziałam po czym wyłączyłam telewizor i poszliśmy do naszego pokoju .
Harry położył się na łóżko , a ja zaczęłam rozpakowywać ciuchy z mojej walizki do szafek .Loczken nieustannie mi się przyglądał .
-Harry , dlaczego tak na mnie patrzysz ?
-No przepraszam cię bardzo , jak nie ja to kto ? - zapytał uroczo się uśmiechając i ukazując swoje przecudowne dołeczki .
Nagle zadzwonił mój telefon .
-Mógłbyś odebrać ?
-Halo ? Tak tu Harry - chłopak Niny - Nina , trzymaj .
-Tak ? Przypomniało ci się o mnie ? Jest 20 ... czego ty ode mnie chcesz ? Serio , martwisz się o mnie ? Nie , nie będę miła . Chcesz czegoś , bo nie rozumiem ? Ah tak ? Dobra ... nie chce mi się z tobą gadać . Żegnam .
Rzuciłam telefon na łóżko i wróciłam do rozpakowywania się .
-Coś się stało ?
-Nie nic się nie stało ...
Zapanowała cisza . Prawda ... pomogłam jej przygotować ślub , ale i tak szczerze jej nienawidziłam . Za to , że przez nią nie ma już tej rodziny . Za to , że niesłusznie nienawidziłam mojego ojca przez dwa lata . Za to , że mnie okłamywała . Za to , że mój ojciec przez nią cierpiał . I za to , że jest taką pieprzoną egoistką . Na samą myśl , że będę musiała wrócić do Polski i mieszkać z nią pod jednym dachem ... Robiło mi się słabo i chciało płakać. Usiadłam na łóżku , zakryłam twarz rękoma , a po moim poliku spłynęły łzy . Z bezsilności , po prostu , najlepszy powód - bezsilność . Cała się trzęsłam . To , że tutaj jestem zbliżyło mnie do mojego taty i jeszcze bardziej ją znienawidziłam . Harry , widząc , że płaczę mocno mnie przytulił .
-Kocham cię - szepnął mi do ucha - Przestań w końcu płakać , bo nienawidzę twoich łez . Może sobie płakać każdy , ale nie ty , rozumiesz ? - zabrał mi moje dłonie i wytarł łezki -Chodź , idziemy na spacer .
Zgodziłam się . Miałam na to ochotę , żeby trochę zapomnieć . Harry założył mi bluzę i ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku . Chłopak ujął moją dłoń . I szliśmy w ciszy . Miałam ochotę wykrzyczeć jak bardzo go kocham . W ciągu miesiąca moje życie obróciło się do góry nogami . Nagle chłopak zasłonił mi oczy .
-Harry , co ty robisz ?
-Cśś ... zobaczysz .
-Harry , no !
-To ma być niespodzianka .
-Daleko jeszcze ? - zapytałam po trzech minutach .
-No już . Jesteśmy na miejscu , marudo .
Zabrał ręce i delikatnie przejechał dłonią po moim policzku . To co tam zobaczyłam złapało mnie za serce . Znajdowaliśmy się na pięknej polanie . Stał tam ogromny dąb , a pod nim kocyk i dużo jedzenia .
-Oto moje ulubione miejsce . Zawsze wylewam tu wszystkie miejsce . Od dzisiaj to nie moje miejsce ... ale nasze - powiedział .
Bez zastanowienia czule go pocałowałam .
-Tu jest ... naprawdę cudownie . Kiedy ty to wszystko przygotowałeś ?
-No wiesz ... Niall się przydaje , ale ... wydaje mi się , że jedzenia było jakoś więcej ...
Zaczęłam się śmiać .
-Masz ochotę na jakieś owoce ? - zapytał .
-Nie .
-A na kanapkę ?
-Nie .
-No to na co ? Propozycje mi się kończą .
-Na twoje usta .
Harry promiennie się uśmiechnął .
-A no to trzeba było tak od razu .
Przybliżył się do mnie i czule pocałował .
-No ... to teraz mogę zjeść .
Chwyciłam kanapkę i zaczęłam ją jeść . Rozglądałam się po łące , Loczuś nalewał wino , a w między czasie ciągle mi się przyglądał .
-Znowu to robisz .
-Ale co robię ? - zapytał "zdziwiony" .
-Ciągle na mnie patrzysz .
-No wiesz , od jakiegoś czasu należy to do moich obowiązków .
Delikatnie się uśmiechnęłam . Nagle się do mnie przybliżył . Byliśmy ze sobą bardzo blisko .
-Mam coś dla ciebie - szepnął mi do ucha .
-Dla mnie ?
-A jest tu ktoś inny ?
-No , jakieś robaki gdzie nie gdzie .
Chłopak się uśmiechnął .
-Naprawdę coś dla ciebie mam - powiedział przy czym wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko .
-Proszę , otwórz je .
-Ale ... co to jest ?
-Otwórz , zobaczysz .
Zrobiłam to o co mnie prosił . To co tam zobaczyłam zamurowało mnie . Był tam śliczny srebrny naszyjnik z wisiorkiem "H" .
-H jak Harry - powiedziałam sobie pod nosem .
Chłopak delikatnie się uśmiechnął .
-Podoba ci się ?
-Tak , to jest śliczne . Naprawdę cudowne , ale ja ... nie mogę tego przyjąć .
-Co ? Dlaczego ?
-No bo to ... na pewno dużo kosztowało , a ja ... nie ... po prostu nie mogę .
-Boże co za osioł mi się trafił . Nina , masz to wziąć . To naprawdę... nie było drogie .
-Serio ? Bo tu jest cena przyklejona .
-CO ?! A to Niall debil ... I weź go tu o pomoc poproś .
Wybuchnęłam śmiechem .
-Nina , chcę żebyś to wzięła . Po prostu no ... Wiesz ile ja tego po sklepach szukałem ? Nie rób mi tego . A po za tym ... jak mnie kochasz to to weź ! Taki mały szantaż .
Zaczęłam się śmiać . Odwróciłam się do niego plecami , a on założył mi go . Wróciłam do dawnej pozycji , oplotłam ręce wokół jego szyi i delikatnie pocałowałam .
-Dziękuję ci ... Za wszystko . Bo dzięki tobie tak na prawdę znowu zaczęłam żyć . Nauczyłeś mnie jak kochać . Jesteś dla mnie bardzo ważny . Jesteś dla mnie wszystkim co mam . Nie jesteś wylansowaną gwiazdunią , jesteś sobą i to w tobie cenie najbardziej.
Zauważyłam , że w jego ślicznych oczkach pojawiły się łzy .
-Co ty , płaczesz ?
-Nie , ale nikt jeszcze nie powiedział o mnie tylu pięknych rzeczy .
-Ty też ... powiedziałeś o mnie wtedy tak samo pięknie nad jeziorem , pamiętasz ?
-Pamiętam - odpowiedział przytulając mnie .
_______________________________________________________________
Proszę bardzo . 25 rozdział . I wiecie co ? :D Ma być 10 komentarzy i wtedy dopiero dodam kolejny rozdział . Przepraszam , nie lubię szantażów , ale kurde no ! Czytajcie , czytajcie .
A właśnie . Chciałabym polecić jeszcze bloga mojej koleżanki z klasy też jest Directioners ( nie lubię tego słowa , bo nie potrafię go powiedzieć i wszyscy się ze mnie nabijają :D ) . Komentujcie , niech jej się miło zrobi : http://my-world-is-diffrent.blogspot.com/ . Lubię uszczęśliwiać ludzi .
A tak na koniec : KOCHAM WAS <3 .
Siedziałam wtulona w Harry`ego . Spali już wszyscy oprócz mnie , jego , Maya i Zayn`a . Ale i oni po chwili się rozeszli . Maya poszła do swojego pokoju czytać książkę , a Zayn udał się do kuchni coś zjeść . Nagle Harry zaczął mi coś szeptać do ucha .
-Idziemy na górę ?
Nic nie odpowiedziałam .
-No idziemy ?
Znowu nic .
-Rodzisz ?
Spojrzałam na niego miną typu : wtf ? Jak zwykle musiał powiedzieć coś bezsensownego .
-Ty to do mnie mówisz ?
-Tak do ciebie . Zamyślona jesteś . Stało się coś ?
-Niee , nic się nie stało . Chodźmy - powiedziałam po czym wyłączyłam telewizor i poszliśmy do naszego pokoju .
Harry położył się na łóżko , a ja zaczęłam rozpakowywać ciuchy z mojej walizki do szafek .Loczken nieustannie mi się przyglądał .
-Harry , dlaczego tak na mnie patrzysz ?
-No przepraszam cię bardzo , jak nie ja to kto ? - zapytał uroczo się uśmiechając i ukazując swoje przecudowne dołeczki .
Nagle zadzwonił mój telefon .
-Mógłbyś odebrać ?
-Halo ? Tak tu Harry - chłopak Niny - Nina , trzymaj .
-Tak ? Przypomniało ci się o mnie ? Jest 20 ... czego ty ode mnie chcesz ? Serio , martwisz się o mnie ? Nie , nie będę miła . Chcesz czegoś , bo nie rozumiem ? Ah tak ? Dobra ... nie chce mi się z tobą gadać . Żegnam .
Rzuciłam telefon na łóżko i wróciłam do rozpakowywania się .
-Coś się stało ?
-Nie nic się nie stało ...
Zapanowała cisza . Prawda ... pomogłam jej przygotować ślub , ale i tak szczerze jej nienawidziłam . Za to , że przez nią nie ma już tej rodziny . Za to , że niesłusznie nienawidziłam mojego ojca przez dwa lata . Za to , że mnie okłamywała . Za to , że mój ojciec przez nią cierpiał . I za to , że jest taką pieprzoną egoistką . Na samą myśl , że będę musiała wrócić do Polski i mieszkać z nią pod jednym dachem ... Robiło mi się słabo i chciało płakać. Usiadłam na łóżku , zakryłam twarz rękoma , a po moim poliku spłynęły łzy . Z bezsilności , po prostu , najlepszy powód - bezsilność . Cała się trzęsłam . To , że tutaj jestem zbliżyło mnie do mojego taty i jeszcze bardziej ją znienawidziłam . Harry , widząc , że płaczę mocno mnie przytulił .
-Kocham cię - szepnął mi do ucha - Przestań w końcu płakać , bo nienawidzę twoich łez . Może sobie płakać każdy , ale nie ty , rozumiesz ? - zabrał mi moje dłonie i wytarł łezki -Chodź , idziemy na spacer .
Zgodziłam się . Miałam na to ochotę , żeby trochę zapomnieć . Harry założył mi bluzę i ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku . Chłopak ujął moją dłoń . I szliśmy w ciszy . Miałam ochotę wykrzyczeć jak bardzo go kocham . W ciągu miesiąca moje życie obróciło się do góry nogami . Nagle chłopak zasłonił mi oczy .
-Harry , co ty robisz ?
-Cśś ... zobaczysz .
-Harry , no !
-To ma być niespodzianka .
-Daleko jeszcze ? - zapytałam po trzech minutach .
-No już . Jesteśmy na miejscu , marudo .
Zabrał ręce i delikatnie przejechał dłonią po moim policzku . To co tam zobaczyłam złapało mnie za serce . Znajdowaliśmy się na pięknej polanie . Stał tam ogromny dąb , a pod nim kocyk i dużo jedzenia .
-Oto moje ulubione miejsce . Zawsze wylewam tu wszystkie miejsce . Od dzisiaj to nie moje miejsce ... ale nasze - powiedział .
Bez zastanowienia czule go pocałowałam .
-Tu jest ... naprawdę cudownie . Kiedy ty to wszystko przygotowałeś ?
-No wiesz ... Niall się przydaje , ale ... wydaje mi się , że jedzenia było jakoś więcej ...
Zaczęłam się śmiać .
-Masz ochotę na jakieś owoce ? - zapytał .
-Nie .
-A na kanapkę ?
-Nie .
-No to na co ? Propozycje mi się kończą .
-Na twoje usta .
Harry promiennie się uśmiechnął .
-A no to trzeba było tak od razu .
Przybliżył się do mnie i czule pocałował .
-No ... to teraz mogę zjeść .
Chwyciłam kanapkę i zaczęłam ją jeść . Rozglądałam się po łące , Loczuś nalewał wino , a w między czasie ciągle mi się przyglądał .
-Znowu to robisz .
-Ale co robię ? - zapytał "zdziwiony" .
-Ciągle na mnie patrzysz .
-No wiesz , od jakiegoś czasu należy to do moich obowiązków .
Delikatnie się uśmiechnęłam . Nagle się do mnie przybliżył . Byliśmy ze sobą bardzo blisko .
-Mam coś dla ciebie - szepnął mi do ucha .
-Dla mnie ?
-A jest tu ktoś inny ?
-No , jakieś robaki gdzie nie gdzie .
Chłopak się uśmiechnął .
-Naprawdę coś dla ciebie mam - powiedział przy czym wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko .
-Proszę , otwórz je .
-Ale ... co to jest ?
-Otwórz , zobaczysz .
Zrobiłam to o co mnie prosił . To co tam zobaczyłam zamurowało mnie . Był tam śliczny srebrny naszyjnik z wisiorkiem "H" .
-H jak Harry - powiedziałam sobie pod nosem .
Chłopak delikatnie się uśmiechnął .
-Podoba ci się ?
-Tak , to jest śliczne . Naprawdę cudowne , ale ja ... nie mogę tego przyjąć .
-Co ? Dlaczego ?
-No bo to ... na pewno dużo kosztowało , a ja ... nie ... po prostu nie mogę .
-Boże co za osioł mi się trafił . Nina , masz to wziąć . To naprawdę... nie było drogie .
-Serio ? Bo tu jest cena przyklejona .
-CO ?! A to Niall debil ... I weź go tu o pomoc poproś .
Wybuchnęłam śmiechem .
-Nina , chcę żebyś to wzięła . Po prostu no ... Wiesz ile ja tego po sklepach szukałem ? Nie rób mi tego . A po za tym ... jak mnie kochasz to to weź ! Taki mały szantaż .
Zaczęłam się śmiać . Odwróciłam się do niego plecami , a on założył mi go . Wróciłam do dawnej pozycji , oplotłam ręce wokół jego szyi i delikatnie pocałowałam .
-Dziękuję ci ... Za wszystko . Bo dzięki tobie tak na prawdę znowu zaczęłam żyć . Nauczyłeś mnie jak kochać . Jesteś dla mnie bardzo ważny . Jesteś dla mnie wszystkim co mam . Nie jesteś wylansowaną gwiazdunią , jesteś sobą i to w tobie cenie najbardziej.
Zauważyłam , że w jego ślicznych oczkach pojawiły się łzy .
-Co ty , płaczesz ?
-Nie , ale nikt jeszcze nie powiedział o mnie tylu pięknych rzeczy .
-Ty też ... powiedziałeś o mnie wtedy tak samo pięknie nad jeziorem , pamiętasz ?
-Pamiętam - odpowiedział przytulając mnie .
_______________________________________________________________
Proszę bardzo . 25 rozdział . I wiecie co ? :D Ma być 10 komentarzy i wtedy dopiero dodam kolejny rozdział . Przepraszam , nie lubię szantażów , ale kurde no ! Czytajcie , czytajcie .
A właśnie . Chciałabym polecić jeszcze bloga mojej koleżanki z klasy też jest Directioners ( nie lubię tego słowa , bo nie potrafię go powiedzieć i wszyscy się ze mnie nabijają :D ) . Komentujcie , niech jej się miło zrobi : http://my-world-is-diffrent.blogspot.com/ . Lubię uszczęśliwiać ludzi .
A tak na koniec : KOCHAM WAS <3 .
sobota, 23 czerwca 2012
Rozdział 24
-To wy wiedzieliście jak ja i Mike wyglądamy i codziennie gapiliście się na to zdjęcie ? - zapytałam .
Chłopacy choć na chwilę oderwali się od telewizora .Harry do mnie podszedł .
-No nie wiem jak wszyscy inni tutaj zgromadzeni , ale ja chciałem cię poznać od kiedy pamiętam ... i kiedy dowiedziałem się , że tu przyjeżdżasz ... nie mogłem ogarnąć własnego serca .
Zaczęłam się śmiać .
-Poczekaj , poczekaj . Czyli ty wtedy na holu wiedziałeś , że ja to ja ?
-Tak , wiedziałem .
Zarumieniłam się .
-Maaatko - powiedziałam drwiącym głosem .
Harry zaczął się śmiać .
-No dobra . Chodźmy na górę . Pokażemy wam wasze nowe pokoje - powiedział Niall .
Chwyciłyśmy swoje walizki i weszliśmy na górę .Było tam mnóstwo pokoi . Na jednym z nim było napisane : "HAZZA" . Chłopak otworzył mi drzwi , a ja posłusznie do niego weszłam .
-Harry , ale to twój pokój - powiedziałam .
-Nie , obawiam się , że teraz już nasz - odparł delikatnie całując mnie w policzek .
Uśmiechnęłam się do niego , a chłopak położył moje walizki , delikatnie wziął mnie na ręce i położył na łóżko. Zaczęłam rozglądać się po pokoju . Było w nim nawet czysto jak na pokój chłopaka .
-Kocham cię - chłopak szepnął mi do ucha te dwa ciepłe słowa .
-Ja ciebie też - powiedziałam .
Nagle usłyszeliśmy śmiechy Nicole i Louis`a zza ściany .
-Harry , błagam cię . Nie mów mi , że ta dwójka ma pokój za nami .
Chłopak się roześmiał .
-Niestety ... muszę to powiedzieć .
-Niee ... tylko nie oni . Przecież to są dzieci . Tutaj nie będzie spokoju .
Zaczęliśmy się śmiać . Po chwili się zamyśliłam .
-O czym ty tak myślisz ? - zapytał .
-O tym , że pierwszy raz od jakiegoś miesiąca naprawdę jestem głodna .
-Chodź , zrobimy coś do jedzenia - powiedział przy czym chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju .
Kiedy to uczyniliśmy zostaliśmy oblani wodą przez Nicole i Loui`ego .
-Mówiłam , że oni są nienormalni .
Wszyscy zaczęli się śmiać .
-Dom wariatów ! - powiedziałam po czym zeszłam na dół .
Zaczęłam szperać w lodówce . Czułam się trochę nieswojo , ale to w sumie , także mój dom ... więc musiałam się oswoić .
-To co jemy ? - zapytał Harry .
-Naleśniki ?
-Dobrze .
Zaczęłam szukać po szafce produktów . Nagle do kuchni wszedł Zayn . Wyglądał na cholernie smutnego . Usiadł przy stole i zaczął dziobać miskę z orzeszkami . Kompletnie nie miał apetytu . Był zmizerniały . Zauważyłam , że po jego policzku spływa łezka .Usiadłam obok niego i położyłam swoją dłoń na jego .
-O co chodzi ? - zapytałam bardzo łagodnie .
-Maya ... ona ... ona ma pojutrze urodziny , a mnie z nią nie będzie . Wszystko spieprzyłem . Dosłownie wszystko , rozumiesz ? Nienawidzę siebie samego .
Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Nagle po schodach zeszła Nicole . Posłałam jej znaczące spojrzenie . Puściłam rękę Zayn`a i poszłyśmy do pokoju jej i "Pana Marchewki" .
-Nicole , trzeba coś zrobić . Ona ma pojutrze urodziny , a po za tym Zayn ja kocha , przecież tak nie może być .
-Ale co mamy zrobić skoro ona nie chce go widzieć ? A tym bardziej z nim rozmawiać ?
-No nie wiem ... cokolwiek . Mam dość tego , że on cierpi .
-A ona nie cierpi ? - zapytała podniesionym głosem Nicole .
-No właśnie ona też . I nie wiem jak ty ,ale ja do niej dzwonię .
Nicole nic nie odpowiedziała . Jedynie podała mi telefon .
*piip-piip-piip*
M: Halo ?
N: Maya ? Maya ! Maya , błagam cię wróć do domu . Zayn cię kocha .
M: Nie ... ja ... nie . Po prostu nie .
N: No , ale Maya .
M: Powiedziałam NIE ! Dla mnie nie jest łatwe jak on się z nią przytula .
Rozłączyła się . Wiedziałam , że płakała . Czułam się winna , że doprowadziłam ją do łez . Nicole siedziała bez ruchu i się na mnie patrzyła . Nagle do pokoju weszła Semily . Usiadła obok mnie .
-Vas Happening ?! - krzyknęła .
-Semily , uspokój się . Nikomu nie jest do śmiechu .
-Co się znowu stało ?
-No wiesz... oprócz tego , że Maya i Zayn się kochają , uciekają przed sobą , a ona ma pojutrze urodziny , a nie wiem czy zauważyłaś , ale jej tu nie ma - tłumaczyłam .
-Może się w pudle chowa .
-Semily , idź być śmieszna gdzie indziej .
Dziewczyny zaczęły się śmiać . Dochodziła już 21 . Usłyszeliśmy wołanie Zayn`a z dołu . Zeszłyśmy do salonu . Chłopcy siedzieli na kanapie . Na stoliku stało mnóstwo misek z chipsami i popcornem . Usiadłam obok Harry`ego . Wtuliłam się w niego i choć na chwile poczułam się bezpieczna i zapomniałam o wszystkim co wokół nas się dzieje .
-Bardzo , bardzo cię kocham - szepnęłam mu do ucha .
Harry mocniej mnie przytulił . Byliśmy ze sobą tak blisko , że czułam szybkie bicie jego serca .
-Może oglądamy jakiś horror ? -zaproponował Hornek .
Zgodziliśmy się .
-Może Paranormal Activity ?
-Może być - powiedzieli chłopcy .
Szczerze , bardzo bałam się horrorów , ale z takim chłopakiem przy boku żaden film nie był straszny . Nagle ktoś zadzwonił do drzwi . Wszyscy się wystraszyliśmy , a popcorn zaczął latać po pokoju . Semily wstała i pewnym krokiem poszła na korytarz . Spojrzałam na Nicole i poszłyśmy za nią . Semily stała pod drzwiami i nas nas czekała .
-Posłuchajcie... tam za drzwiami ... jest Maya - powiedziała cicho .
-Maya ?! -prawie krzyknęłam .
-Ciiiii ! - powiedziała Sem .
-Kto to przyszedł ? - zapytał Louis z salonu .
-To ? eee...to ... lis ... listonosz - wymyśliła na poczekanie Nicole .
Semily wpuściła Mayę do środka .Wyglądała na bardzo smutną . Widać , że schudła kilka kilogramów . Wyglądała jakby nic nie jadła .
-Cześć - szepnęła .
Ja i Nicole nic nie powiedziałyśmy . Nadal stałyśmy i patrzyłyśmy na nią jak na ducha .
-No co się tak na mnie patrzycie ? Aż taka jestem straszna ? Rozumiem ... chociaż wiecie co ? Nie , ja nie rozumiem . Ja wracam , bo się za wami stęskniłam , a wy mnie tak traktujecie .
Delikatnie się uśmiechnęłyśmy i na nią rzuciłyśmy .
-A więc... kochacie to nie ? - powiedziała .
Zaczęłyśmy się śmiać . Chwyciłyśmy jej walizki i zaprowadziłyśmy do jej pokoju . Kiedy do niego weszła od razu rzuciła się na łóżko .
-Jak tu pięknie ! - prawie pisnęła .
Nagle do jej pokoju niespodziewanie wszedł Mike . Stanął jakby wryty w ziemię .
-MAYA ! - krzyknął .
Podbiegłam do niego i zasłoniłam jego buzię dłonią .
-Ciiiiiiii !
Chłopak zaczął się uśmiechać .
-Wróciłaś !- powiedział .
-Wróciłam .
-Wiecie co ? Chodźmy na dół - powiedziała Nicole - Oni się ucieszą jak ciebie zobaczą .
-To wy idźcie , a ja i Nina zaraz zejdziemy - powiedziała .
Zostałyśmy we dwie .
-Nina , nie pójdę tam . Boję się .
-Co ? Czego ty się boisz ?
-No ... co mam zrobić ? Zejść tam i powiedzieć " Cześć , wróciłam" ? To chore ...
-Maya . Nie bój się . Jestem z tobą . Najpierw powiem im , że jesteś , a potem dopiero wejdziesz okej ?
Maya delikatnie się uśmiechnęła . Chwyciłam ją za rękę i zeszłyśmy na dół . W salonie trwało Party Hard .
-Ej , chłopcy , chłopcy , chłopcy , kurde ! Gościa mamy .
Cała piątka spojrzała mnie zdziwiona . Dziewczyny i Mike nie zareagowały jakoś specjalnie . Wiedzieli , że chodzi o Mayę .Nagle dziewczyna wyszła z kuchni . Chłopcy najpierw patrzyli na nią jak na zjawę , a po chwili zaczęli się na nią rzucać . Zayn patrzył na nią zszokowany . Nie podszedł do niej . Po jego poliku spłynęła łza . Od razu ją wytarł . Spojrzałam na niego , a on gwałtownie wyszedł z pokoju . Spojrzałam na tą "wesołą gromadkę" . Wszyscy leżeli na ziemi .
-Też się cieszę , że was widzę , ale ...
-Ale ?
-Ale , nie duście mnie !
Chłopcy z niej zeszli i podali rękę , żeby mogła wstać .
-Tęskniliśmy za tobą - powiedział Liam .
-Ja za wami też , ale teraz jesteśmy już wszyscy razem .
Chłopcy od razu zaczęli wypytywać się jej : gdzie była , co robiła , dlaczego uciekła . Wiedziałyśmy ,że to dla niej ciężkie , więc postanowiłyśmy jej pomóc .
-Wiecie co ... dajcie jej trochę odpocząć - powiedziała Semily .
Maya spojrzała na nas dziękującym wzrokiem . Postanowiliśmy zamówić pizzę . Kiedy zostało to już wykonane postanowiliśmy grać w karty słuchając przy tym muzyki .
-Wiecie co ? Idę się wykąpać . Zaraz do was wracam - powiedziała "Wiewióra" po czym odeszła .
*Maya*
Szłam do swojego pokoju . Już miałam do niego wchodzić , kiedy nagle drzwi do pokoju Zayn`a się otworzyły , a w nich stanął ON . Od razu zbladłam .
-Maya , zaczekaj . Możemy porozmawiać ?
-A o czym ? - zapytałam bardzo łagodnie .
Chciałam , żebyśmy rozmawiali ze sobą tak jakby nigdy się nic nie stało ... albo żebyśmy chociaż udawali , że tak rozmawiamy .
-Bo ja ... ja ... ja chciałem cię przeprosić .
-Mnie ? Ale za co ?
-No bo ... wydaje mi się , że uciekłaś przeze mnie .
-Zayn , to nie twoja wina . A po za tym ... to ja nie uciekłam . Ja ... ja ... wyjechałam do babci , ponieważ potrzebowała mojej pomocy - skłamałam .
Bardziej żenującego kłamstwa wymyślić nie potrafiłam . Byłam na siebie cholernie zła , że kłamałam . Nienawidziłam tego robić , ale w tej sytuacji nie miałam innego wyjścia. Co miałam powiedzieć : "Ah ... no wiesz Zayn , wyjechałam bo cię kocham ,a ty masz mnie w dupie " ? To byłoby chore ... Po chwili dopiero zorientowałam się , że nadal stoję i patrze mu oczy . Delikatnie się do niego uśmiechnęłam i odeszłam . Chwyciłam z szafki pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki . Leżałam w wannie i myślałam o tym całym życiu i o tym jakie ono jest beznadziejne . Chociaż , może tak naprawdę to ja byłam beznadziejna . Byłam tchórzem . Po prostu ... tchórzyłam . Za każdym razem . Kiedy już się wykąpałam , ubrałam się i zeszłam na dół .
__________________________________________________________________
Kolejny rozdział . Wiecie ? Chcę już wakacje :( Na szczęście odpocznę już od tej szkoły i od tych wszystkich ludzi . Kocham was, wiecie ? Mówiłam to już wam kiedyś ? :D Naprawdę jesteście dla mnie baaaaardzo , baaaardzo ważni <3 . No nic , czytajcie i komentujcie .
Chłopacy choć na chwilę oderwali się od telewizora .Harry do mnie podszedł .
-No nie wiem jak wszyscy inni tutaj zgromadzeni , ale ja chciałem cię poznać od kiedy pamiętam ... i kiedy dowiedziałem się , że tu przyjeżdżasz ... nie mogłem ogarnąć własnego serca .
Zaczęłam się śmiać .
-Poczekaj , poczekaj . Czyli ty wtedy na holu wiedziałeś , że ja to ja ?
-Tak , wiedziałem .
Zarumieniłam się .
-Maaatko - powiedziałam drwiącym głosem .
Harry zaczął się śmiać .
-No dobra . Chodźmy na górę . Pokażemy wam wasze nowe pokoje - powiedział Niall .
Chwyciłyśmy swoje walizki i weszliśmy na górę .Było tam mnóstwo pokoi . Na jednym z nim było napisane : "HAZZA" . Chłopak otworzył mi drzwi , a ja posłusznie do niego weszłam .
-Harry , ale to twój pokój - powiedziałam .
-Nie , obawiam się , że teraz już nasz - odparł delikatnie całując mnie w policzek .
Uśmiechnęłam się do niego , a chłopak położył moje walizki , delikatnie wziął mnie na ręce i położył na łóżko. Zaczęłam rozglądać się po pokoju . Było w nim nawet czysto jak na pokój chłopaka .
-Kocham cię - chłopak szepnął mi do ucha te dwa ciepłe słowa .
-Ja ciebie też - powiedziałam .
Nagle usłyszeliśmy śmiechy Nicole i Louis`a zza ściany .
-Harry , błagam cię . Nie mów mi , że ta dwójka ma pokój za nami .
Chłopak się roześmiał .
-Niestety ... muszę to powiedzieć .
-Niee ... tylko nie oni . Przecież to są dzieci . Tutaj nie będzie spokoju .
Zaczęliśmy się śmiać . Po chwili się zamyśliłam .
-O czym ty tak myślisz ? - zapytał .
-O tym , że pierwszy raz od jakiegoś miesiąca naprawdę jestem głodna .
-Chodź , zrobimy coś do jedzenia - powiedział przy czym chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju .
Kiedy to uczyniliśmy zostaliśmy oblani wodą przez Nicole i Loui`ego .
-Mówiłam , że oni są nienormalni .
Wszyscy zaczęli się śmiać .
-Dom wariatów ! - powiedziałam po czym zeszłam na dół .
Zaczęłam szperać w lodówce . Czułam się trochę nieswojo , ale to w sumie , także mój dom ... więc musiałam się oswoić .
-To co jemy ? - zapytał Harry .
-Naleśniki ?
-Dobrze .
Zaczęłam szukać po szafce produktów . Nagle do kuchni wszedł Zayn . Wyglądał na cholernie smutnego . Usiadł przy stole i zaczął dziobać miskę z orzeszkami . Kompletnie nie miał apetytu . Był zmizerniały . Zauważyłam , że po jego policzku spływa łezka .Usiadłam obok niego i położyłam swoją dłoń na jego .
-O co chodzi ? - zapytałam bardzo łagodnie .
-Maya ... ona ... ona ma pojutrze urodziny , a mnie z nią nie będzie . Wszystko spieprzyłem . Dosłownie wszystko , rozumiesz ? Nienawidzę siebie samego .
Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Nagle po schodach zeszła Nicole . Posłałam jej znaczące spojrzenie . Puściłam rękę Zayn`a i poszłyśmy do pokoju jej i "Pana Marchewki" .
-Nicole , trzeba coś zrobić . Ona ma pojutrze urodziny , a po za tym Zayn ja kocha , przecież tak nie może być .
-Ale co mamy zrobić skoro ona nie chce go widzieć ? A tym bardziej z nim rozmawiać ?
-No nie wiem ... cokolwiek . Mam dość tego , że on cierpi .
-A ona nie cierpi ? - zapytała podniesionym głosem Nicole .
-No właśnie ona też . I nie wiem jak ty ,ale ja do niej dzwonię .
Nicole nic nie odpowiedziała . Jedynie podała mi telefon .
*piip-piip-piip*
M: Halo ?
N: Maya ? Maya ! Maya , błagam cię wróć do domu . Zayn cię kocha .
M: Nie ... ja ... nie . Po prostu nie .
N: No , ale Maya .
M: Powiedziałam NIE ! Dla mnie nie jest łatwe jak on się z nią przytula .
Rozłączyła się . Wiedziałam , że płakała . Czułam się winna , że doprowadziłam ją do łez . Nicole siedziała bez ruchu i się na mnie patrzyła . Nagle do pokoju weszła Semily . Usiadła obok mnie .
-Vas Happening ?! - krzyknęła .
-Semily , uspokój się . Nikomu nie jest do śmiechu .
-Co się znowu stało ?
-No wiesz... oprócz tego , że Maya i Zayn się kochają , uciekają przed sobą , a ona ma pojutrze urodziny , a nie wiem czy zauważyłaś , ale jej tu nie ma - tłumaczyłam .
-Może się w pudle chowa .
-Semily , idź być śmieszna gdzie indziej .
Dziewczyny zaczęły się śmiać . Dochodziła już 21 . Usłyszeliśmy wołanie Zayn`a z dołu . Zeszłyśmy do salonu . Chłopcy siedzieli na kanapie . Na stoliku stało mnóstwo misek z chipsami i popcornem . Usiadłam obok Harry`ego . Wtuliłam się w niego i choć na chwile poczułam się bezpieczna i zapomniałam o wszystkim co wokół nas się dzieje .
-Bardzo , bardzo cię kocham - szepnęłam mu do ucha .
Harry mocniej mnie przytulił . Byliśmy ze sobą tak blisko , że czułam szybkie bicie jego serca .
-Może oglądamy jakiś horror ? -zaproponował Hornek .
Zgodziliśmy się .
-Może Paranormal Activity ?
-Może być - powiedzieli chłopcy .
Szczerze , bardzo bałam się horrorów , ale z takim chłopakiem przy boku żaden film nie był straszny . Nagle ktoś zadzwonił do drzwi . Wszyscy się wystraszyliśmy , a popcorn zaczął latać po pokoju . Semily wstała i pewnym krokiem poszła na korytarz . Spojrzałam na Nicole i poszłyśmy za nią . Semily stała pod drzwiami i nas nas czekała .
-Posłuchajcie... tam za drzwiami ... jest Maya - powiedziała cicho .
-Maya ?! -prawie krzyknęłam .
-Ciiiii ! - powiedziała Sem .
-Kto to przyszedł ? - zapytał Louis z salonu .
-To ? eee...to ... lis ... listonosz - wymyśliła na poczekanie Nicole .
Semily wpuściła Mayę do środka .Wyglądała na bardzo smutną . Widać , że schudła kilka kilogramów . Wyglądała jakby nic nie jadła .
-Cześć - szepnęła .
Ja i Nicole nic nie powiedziałyśmy . Nadal stałyśmy i patrzyłyśmy na nią jak na ducha .
-No co się tak na mnie patrzycie ? Aż taka jestem straszna ? Rozumiem ... chociaż wiecie co ? Nie , ja nie rozumiem . Ja wracam , bo się za wami stęskniłam , a wy mnie tak traktujecie .
Delikatnie się uśmiechnęłyśmy i na nią rzuciłyśmy .
-A więc... kochacie to nie ? - powiedziała .
Zaczęłyśmy się śmiać . Chwyciłyśmy jej walizki i zaprowadziłyśmy do jej pokoju . Kiedy do niego weszła od razu rzuciła się na łóżko .
-Jak tu pięknie ! - prawie pisnęła .
Nagle do jej pokoju niespodziewanie wszedł Mike . Stanął jakby wryty w ziemię .
-MAYA ! - krzyknął .
Podbiegłam do niego i zasłoniłam jego buzię dłonią .
-Ciiiiiiii !
Chłopak zaczął się uśmiechać .
-Wróciłaś !- powiedział .
-Wróciłam .
-Wiecie co ? Chodźmy na dół - powiedziała Nicole - Oni się ucieszą jak ciebie zobaczą .
-To wy idźcie , a ja i Nina zaraz zejdziemy - powiedziała .
Zostałyśmy we dwie .
-Nina , nie pójdę tam . Boję się .
-Co ? Czego ty się boisz ?
-No ... co mam zrobić ? Zejść tam i powiedzieć " Cześć , wróciłam" ? To chore ...
-Maya . Nie bój się . Jestem z tobą . Najpierw powiem im , że jesteś , a potem dopiero wejdziesz okej ?
Maya delikatnie się uśmiechnęła . Chwyciłam ją za rękę i zeszłyśmy na dół . W salonie trwało Party Hard .
-Ej , chłopcy , chłopcy , chłopcy , kurde ! Gościa mamy .
Cała piątka spojrzała mnie zdziwiona . Dziewczyny i Mike nie zareagowały jakoś specjalnie . Wiedzieli , że chodzi o Mayę .Nagle dziewczyna wyszła z kuchni . Chłopcy najpierw patrzyli na nią jak na zjawę , a po chwili zaczęli się na nią rzucać . Zayn patrzył na nią zszokowany . Nie podszedł do niej . Po jego poliku spłynęła łza . Od razu ją wytarł . Spojrzałam na niego , a on gwałtownie wyszedł z pokoju . Spojrzałam na tą "wesołą gromadkę" . Wszyscy leżeli na ziemi .
-Też się cieszę , że was widzę , ale ...
-Ale ?
-Ale , nie duście mnie !
Chłopcy z niej zeszli i podali rękę , żeby mogła wstać .
-Tęskniliśmy za tobą - powiedział Liam .
-Ja za wami też , ale teraz jesteśmy już wszyscy razem .
Chłopcy od razu zaczęli wypytywać się jej : gdzie była , co robiła , dlaczego uciekła . Wiedziałyśmy ,że to dla niej ciężkie , więc postanowiłyśmy jej pomóc .
-Wiecie co ... dajcie jej trochę odpocząć - powiedziała Semily .
Maya spojrzała na nas dziękującym wzrokiem . Postanowiliśmy zamówić pizzę . Kiedy zostało to już wykonane postanowiliśmy grać w karty słuchając przy tym muzyki .
-Wiecie co ? Idę się wykąpać . Zaraz do was wracam - powiedziała "Wiewióra" po czym odeszła .
*Maya*
Szłam do swojego pokoju . Już miałam do niego wchodzić , kiedy nagle drzwi do pokoju Zayn`a się otworzyły , a w nich stanął ON . Od razu zbladłam .
-Maya , zaczekaj . Możemy porozmawiać ?
-A o czym ? - zapytałam bardzo łagodnie .
Chciałam , żebyśmy rozmawiali ze sobą tak jakby nigdy się nic nie stało ... albo żebyśmy chociaż udawali , że tak rozmawiamy .
-Bo ja ... ja ... ja chciałem cię przeprosić .
-Mnie ? Ale za co ?
-No bo ... wydaje mi się , że uciekłaś przeze mnie .
-Zayn , to nie twoja wina . A po za tym ... to ja nie uciekłam . Ja ... ja ... wyjechałam do babci , ponieważ potrzebowała mojej pomocy - skłamałam .
Bardziej żenującego kłamstwa wymyślić nie potrafiłam . Byłam na siebie cholernie zła , że kłamałam . Nienawidziłam tego robić , ale w tej sytuacji nie miałam innego wyjścia. Co miałam powiedzieć : "Ah ... no wiesz Zayn , wyjechałam bo cię kocham ,a ty masz mnie w dupie " ? To byłoby chore ... Po chwili dopiero zorientowałam się , że nadal stoję i patrze mu oczy . Delikatnie się do niego uśmiechnęłam i odeszłam . Chwyciłam z szafki pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki . Leżałam w wannie i myślałam o tym całym życiu i o tym jakie ono jest beznadziejne . Chociaż , może tak naprawdę to ja byłam beznadziejna . Byłam tchórzem . Po prostu ... tchórzyłam . Za każdym razem . Kiedy już się wykąpałam , ubrałam się i zeszłam na dół .
__________________________________________________________________
Kolejny rozdział . Wiecie ? Chcę już wakacje :( Na szczęście odpocznę już od tej szkoły i od tych wszystkich ludzi . Kocham was, wiecie ? Mówiłam to już wam kiedyś ? :D Naprawdę jesteście dla mnie baaaaardzo , baaaardzo ważni <3 . No nic , czytajcie i komentujcie .
piątek, 22 czerwca 2012
Rozdział 23
Następnego dnia .
-Nie ... nie ... nie błagam ! Nie rób mu krzywdy ... ja go kocham ! - krzyczałam przez sen .
-Nina , Nina ... kochanie ... - budził mnie łagodny głos Harry`ego .
Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju . Byłam cała przepocona , a po moim poliku spływały łzy . Harry patrzył na mnie przestraszony .
-Co się stało ? - zapytał .
-Nic ... śniło mi się coś złego ... ale to tylko sen . Jesteś tutaj i wszystko jest dobrze - powiedziałam ściskając jego dłoń .
Chłopak mocno mnie przytulił .
-Tej nocy będę trzymał cię tak blisko przy sobie , że na pewno nic strasznego ci się nie przyśni - powiedział przy czym uniósł mój podbródek i delikatnie pocałował .
Wyszłam z łóżka i podeszłam do szafki , na której stała butelka z wodą . Zaczęłam ją pić . Pomyślałam , że to będzie dobry dzień . Za oknem świeciło słońce , między mną a Harrym wszystko było dobrze ... Jednak nie ... to nie będzie dobry dzień . Nie ma Mayi . I to jest w tym momencie najważniejsze . Kucnęłam nad walizką . Wyciągnęłam z niej zwykłą białą bluzkę , granatową marynarkę , czarne rurki i czarne koturny .
Poszłam do łazienki się ubrać i zrobić poranną toaletę . Kiedy z niej wyszłam Harry`emu opadła szczęka .
-Co ty tak ... pięknie wyglądasz ?
-Ja ? Dlaczego , pięknie ?
-No tak ... inaczej . Nigdy nie widziałem ciebie tak ubranej .
Delikatnie się do niego uśmiechnęłam . Nie wzięłam tych słów do siebie . Bardziej interesowało mnie to gdzie jest Maya .
-Idę zanieść nasze walizki na dół - powiedział Harry .
-Dobrze - odparłam .
Chwyciłam swoją torebkę , ostatni raz spojrzałam na ten pokój , delikatnie się do siebie uśmiechnęłam i poszłam do pokoju Nicole . Dziewczyna siedziała na łóżku , a obok niej leżała Semily . Wyglądały na zmartwione .
-Gdzie jest Maya ? - zapytała Semily .
-Nie mam pojęcia ... ale przeczytajcie to - powiedziałam .
Dziewczyny chwyciły list do ręki . Kiedy skończyły go czytać zareagowały tak samo jak ja ... czyli płaczem .
-I ja ... nie mogę uwierzyć , że jej nie ma przez Zayn`a ... - powiedziała Semily .
Zapanowała cisza . Wszystkie trzy zastanawiałyśmy się co zrobić i jak ją znaleźć . Nagle do Nicole zadzwonił telefon :
N: Halo ?
M: ....
N: Halo ?
M: ....
N: Maya ... Maya ja wiem , że to ty .
M: Cze ... cześć .
N: Maya do cholery gdzie ty jesteś ?
M: Ja... ja postanowiłam wyjechać na jakiś czas i przemyśleć to wszystko ... Błagam nie mówcie Zayn`owi , że wiecie gdzie ja jestem . Chcę o nim zapomnieć . Jestem bezpieczna , powinnam wrócić za kilka dni .
N: Dobrze , obiecujemy , że nie piśniemy słówkiem , ale Maya , uważaj na siebie .
M: Obiecuję , będę uważać . Dziękuję , że mnie kryjecie .
N: Nie ma za co ... Taka nasza praca .
M: Muszę już kończyć , zadzwonię później , kocham was .
N: My ciebie też ... papa .
-Kto to było ? To Maya ? Co mówiła ? Jest bezpieczna ? - od razu zaatakowałam ją milionami pytań .
-Tak , to Maya . Mówiła , że wyjechała na kilka dni , żeby wszystko sobie poukładać i tak , jest bezpieczna.
Wraz z Semily odetchnęłyśmy z ulgą .
-Tylko ... prosiła , żebyśmy nie mówiły Zayn`owi , że mamy z nią kontakt .
-Dobrze , nic nie powiemy .
-No dobra .... zbierajmy się . Zaraz musimy już wyjeżdżać - powiedziała Nicole przy czym chwyciła bagaże i wyszła z pokoju .
Pomogłyśmy jej i wyszłyśmy za nią . Na dole wszyscy już na nią czekali . Kiedy Lou zobaczył Nicole promiennie się do niej uśmiechnął , a ona się w niego wtuliła .
-To wy razem ? - zapytała zszokowana Semily .
-No ... tak jakoś wyszło - powiedziała Nicole .
Wszyscy zaczęliśmy ich przytulać i im gratulować . Spojrzałam na Zayn`a . Chłopak stał przy oknie i zamyślony przyglądał się wodzie znajdującej się w basenie . Podeszłam do niego , oparłam się o szybę i z uwagę mu się przyglądałam .
-Na prawdę ... mnie nienawidzisz ? - zapytał smutnym głosem .
-Nie nienawidzę cię , po prostu ... wczoraj mnie poniosło ... przepraszam . Nie powinnam się tak zachowywać ... Ja rozumiem kochasz Carly ...
-Nie , Nina . Ja nie kocham Carly .
-Co ? Jak to jej nie kochasz ? To po co z nią wczoraj przyszedłeś ?
-Nie wiem ... Głupi jestem i tyle . Myślałem , że Maya mnie nie kocha i chciałem jakoś ... wzbudzić w niej zazdrość .... wiem to chore .
-Nie ... to nie chore . Taka jest miłość i tyle .
Zayn się do mnie przytulił .
-Jesteś jedyną osobą , która mnie rozumie - powiedział .
I w tym momencie byłam zła sama na siebie ... Nienawidziłam kłamać ... szkoda mi było Zayn`a . On ją kochał , nie wiedział gdzie jest , nie wiedział co się z nią dzieję. Moje rozmyślenia przerwał Harry .
-Nina , jedziemy już - powiedział .
Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy w drogę . Byłam bardzo ciekawa jak wygląda dom mojego taty . Godzinę później byliśmy na miejscu . Znajdowaliśmy się na bardzo spokojnej ulicy znajdującej się niedaleko pięknego parku i centrum Londynu . Ucieszyłam się , że jest tam park , ponieważ uwielbiałam spacerować wieczorami . Na ulicy bawiło się mnóstwo dzieci . Pisali coś kredami , skakali na skakance , grali w piłkę nożną ... Nie można było się tutaj nudzić . Znajdowały się tu niesamowite domy ... chociaż nie można było nazwać tego domami . To były raczej ... ville . Nagle chłopacy wybiegli z samochodu i zaczęli biec w stronę jednej z nich piszcząc jak małe dziewczynki .
-Tato , dlaczego oni się gdzieś włamują ? - zapytałam zdezorientowana .
-Dziecko , oni się nigdzie nie włamują . To jest ich dom .
Patrzyłam raz na James`a , raz na Nicole , raz na Semily . Wydawało mi się , że miały takie same miny jak ja.
-Wow ... jak tu ... pięknie - powiedziała Sem .
Nie byłam przyzwyczajona do takich luksusów . Mieszkałam w skromnym , małym domku na wsi , a nie w wielkiej villi w LONDYNIE .
-No ... to będziemy tak stali i patrzyli się na ten dom , czy może wejdziemy do środka ? - poprosił tata Nicole .
Roześmiałyśmy się , chwyciłyśmy walizki i wbiegłyśmy do domu . Byłam dumna z mojego ojca . Tak dużo osiągnął w tak niedługi czas . Kiedy weszłam do środka byłam w szoku . Było tam tak samo pięknie jak na zewnątrz . Ogromna kuchnia , długie , drewniane , kręcone schody , wielki salon w którym znajdowała się przeolbrzymia plazma i skórzana kanapa . Na ścianie wisiało duże zdjęcie moje , Mike`a i mojego taty sprzed dwóch lat . Bardzo mnie to ucieszyło , a zarazem zdziwiło .
____________________________________________________________________
Proszę . Kolejny rozdział . I jak się wam podoba ? Jakoś ... nie miałam weny . Czytam książkę i bardzo mnie wciągnęła . :) Wiecie co ? Kocham was ! <3 . Ostatnio mam takie dni , że ciągle mi smutno , nie mogę znaleźć sobie nigdzie miejsca ...mam takie wrażenie , że jestem beznadziejna i nie mam dla kogo żyć , ale zaraz wchodzę na tego bloga , czytam te wszystkie komentarze i jednak ... mam dla kogo żyć . Dziękuję .
-Nie ... nie ... nie błagam ! Nie rób mu krzywdy ... ja go kocham ! - krzyczałam przez sen .
-Nina , Nina ... kochanie ... - budził mnie łagodny głos Harry`ego .
Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju . Byłam cała przepocona , a po moim poliku spływały łzy . Harry patrzył na mnie przestraszony .
-Co się stało ? - zapytał .
-Nic ... śniło mi się coś złego ... ale to tylko sen . Jesteś tutaj i wszystko jest dobrze - powiedziałam ściskając jego dłoń .
Chłopak mocno mnie przytulił .
-Tej nocy będę trzymał cię tak blisko przy sobie , że na pewno nic strasznego ci się nie przyśni - powiedział przy czym uniósł mój podbródek i delikatnie pocałował .
Wyszłam z łóżka i podeszłam do szafki , na której stała butelka z wodą . Zaczęłam ją pić . Pomyślałam , że to będzie dobry dzień . Za oknem świeciło słońce , między mną a Harrym wszystko było dobrze ... Jednak nie ... to nie będzie dobry dzień . Nie ma Mayi . I to jest w tym momencie najważniejsze . Kucnęłam nad walizką . Wyciągnęłam z niej zwykłą białą bluzkę , granatową marynarkę , czarne rurki i czarne koturny .
Poszłam do łazienki się ubrać i zrobić poranną toaletę . Kiedy z niej wyszłam Harry`emu opadła szczęka .
-Co ty tak ... pięknie wyglądasz ?
-Ja ? Dlaczego , pięknie ?
-No tak ... inaczej . Nigdy nie widziałem ciebie tak ubranej .
Delikatnie się do niego uśmiechnęłam . Nie wzięłam tych słów do siebie . Bardziej interesowało mnie to gdzie jest Maya .
-Idę zanieść nasze walizki na dół - powiedział Harry .
-Dobrze - odparłam .
Chwyciłam swoją torebkę , ostatni raz spojrzałam na ten pokój , delikatnie się do siebie uśmiechnęłam i poszłam do pokoju Nicole . Dziewczyna siedziała na łóżku , a obok niej leżała Semily . Wyglądały na zmartwione .
-Gdzie jest Maya ? - zapytała Semily .
-Nie mam pojęcia ... ale przeczytajcie to - powiedziałam .
Dziewczyny chwyciły list do ręki . Kiedy skończyły go czytać zareagowały tak samo jak ja ... czyli płaczem .
-I ja ... nie mogę uwierzyć , że jej nie ma przez Zayn`a ... - powiedziała Semily .
Zapanowała cisza . Wszystkie trzy zastanawiałyśmy się co zrobić i jak ją znaleźć . Nagle do Nicole zadzwonił telefon :
N: Halo ?
M: ....
N: Halo ?
M: ....
N: Maya ... Maya ja wiem , że to ty .
M: Cze ... cześć .
N: Maya do cholery gdzie ty jesteś ?
M: Ja... ja postanowiłam wyjechać na jakiś czas i przemyśleć to wszystko ... Błagam nie mówcie Zayn`owi , że wiecie gdzie ja jestem . Chcę o nim zapomnieć . Jestem bezpieczna , powinnam wrócić za kilka dni .
N: Dobrze , obiecujemy , że nie piśniemy słówkiem , ale Maya , uważaj na siebie .
M: Obiecuję , będę uważać . Dziękuję , że mnie kryjecie .
N: Nie ma za co ... Taka nasza praca .
M: Muszę już kończyć , zadzwonię później , kocham was .
N: My ciebie też ... papa .
-Kto to było ? To Maya ? Co mówiła ? Jest bezpieczna ? - od razu zaatakowałam ją milionami pytań .
-Tak , to Maya . Mówiła , że wyjechała na kilka dni , żeby wszystko sobie poukładać i tak , jest bezpieczna.
Wraz z Semily odetchnęłyśmy z ulgą .
-Tylko ... prosiła , żebyśmy nie mówiły Zayn`owi , że mamy z nią kontakt .
-Dobrze , nic nie powiemy .
-No dobra .... zbierajmy się . Zaraz musimy już wyjeżdżać - powiedziała Nicole przy czym chwyciła bagaże i wyszła z pokoju .
Pomogłyśmy jej i wyszłyśmy za nią . Na dole wszyscy już na nią czekali . Kiedy Lou zobaczył Nicole promiennie się do niej uśmiechnął , a ona się w niego wtuliła .
-To wy razem ? - zapytała zszokowana Semily .
-No ... tak jakoś wyszło - powiedziała Nicole .
Wszyscy zaczęliśmy ich przytulać i im gratulować . Spojrzałam na Zayn`a . Chłopak stał przy oknie i zamyślony przyglądał się wodzie znajdującej się w basenie . Podeszłam do niego , oparłam się o szybę i z uwagę mu się przyglądałam .
-Na prawdę ... mnie nienawidzisz ? - zapytał smutnym głosem .
-Nie nienawidzę cię , po prostu ... wczoraj mnie poniosło ... przepraszam . Nie powinnam się tak zachowywać ... Ja rozumiem kochasz Carly ...
-Nie , Nina . Ja nie kocham Carly .
-Co ? Jak to jej nie kochasz ? To po co z nią wczoraj przyszedłeś ?
-Nie wiem ... Głupi jestem i tyle . Myślałem , że Maya mnie nie kocha i chciałem jakoś ... wzbudzić w niej zazdrość .... wiem to chore .
-Nie ... to nie chore . Taka jest miłość i tyle .
Zayn się do mnie przytulił .
-Jesteś jedyną osobą , która mnie rozumie - powiedział .
I w tym momencie byłam zła sama na siebie ... Nienawidziłam kłamać ... szkoda mi było Zayn`a . On ją kochał , nie wiedział gdzie jest , nie wiedział co się z nią dzieję. Moje rozmyślenia przerwał Harry .
-Nina , jedziemy już - powiedział .
Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy w drogę . Byłam bardzo ciekawa jak wygląda dom mojego taty . Godzinę później byliśmy na miejscu . Znajdowaliśmy się na bardzo spokojnej ulicy znajdującej się niedaleko pięknego parku i centrum Londynu . Ucieszyłam się , że jest tam park , ponieważ uwielbiałam spacerować wieczorami . Na ulicy bawiło się mnóstwo dzieci . Pisali coś kredami , skakali na skakance , grali w piłkę nożną ... Nie można było się tutaj nudzić . Znajdowały się tu niesamowite domy ... chociaż nie można było nazwać tego domami . To były raczej ... ville . Nagle chłopacy wybiegli z samochodu i zaczęli biec w stronę jednej z nich piszcząc jak małe dziewczynki .
-Tato , dlaczego oni się gdzieś włamują ? - zapytałam zdezorientowana .
-Dziecko , oni się nigdzie nie włamują . To jest ich dom .
Patrzyłam raz na James`a , raz na Nicole , raz na Semily . Wydawało mi się , że miały takie same miny jak ja.
-Wow ... jak tu ... pięknie - powiedziała Sem .
Nie byłam przyzwyczajona do takich luksusów . Mieszkałam w skromnym , małym domku na wsi , a nie w wielkiej villi w LONDYNIE .
-No ... to będziemy tak stali i patrzyli się na ten dom , czy może wejdziemy do środka ? - poprosił tata Nicole .
Roześmiałyśmy się , chwyciłyśmy walizki i wbiegłyśmy do domu . Byłam dumna z mojego ojca . Tak dużo osiągnął w tak niedługi czas . Kiedy weszłam do środka byłam w szoku . Było tam tak samo pięknie jak na zewnątrz . Ogromna kuchnia , długie , drewniane , kręcone schody , wielki salon w którym znajdowała się przeolbrzymia plazma i skórzana kanapa . Na ścianie wisiało duże zdjęcie moje , Mike`a i mojego taty sprzed dwóch lat . Bardzo mnie to ucieszyło , a zarazem zdziwiło .
____________________________________________________________________
Proszę . Kolejny rozdział . I jak się wam podoba ? Jakoś ... nie miałam weny . Czytam książkę i bardzo mnie wciągnęła . :) Wiecie co ? Kocham was ! <3 . Ostatnio mam takie dni , że ciągle mi smutno , nie mogę znaleźć sobie nigdzie miejsca ...mam takie wrażenie , że jestem beznadziejna i nie mam dla kogo żyć , ale zaraz wchodzę na tego bloga , czytam te wszystkie komentarze i jednak ... mam dla kogo żyć . Dziękuję .
wtorek, 19 czerwca 2012
Rozdział 22
*Nina*
Siedzieliśmy przy dużym stoliku . Festyn był wręcz idealny , miła atmosfera , na parkiecie mnóstwo zakochanych , blisko tańczących ze sobą par i wesołe miasteczko . Wieczór należał do jednych z najcieplejszych , w oddali słychać było tylko szum delikatnie falujących na wietrze drzew . Spokojnie popijałyśmy sobie sok , a chłopcy piwo . Niall ciągle rozglądał się po parkiecie .
-Haha ! Patrzcie jaką sobie Zayn laskę wytrzasnął ! - krzyknął nagle .
Kiedy spojrzeliśmy na parkiet zamurowało nas . W naszą stronę kierował się Malik z wysoką , bardzo szczupłą brunetką o wielkich brązowych oczach . Szli ze sobą za rękę , ona wyglądała na szczęśliwą , ale on ... w jego oczach widać było smutek , a zarazem złość . Spojrzałam na Mayę . Dziewczyna miała taki sam wyraz twarzy jak Zayn. Nagle "zakochani" do nas podeszli .
-Cześć wszystkim . Chciałbym wam wszystkim przedstawić mojego skarbka- to Carly Picket .
-Miło nam - powiedziała dziewczyna sztucznym głosem .
-Kochanie , to jest Nina , to ... Maya , to Semily , a to brat Niny - Mike - mówił Malik - a ich już chyba znasz .
-No oczywiście , że znam kotku - powiedziała robiąc przy tym maślane oczka do Niall`a .
Zauważyli to wszystko oprócz Zayn`a . On widocznie był za bardzo zaślepiony nią , żeby to zobaczyć . Spojrzałam na Mayę . Dziewczyna rozglądała się po parkiecie , do jej oczu napływały łzy . Bez słowa chwyciłam ją pod rękę , to samo zrobiłam z Semily i odeszłyśmy od stolika .
-My...zaraz wrócimy . Idziemy po popcorn - powiedziała Semily uśmiechając się bardzo delikatnie do Liam`a .
Kiedy byłyśmy już przy stoisku z popcornem do oczu Mayi jeszcze bardziej zaczęły napływać łzy .
-Maya , co jest ? - spytała Semily .
-Nic mi nie jest .
-Maya , płaczesz i mówisz , że nic ci nie jest ?
-Bo...bo...bo ja go kocham i chciałam mu to dzisiaj powiedzieć , ale on ... przyszedł z nią ... No , ale jeżeli on jest szczęśliwy , to ja też jestem - powiedziała robiąc przy tym jeden ze swoich kilku udawanych uśmiechów .
Zrobiło mi się bardzo smutno . Nie lubiłam jak ktoś na kim mi zależy ( a w przypadku Mayi tak było ) cierpi.
-Wiecie co ? Ja...naprawdę nie chcę znowu cierpieć . Dość , już wystarczająco w życiu napłakałam się przez Matt`a. Nie rozumiem , aż tak jestem beznadziejna , że za każdym razem dostaje kopa od życia ?
Nie wiedziałam co mam zrobić . Semily podeszła do niej i mocno ją przytuliła . Postanowiłam porozmawiać z Zayn`em . Kiedy Semily zamówiła już popcorn wróciliśmy do stolików . Maya nie patrzyła na Zayn`a . Za to on na nią tak , nieustannie .
-Zayn , możemy porozmawiać ? - zapytałam .
Chłopak oderwał wzrok od Mayi .
-Ee...tak , oczywiście .
Chwyciłam sok i odeszłam . Zayn ruszył za mną . Usiedliśmy na murku w miejscu gdzie nie było żadnych ludzi i panowała cisza .
-Co to za dziewczyna ?
-To Carly .
-No ja wiem , że to Carly , ale co z Mayą ?
-A co ma być ? Co mam zrobić jeżeli ona nie czuje tego samego co ja ?
-A skąd ty to możesz wiedzieć ? Nie dowiesz się póki nie spróbujesz . Co ona ma zrobić jeżeli ty przyszedłeś z tą CARLY , która na twoich oczach podrywa Niall`a . Pomyśl trochę o Mayi , Zayn - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam .
*Maya*
-Wiecie co ? Ja już pójdę . Semily , powiesz Ninie , że wszystko jest dobrze okej ? Wiesz ... o co chodzi .
Semily delikatnie się ode mnie uśmiechnęła i pokiwała twierdząco głową . Nagle podszedł Niall . Bardzo mocno mnie przytulił .
-Będzie dobrze Maya , zobaczysz - powiedział po cichutku .
-Mam taką nadzieję .
Ostatni raz spojrzałam na Carly i odeszłam . Szłam do hotelu myśląc co mam zrobić . Postanowiłam spojrzeć na to z boku . Weszłam do pokoju mojego i Nicole . Dziewczyna i jej siostra słodko spały . Napisałam do dziewczyn list , wszystko co chciałam im powiedzieć , powiedziałam w tym liście . Spakowałam się , wzięłam , telefon , klucze , pieniądze , ostatni raz spojrzałam na Nicole i wyszłam . Po drodze list wrzuciłam do pokoju Niny i Sem , a następnie ruszyłam do swojej "kryjówki" . Nie chciałam widzieć ani Zayn`a ani Carly . Czułam , że wszystko wraca ... to co przeżyłam z Matt`em . Miałam wszystkiego serdecznie dosyć. *Nina*
Po chwili wszyscy postanowiliśmy wrócić do hotelu . Zayn odprowadził Carly , a my ruszyliśmy w drogę . Chłopakom już powoli odbijało - za dużo alkoholu . Całą drogę się wydzierali . Kiedy wróciliśmy już do hotelu , postanowiłam zostać z Harrym , a Semily chciała "zaopiekować się" moim braciszkiem . Jednym słowem mieli na wszystko szlaban . Kiedy weszliśmy do pokoju Loczek rzucił się na łóżko i zaczął coś śpiewać pod nosem . Chciało mi się z niego śmiać . Rozejrzałam się po pokoju i dopiero wtedy zorientowałam się , że obok drzwi leży jakaś koperta . Podniosłam ją , usiadłam na podłodze , oparłam się o ścianę i zaczęłam czytać jej zawartość . Kiedy to zrobiłam samoistnie łzy napłynęły mi do oczu . Spojrzałam na śpiącego już Harry`ego i wybiegłam z pokoju . Pukałam do drzwi pokoju Zayn`a . Zapukałam raz - nic . Zapukałam drugi raz - nic . W końcu nie wytrzymałam i zbiegłam na dół . Chłopak akurat wchodził do hotelu.
- TY ! Przez ciebie moja przyjaciółka uciekła ! Zadowolony ? Ona cię kochała , chciała ci to dzisiaj powiedzieć , a ty z tą Carly przylazłeś . Nienawidzę cię , Zayn !
Chłopak patrzył na mnie zdezorientowany .
-Ja... nie wiem co powiedzieć .
-Tylko tyle z twojej strony ? Nie wiesz co powiedzieć ? Za to ja wiem , jeżeli ona się nie znajdzie , nigdy się do ciebie nie odezwę - powiedziałam .
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju . Przechodząc obok pokoi dziewczyn zorientowałam się , że śpią , ponieważ była cisza . Wbiegłam do swojego pokoju . Harry spał . Położyłam się obok niego i mocno przytuliłam , gwałtownie się obudził .
-Co się dzieje ?
-Nic się nie dzieje . Przepraszam , nie chciałam cię obudzić . Śpij .
-Nie zasnę dopóki nie dowiem się co jest .
-Bo ... bo ... nie ma Mayi .
-Jak nie ma Mayi ?
-Po prostu , uciekła . Napisała mi list i wyjechała .
Harry chwycił karteczkę i zaczął ją czytać . Kiedy skończył , rzucił ją na łóżko , a mnie mocno przytulił.
-Ona się znajdzie ... spokojnie Nina . Masz się nie martwić . Pamiętaj , że cię kocham . Zawsze możesz na mnie liczyć , cokolwiek się stanie .
-Wiem Harry , ja ciebie też kocham .
Chłopak spojrzał mi w oczy i czule pocałował . Jego usta były lekarstwem na wszytko . Tylko ON potrafił wyciągnąć mnie z największego dołka . I za to go kochałam . Za to jaki jest , nie za to kim jest . Położyliśmy się na łóżko . Chłopak czule mnie objął . Chwycił moją rękę i mocno ją trzymał . Na dobranoc usłyszałam jeszcze tylko "kocham cię" . Nie byłam w stanie na to odpowiedzieć . Moje zmęczenie miało nade mną przewagę .
________________________________________________________
Hej :D Co tam ? Proszę bardzo , kolejny rozdział . Taki ... z braku laku może być :D Powrócił stary wygląd bloga . Ja wiem ... bardzo niezdecydowana jestem , ale tak już zostanie . Kocham was , a szczególnie te wierne fanki , które cały czas czytają tego bloga i komentują <3
Siedzieliśmy przy dużym stoliku . Festyn był wręcz idealny , miła atmosfera , na parkiecie mnóstwo zakochanych , blisko tańczących ze sobą par i wesołe miasteczko . Wieczór należał do jednych z najcieplejszych , w oddali słychać było tylko szum delikatnie falujących na wietrze drzew . Spokojnie popijałyśmy sobie sok , a chłopcy piwo . Niall ciągle rozglądał się po parkiecie .
-Haha ! Patrzcie jaką sobie Zayn laskę wytrzasnął ! - krzyknął nagle .
Kiedy spojrzeliśmy na parkiet zamurowało nas . W naszą stronę kierował się Malik z wysoką , bardzo szczupłą brunetką o wielkich brązowych oczach . Szli ze sobą za rękę , ona wyglądała na szczęśliwą , ale on ... w jego oczach widać było smutek , a zarazem złość . Spojrzałam na Mayę . Dziewczyna miała taki sam wyraz twarzy jak Zayn. Nagle "zakochani" do nas podeszli .
-Cześć wszystkim . Chciałbym wam wszystkim przedstawić mojego skarbka- to Carly Picket .
-Miło nam - powiedziała dziewczyna sztucznym głosem .
-Kochanie , to jest Nina , to ... Maya , to Semily , a to brat Niny - Mike - mówił Malik - a ich już chyba znasz .
-No oczywiście , że znam kotku - powiedziała robiąc przy tym maślane oczka do Niall`a .
Zauważyli to wszystko oprócz Zayn`a . On widocznie był za bardzo zaślepiony nią , żeby to zobaczyć . Spojrzałam na Mayę . Dziewczyna rozglądała się po parkiecie , do jej oczu napływały łzy . Bez słowa chwyciłam ją pod rękę , to samo zrobiłam z Semily i odeszłyśmy od stolika .
-My...zaraz wrócimy . Idziemy po popcorn - powiedziała Semily uśmiechając się bardzo delikatnie do Liam`a .
Kiedy byłyśmy już przy stoisku z popcornem do oczu Mayi jeszcze bardziej zaczęły napływać łzy .
-Maya , co jest ? - spytała Semily .
-Nic mi nie jest .
-Maya , płaczesz i mówisz , że nic ci nie jest ?
-Bo...bo...bo ja go kocham i chciałam mu to dzisiaj powiedzieć , ale on ... przyszedł z nią ... No , ale jeżeli on jest szczęśliwy , to ja też jestem - powiedziała robiąc przy tym jeden ze swoich kilku udawanych uśmiechów .
Zrobiło mi się bardzo smutno . Nie lubiłam jak ktoś na kim mi zależy ( a w przypadku Mayi tak było ) cierpi.
-Wiecie co ? Ja...naprawdę nie chcę znowu cierpieć . Dość , już wystarczająco w życiu napłakałam się przez Matt`a. Nie rozumiem , aż tak jestem beznadziejna , że za każdym razem dostaje kopa od życia ?
Nie wiedziałam co mam zrobić . Semily podeszła do niej i mocno ją przytuliła . Postanowiłam porozmawiać z Zayn`em . Kiedy Semily zamówiła już popcorn wróciliśmy do stolików . Maya nie patrzyła na Zayn`a . Za to on na nią tak , nieustannie .
-Zayn , możemy porozmawiać ? - zapytałam .
Chłopak oderwał wzrok od Mayi .
-Ee...tak , oczywiście .
Chwyciłam sok i odeszłam . Zayn ruszył za mną . Usiedliśmy na murku w miejscu gdzie nie było żadnych ludzi i panowała cisza .
-Co to za dziewczyna ?
-To Carly .
-No ja wiem , że to Carly , ale co z Mayą ?
-A co ma być ? Co mam zrobić jeżeli ona nie czuje tego samego co ja ?
-A skąd ty to możesz wiedzieć ? Nie dowiesz się póki nie spróbujesz . Co ona ma zrobić jeżeli ty przyszedłeś z tą CARLY , która na twoich oczach podrywa Niall`a . Pomyśl trochę o Mayi , Zayn - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i odeszłam .
*Maya*
-Wiecie co ? Ja już pójdę . Semily , powiesz Ninie , że wszystko jest dobrze okej ? Wiesz ... o co chodzi .
Semily delikatnie się ode mnie uśmiechnęła i pokiwała twierdząco głową . Nagle podszedł Niall . Bardzo mocno mnie przytulił .
-Będzie dobrze Maya , zobaczysz - powiedział po cichutku .
-Mam taką nadzieję .
Ostatni raz spojrzałam na Carly i odeszłam . Szłam do hotelu myśląc co mam zrobić . Postanowiłam spojrzeć na to z boku . Weszłam do pokoju mojego i Nicole . Dziewczyna i jej siostra słodko spały . Napisałam do dziewczyn list , wszystko co chciałam im powiedzieć , powiedziałam w tym liście . Spakowałam się , wzięłam , telefon , klucze , pieniądze , ostatni raz spojrzałam na Nicole i wyszłam . Po drodze list wrzuciłam do pokoju Niny i Sem , a następnie ruszyłam do swojej "kryjówki" . Nie chciałam widzieć ani Zayn`a ani Carly . Czułam , że wszystko wraca ... to co przeżyłam z Matt`em . Miałam wszystkiego serdecznie dosyć. *Nina*
Po chwili wszyscy postanowiliśmy wrócić do hotelu . Zayn odprowadził Carly , a my ruszyliśmy w drogę . Chłopakom już powoli odbijało - za dużo alkoholu . Całą drogę się wydzierali . Kiedy wróciliśmy już do hotelu , postanowiłam zostać z Harrym , a Semily chciała "zaopiekować się" moim braciszkiem . Jednym słowem mieli na wszystko szlaban . Kiedy weszliśmy do pokoju Loczek rzucił się na łóżko i zaczął coś śpiewać pod nosem . Chciało mi się z niego śmiać . Rozejrzałam się po pokoju i dopiero wtedy zorientowałam się , że obok drzwi leży jakaś koperta . Podniosłam ją , usiadłam na podłodze , oparłam się o ścianę i zaczęłam czytać jej zawartość . Kiedy to zrobiłam samoistnie łzy napłynęły mi do oczu . Spojrzałam na śpiącego już Harry`ego i wybiegłam z pokoju . Pukałam do drzwi pokoju Zayn`a . Zapukałam raz - nic . Zapukałam drugi raz - nic . W końcu nie wytrzymałam i zbiegłam na dół . Chłopak akurat wchodził do hotelu.
- TY ! Przez ciebie moja przyjaciółka uciekła ! Zadowolony ? Ona cię kochała , chciała ci to dzisiaj powiedzieć , a ty z tą Carly przylazłeś . Nienawidzę cię , Zayn !
Chłopak patrzył na mnie zdezorientowany .
-Ja... nie wiem co powiedzieć .
-Tylko tyle z twojej strony ? Nie wiesz co powiedzieć ? Za to ja wiem , jeżeli ona się nie znajdzie , nigdy się do ciebie nie odezwę - powiedziałam .
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju . Przechodząc obok pokoi dziewczyn zorientowałam się , że śpią , ponieważ była cisza . Wbiegłam do swojego pokoju . Harry spał . Położyłam się obok niego i mocno przytuliłam , gwałtownie się obudził .
-Co się dzieje ?
-Nic się nie dzieje . Przepraszam , nie chciałam cię obudzić . Śpij .
-Nie zasnę dopóki nie dowiem się co jest .
-Bo ... bo ... nie ma Mayi .
-Jak nie ma Mayi ?
-Po prostu , uciekła . Napisała mi list i wyjechała .
Harry chwycił karteczkę i zaczął ją czytać . Kiedy skończył , rzucił ją na łóżko , a mnie mocno przytulił.
-Ona się znajdzie ... spokojnie Nina . Masz się nie martwić . Pamiętaj , że cię kocham . Zawsze możesz na mnie liczyć , cokolwiek się stanie .
-Wiem Harry , ja ciebie też kocham .
Chłopak spojrzał mi w oczy i czule pocałował . Jego usta były lekarstwem na wszytko . Tylko ON potrafił wyciągnąć mnie z największego dołka . I za to go kochałam . Za to jaki jest , nie za to kim jest . Położyliśmy się na łóżko . Chłopak czule mnie objął . Chwycił moją rękę i mocno ją trzymał . Na dobranoc usłyszałam jeszcze tylko "kocham cię" . Nie byłam w stanie na to odpowiedzieć . Moje zmęczenie miało nade mną przewagę .
________________________________________________________
Hej :D Co tam ? Proszę bardzo , kolejny rozdział . Taki ... z braku laku może być :D Powrócił stary wygląd bloga . Ja wiem ... bardzo niezdecydowana jestem , ale tak już zostanie . Kocham was , a szczególnie te wierne fanki , które cały czas czytają tego bloga i komentują <3
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Rozdział 21
Następnego dnia ...
-Nina , Nina wstawaj . Za godzinę mamy samolot - budził mnie łagodny głos .
Otworzyłam oczy , a nade mną siedział Harry . Uśmiechnęłam się do niego i wygramoliłam z łóżka . Spojrzałam na zegarek była : 15 . 30 , przespałam pół dnia , ale należało mi się . Podeszłam do walizki . Wyciągnęłam z niej pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam do łazienki . Zrobiłam poranną toaletę i z niej wybiegłam . W pokoju nie było już ani Harry`ego ani walizek . Spojrzałam ostatni raz na pokój i z niego wyszłam . Na dole wszyscy już na mnie czekali . Zamknęłam dom i wybiegliśmy . 50 minut później byliśmy już w Krakowie .
-Wiecie ? Mi się wydaje , że my się jednak spóźnimy na ten samolot - powiedział Louis.
-Cicho bądź , nie zapeszaj - krzyknęła Nicole .
5 minut byliśmy już w samolocie . Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą .
-No widzicie ... mówiłem , że zdążymy - powiedział Lou .
-No , oczywiście - odparła z grymasem Nicole .
Po chwili wszyscy się czymś zajęli . Wyciągnęłam z torby książkę , miałam zamiar ją czytać , ale nie potrafiłam się skupić . Ciągle myślałam o tym , w jak krótkim czasie moje życie się zmieniło ... na lepsze . Byłam szczęśliwa , pierwszy raz od dwóch lat uśmiechałam się ze szczęścia , a nie przymusu . Spojrzałam na Harry`ego , chłopak spał ... z resztą jak wszyscy . Kochałam go . Było w nim coś innego . Nie obchodziło mnie to , że jest sławny . Nie zwracałam na to uwagi . Po chwili poczułam się bardzo senna . Ułożyłam się wygodnie i zasnęłam . Obudził mnie mój kochany braciszek .
-Siostra , wstawaj . W Londynie jesteśmy .
Otworzyłam oczy , chwyciłam walizki i wyszliśmy . Na lotnisku stał James i mój tata . Na jego widok wskoczyłam na niego i mocno przytuliłam .
-Jak się cieszę , że tu jestem - krzyknęłam .
Mój tata delikatnie cmoknął mnie w policzek i postawił na ziemię . Do chłopaków zaczęły zlatywać się fanki.
-Mam nadzieję , że dzisiaj nie będę musiała nikomu wygarniać - powiedziała Nicole .
-No my też - odparła Sem .
Po chwili fanki odpuściły . Godzinę później byliśmy w hotelu . Brakowało mi tych pięknych widoków .
-Posłuchajcie , jutro już wracamy do domu - powiedział mój tata .
Chłopacy zaczęli skakać i piszczeć ze szczęścia .
-Fajnie . No to ... co powiecie na to , żeby jakoś uczcić pobyt w tym miejscu ? - zapytał Mike .
-Dzisiaj , tutaj niedaleko jest festyn . Co wy na to , żebyśmy na niego poszli ? - zaproponował Harry .
Zgodziliśmy się .
-Przecież wiesz , że z tobą zawsze kochanie - powiedział Lou .
-Ja mam dziewczynę , kretynie - odparł Harry .
James i mój tata spojrzeli na niego zszokowani , a po chwili wybuchnęli śmiechem .
-Ty ? Dziewczynę ?
-Kto by chciał z tobą być ?
-Eee..no ja na przykład ? - powiedziałam zdziwiona opierając się o ścianę i krzyżując ręce na piersiach .
Mój tata i James spojrzeli na mnie jak na ducha .
-Wy ? Razem . A tylko ją zrań Harry to będziesz miał szlaban na wszystko - powiedział mój tata .
Harry mnie mocno przytulił .
-Nie mam zamiaru ranić tak cudownej dziewczyny .
Zarumieniłam się .
-No dobra to wieczorem idziemy na festyn ? - zapytała podekscytowana Nicole .
-Córciu ... mam do ciebie prośbę ... Bo ja , twoja mama i tata Niny idziemy na festyn i ...
-Tak , tak wiem . Mam zająć się Katie ... jak zwykle , nie długo na własny ślub nie pójdę , bo będę musiała się NIĄ zająć .
-A kto to Katie ? - zapytał zdezorientowany Mike .
-To moja siostra ... Ma 7 miesięcy - powiedziała Nicole.
-Kochanie ... Nie gniewasz się ?
-Spokojnie ... przywykłam -To kiedy przyjedzie mama ?
-Za godzinę .
-Cudownie - powiedziała z grymasem po czym odeszła .
Po chwili wszyscy rozeszliśmy się do swoich pokoi . Nie rozpakowywaliśmy się . Nie było sensu . I tak mieliśmy jutro wyjeżdżać . Wyszłam na balkon , chciałam ostatni raz nacieszyć się tymi cudownymi widokami . Zaczęłam robić zdjęcia dzieciom , które bujały się na huśtawkach . Kiedy miałam w ręce aparat fotograficzny lub gitarę moja wyobraźnia zaczęła pracować . Nagle na balkon obok wyszedł Harry .
-Dzień dobry , pani - powiedział z przeuroczym uśmiechem .
Nic nie odpowiedziałam , jedynie zrobiłam mu zdjęcie . Na jego widok zarumieniłam się , było piękne .
-Piękne jest - powiedziałam zachwycona - To znaczy ... osoba na nim .
Harry się uśmiechnął .
-Poczekaj ... zaraz do ciebie przyjdę i cię pocałuję .
Zaczęłam się śmiać . 2 sekundy później Harry był w moim pokoju .Przybliżył się do mnie i czule pocałował .
-Kocham cię , dobrze mi z tobą - powiedział .
Przytuliłam się do niego .
-Też ciebie kocham . Jesteś dla mnie najważniejszy .
Po chwili zaczęliśmy szykować się na festyn .
*Nicole*
Siedziałam w swoim pokoju i bawiłam się z Katie . Byłam trochę zła , że musiałam zostać w hotelu , no ale czego to się nie robi dla rodziny . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Trochę mnie to zdziwiło , nie spodziewałam się gości . Wzięłam Katie na ręce i podeszłam do drzwi .
-Louis ? A co ty tu robisz , przecież mieliście iść na festyn .
-A kto powiedział , że ja chcę tam iść ? Szczerze , wolę być tu z tobą - powiedział z delikatnym uśmiechem na twarzy .
Wpuściłam go do środka . Lou wziął na ręce Katie . Pierwszy raz widziałam , żeby to dziecko było tak otwarte na obcego dla niej człowieka . Chłopak zaczął się z nią bawić .
-Polubiła cię - powiedziałam .
-Dobrze , że chociaż ona .
Nic nie powiedziałam . Zapanowała cisza .
-Zajmiesz się nią chwilkę , a ja zrobię jej kolację ?
Chłopak się zgodził . Poszłam do kuchni i zaczęłam robić małej kolację . Słyszałam tylko jej śmiech i głos Louis`a . Pomimo tego , że jego pewność siebie bardzo mnie irytowała to był przecudownym chłopakiem . Kiedy zrobiłam jedzenie wyszłam z kuchni . To co tam zobaczyłam złapało mnie za serce . Katie siedziała na kanapie , Louis klęczał przed nią na podłodze chowając się za misiem .
-Nie ma Louis`a , nie ma Louis`a A KUKU !
Uśmiechnęłam się do nich . Lou wziął małą na ręce , a ja usiadłam na kanapie obok nich . Po chwili była cała upaćkana . Rozebrałam ją i poszłam ją umyć , a kiedy już to zrobiłam wróciłam do pokoju . Louis zaczął ją ubierać , a ja sprzątałam w pokoju . Było w nim mnóstwo porozwalanych zabawek . Kiedy w końcu skończyłam położyłam się obok śpiącej już Katie .
-Dziękuję za pomoc .
-Nie ma za co . Cała przyjemność po mojej stronie .
Przykryłam Katie kołdrą i wstaliśmy z łóżka .
-Pójdę już ...
-Dobrze , to jeszcze raz dziękuję .
-Nie ma za co - powiedział po czym wyszedł .
Wyciągnęłam z szafki piżamę i poszłam do łazienki się umyć . Po chwili jednak wykąpałam się , ubrałam , wysuszyłam mokre włosy i wróciłam do pokoju . To co tam zobaczyłam ogromnie mnie zdziwiło . Na podłodze leżał duży koc . Wszędzie było porozstawianych mnóstwo malutkich świeczuszek . Na kocu leżały dwa talerze , czerwone wino i dwa kieliszki . Stałam wryta w ziemię jak idiotka . Nagle z kuchni wyszedł Lou. W ręce trzymał dwa talerze ze Spaghetti .
-Możesz mi powiedzieć co ty tutaj robisz ?
-Tak , twój tata dał mi klucz do tego pokoju , jeżeli o to ci chodzi . A tak po za tym pomyślałem sobie , że dobrze będzie spędzić ten wieczór razem . I ... chciałem cię przeprosić za to , że byłem taki pewny siebie , ale ja tak mam . Jak kogoś kocham to głupieje .
-A więc mnie kochasz .
Lou się zarumienił . Położyliśmy się na kocu i zaczęliśmy jeść . Po chwili byłam cała brudna od sosu .
-Masz coś na twarzy - zaśmiał się Tomlinson .
Spuściłam głowę w dół i zaczęłam się wycierać .
-Ej Nicole , spokojnie . No bo jak tu się da nie pobrudzić spaghetti ? Spójrz na mnie . Wyglądam gorzej niż ty .
Na jego widok zaczęłam się śmiać . Jego usta , policzki i nosek były całe czerwone . Chwyciłam chusteczkę , przybliżyłam się do niego i zaczęłam wycierać . Kiedy skończyłam Lou zaczął mnie całować .
-Kocham cię - szepnął mi do ucha .
-Ja ciebie też .
Przez całe 2 godziny siedzieliśmy i piliśmy wino . Przy nim czułam się tak swobodnie . Rozśmieszał mnie jak nikt inny .
-Wiesz ? To dziwne ... jesteś dla mnie przyjaciółką , a zarazem dziewczyną .
-A więc ze sobą jesteśmy ?
-Na to wygląda .
-Nie mam nic przeciwko .
Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował .
_____________________________________________
VAS HAPPENING GUYS ?! Powracam :D Jak już na pewno zauważyliście zmieniłam wygląd bloga ... I nie wiem ... zostawiać tak jak jest czy zmieniać tak jak było ? Mętlik w głowie XD A co do rozdziału podoba się ? Wiecie jaka jestem szczęśliwa , że nabijamy 5000 ? Ja pierdziele KOCHAM WAS ! :D
-Nina , Nina wstawaj . Za godzinę mamy samolot - budził mnie łagodny głos .
Otworzyłam oczy , a nade mną siedział Harry . Uśmiechnęłam się do niego i wygramoliłam z łóżka . Spojrzałam na zegarek była : 15 . 30 , przespałam pół dnia , ale należało mi się . Podeszłam do walizki . Wyciągnęłam z niej pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam do łazienki . Zrobiłam poranną toaletę i z niej wybiegłam . W pokoju nie było już ani Harry`ego ani walizek . Spojrzałam ostatni raz na pokój i z niego wyszłam . Na dole wszyscy już na mnie czekali . Zamknęłam dom i wybiegliśmy . 50 minut później byliśmy już w Krakowie .
-Wiecie ? Mi się wydaje , że my się jednak spóźnimy na ten samolot - powiedział Louis.
-Cicho bądź , nie zapeszaj - krzyknęła Nicole .
5 minut byliśmy już w samolocie . Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą .
-No widzicie ... mówiłem , że zdążymy - powiedział Lou .
-No , oczywiście - odparła z grymasem Nicole .
Po chwili wszyscy się czymś zajęli . Wyciągnęłam z torby książkę , miałam zamiar ją czytać , ale nie potrafiłam się skupić . Ciągle myślałam o tym , w jak krótkim czasie moje życie się zmieniło ... na lepsze . Byłam szczęśliwa , pierwszy raz od dwóch lat uśmiechałam się ze szczęścia , a nie przymusu . Spojrzałam na Harry`ego , chłopak spał ... z resztą jak wszyscy . Kochałam go . Było w nim coś innego . Nie obchodziło mnie to , że jest sławny . Nie zwracałam na to uwagi . Po chwili poczułam się bardzo senna . Ułożyłam się wygodnie i zasnęłam . Obudził mnie mój kochany braciszek .
-Siostra , wstawaj . W Londynie jesteśmy .
Otworzyłam oczy , chwyciłam walizki i wyszliśmy . Na lotnisku stał James i mój tata . Na jego widok wskoczyłam na niego i mocno przytuliłam .
-Jak się cieszę , że tu jestem - krzyknęłam .
Mój tata delikatnie cmoknął mnie w policzek i postawił na ziemię . Do chłopaków zaczęły zlatywać się fanki.
-Mam nadzieję , że dzisiaj nie będę musiała nikomu wygarniać - powiedziała Nicole .
-No my też - odparła Sem .
Po chwili fanki odpuściły . Godzinę później byliśmy w hotelu . Brakowało mi tych pięknych widoków .
-Posłuchajcie , jutro już wracamy do domu - powiedział mój tata .
Chłopacy zaczęli skakać i piszczeć ze szczęścia .
-Fajnie . No to ... co powiecie na to , żeby jakoś uczcić pobyt w tym miejscu ? - zapytał Mike .
-Dzisiaj , tutaj niedaleko jest festyn . Co wy na to , żebyśmy na niego poszli ? - zaproponował Harry .
Zgodziliśmy się .
-Przecież wiesz , że z tobą zawsze kochanie - powiedział Lou .
-Ja mam dziewczynę , kretynie - odparł Harry .
James i mój tata spojrzeli na niego zszokowani , a po chwili wybuchnęli śmiechem .
-Ty ? Dziewczynę ?
-Kto by chciał z tobą być ?
-Eee..no ja na przykład ? - powiedziałam zdziwiona opierając się o ścianę i krzyżując ręce na piersiach .
Mój tata i James spojrzeli na mnie jak na ducha .
-Wy ? Razem . A tylko ją zrań Harry to będziesz miał szlaban na wszystko - powiedział mój tata .
Harry mnie mocno przytulił .
-Nie mam zamiaru ranić tak cudownej dziewczyny .
Zarumieniłam się .
-No dobra to wieczorem idziemy na festyn ? - zapytała podekscytowana Nicole .
-Córciu ... mam do ciebie prośbę ... Bo ja , twoja mama i tata Niny idziemy na festyn i ...
-Tak , tak wiem . Mam zająć się Katie ... jak zwykle , nie długo na własny ślub nie pójdę , bo będę musiała się NIĄ zająć .
-A kto to Katie ? - zapytał zdezorientowany Mike .
-To moja siostra ... Ma 7 miesięcy - powiedziała Nicole.
-Kochanie ... Nie gniewasz się ?
-Spokojnie ... przywykłam -To kiedy przyjedzie mama ?
-Za godzinę .
-Cudownie - powiedziała z grymasem po czym odeszła .
Po chwili wszyscy rozeszliśmy się do swoich pokoi . Nie rozpakowywaliśmy się . Nie było sensu . I tak mieliśmy jutro wyjeżdżać . Wyszłam na balkon , chciałam ostatni raz nacieszyć się tymi cudownymi widokami . Zaczęłam robić zdjęcia dzieciom , które bujały się na huśtawkach . Kiedy miałam w ręce aparat fotograficzny lub gitarę moja wyobraźnia zaczęła pracować . Nagle na balkon obok wyszedł Harry .
-Dzień dobry , pani - powiedział z przeuroczym uśmiechem .
Nic nie odpowiedziałam , jedynie zrobiłam mu zdjęcie . Na jego widok zarumieniłam się , było piękne .
-Piękne jest - powiedziałam zachwycona - To znaczy ... osoba na nim .
Harry się uśmiechnął .
-Poczekaj ... zaraz do ciebie przyjdę i cię pocałuję .
Zaczęłam się śmiać . 2 sekundy później Harry był w moim pokoju .Przybliżył się do mnie i czule pocałował .
-Kocham cię , dobrze mi z tobą - powiedział .
Przytuliłam się do niego .
-Też ciebie kocham . Jesteś dla mnie najważniejszy .
Po chwili zaczęliśmy szykować się na festyn .
*Nicole*
Siedziałam w swoim pokoju i bawiłam się z Katie . Byłam trochę zła , że musiałam zostać w hotelu , no ale czego to się nie robi dla rodziny . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Trochę mnie to zdziwiło , nie spodziewałam się gości . Wzięłam Katie na ręce i podeszłam do drzwi .
-Louis ? A co ty tu robisz , przecież mieliście iść na festyn .
-A kto powiedział , że ja chcę tam iść ? Szczerze , wolę być tu z tobą - powiedział z delikatnym uśmiechem na twarzy .
Wpuściłam go do środka . Lou wziął na ręce Katie . Pierwszy raz widziałam , żeby to dziecko było tak otwarte na obcego dla niej człowieka . Chłopak zaczął się z nią bawić .
-Polubiła cię - powiedziałam .
-Dobrze , że chociaż ona .
Nic nie powiedziałam . Zapanowała cisza .
-Zajmiesz się nią chwilkę , a ja zrobię jej kolację ?
Chłopak się zgodził . Poszłam do kuchni i zaczęłam robić małej kolację . Słyszałam tylko jej śmiech i głos Louis`a . Pomimo tego , że jego pewność siebie bardzo mnie irytowała to był przecudownym chłopakiem . Kiedy zrobiłam jedzenie wyszłam z kuchni . To co tam zobaczyłam złapało mnie za serce . Katie siedziała na kanapie , Louis klęczał przed nią na podłodze chowając się za misiem .
-Nie ma Louis`a , nie ma Louis`a A KUKU !
Uśmiechnęłam się do nich . Lou wziął małą na ręce , a ja usiadłam na kanapie obok nich . Po chwili była cała upaćkana . Rozebrałam ją i poszłam ją umyć , a kiedy już to zrobiłam wróciłam do pokoju . Louis zaczął ją ubierać , a ja sprzątałam w pokoju . Było w nim mnóstwo porozwalanych zabawek . Kiedy w końcu skończyłam położyłam się obok śpiącej już Katie .
-Dziękuję za pomoc .
-Nie ma za co . Cała przyjemność po mojej stronie .
Przykryłam Katie kołdrą i wstaliśmy z łóżka .
-Pójdę już ...
-Dobrze , to jeszcze raz dziękuję .
-Nie ma za co - powiedział po czym wyszedł .
Wyciągnęłam z szafki piżamę i poszłam do łazienki się umyć . Po chwili jednak wykąpałam się , ubrałam , wysuszyłam mokre włosy i wróciłam do pokoju . To co tam zobaczyłam ogromnie mnie zdziwiło . Na podłodze leżał duży koc . Wszędzie było porozstawianych mnóstwo malutkich świeczuszek . Na kocu leżały dwa talerze , czerwone wino i dwa kieliszki . Stałam wryta w ziemię jak idiotka . Nagle z kuchni wyszedł Lou. W ręce trzymał dwa talerze ze Spaghetti .
-Możesz mi powiedzieć co ty tutaj robisz ?
-Tak , twój tata dał mi klucz do tego pokoju , jeżeli o to ci chodzi . A tak po za tym pomyślałem sobie , że dobrze będzie spędzić ten wieczór razem . I ... chciałem cię przeprosić za to , że byłem taki pewny siebie , ale ja tak mam . Jak kogoś kocham to głupieje .
-A więc mnie kochasz .
Lou się zarumienił . Położyliśmy się na kocu i zaczęliśmy jeść . Po chwili byłam cała brudna od sosu .
-Masz coś na twarzy - zaśmiał się Tomlinson .
Spuściłam głowę w dół i zaczęłam się wycierać .
-Ej Nicole , spokojnie . No bo jak tu się da nie pobrudzić spaghetti ? Spójrz na mnie . Wyglądam gorzej niż ty .
Na jego widok zaczęłam się śmiać . Jego usta , policzki i nosek były całe czerwone . Chwyciłam chusteczkę , przybliżyłam się do niego i zaczęłam wycierać . Kiedy skończyłam Lou zaczął mnie całować .
-Kocham cię - szepnął mi do ucha .
-Ja ciebie też .
Przez całe 2 godziny siedzieliśmy i piliśmy wino . Przy nim czułam się tak swobodnie . Rozśmieszał mnie jak nikt inny .
-Wiesz ? To dziwne ... jesteś dla mnie przyjaciółką , a zarazem dziewczyną .
-A więc ze sobą jesteśmy ?
-Na to wygląda .
-Nie mam nic przeciwko .
Lou przyciągnął mnie do siebie i pocałował .
_____________________________________________
VAS HAPPENING GUYS ?! Powracam :D Jak już na pewno zauważyliście zmieniłam wygląd bloga ... I nie wiem ... zostawiać tak jak jest czy zmieniać tak jak było ? Mętlik w głowie XD A co do rozdziału podoba się ? Wiecie jaka jestem szczęśliwa , że nabijamy 5000 ? Ja pierdziele KOCHAM WAS ! :D
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Rozdział 20
Kiedy już dopłynęliśmy do brzegu odstawiliśmy łódkę na miejsce i weszliśmy do sali . Zabawa szła na całego .
-Idę do Louis`a , zaraz do ciebie wrócę - szepnął mi do ucha Harry .
Uśmiechnęłam się do niego , a chłopak odszedł . Nagle podbiegły do mnie dziewczyny . Zaczęły mnie ściskać jak nigdy .
-Boże drogi ! Dzieciaczki , spokojnie - prosiłam zdezorientowana .
-Nie , my się tutaj cieszymy , że ty nareszcie z nim jesteś ! - powiedziała Semily .
-To ja się boję co będzie jak się dowiecie , że my ślub bierzemy .
Dziewczyny zaczęły się śmiać .
-No dobra , wszystkie , dziewczyny , kobiety , staruszki , no i ty Nina ustawcie się w kółku . Panna młoda będzie rzucała welon - powiedział wujek Artur , który przerwał naszą rozmowę .
Uwielbiałam go . A dokładniej , uwielbiałam jego poczucie humoru . Wszystkie grzecznie ustawiłyśmy się w kółku . Welon rzucany przez moją mamę złapała nasza przeurocza Maya . Wszyscy patrzyli na nią zdziwieni , a ona sama nie mogła uwierzyć w to , że udało się jej to złapać .
-No to nową panną młodą już mamy , teraz szukamy pana młodego - powiedział Artur .
Maya grzecznie stanęła obok niego . Wszyscy chłopacy ustawili się w kółku . Marek rzucił muszką . Zayn bardzo chciał ją złapać . I w końcu udało się mu tylko że wpadł w tort .
-No ... to dzisiaj tort zlizujemy z Zayn`a . Myślę , że wiele dziewczyn zgromadzonych tutaj nie miałoby ni przeciwko . - powiedział Artur puszczając oczko Mayi .
Wszyscy wybuchnęli śmiechem . Zayn podszedł do Mayi , patrzył jej głęboko w oczy . Nie zwracali uwagi na to , że wszyscy się na nich patrzą .
-Widzisz ile narobiłem , żeby złapać tą cholerną muszkę i móc się cię pocałować ?
Maya delikatnie się uśmiechnęła .
*Zayn*
Wszyscy stali i czekali na to co wydarzy się zaraz . Nie zastanawiałem się dłużej nad tym co mam zrobić . Po prostu stało się ... pocałowałem ją . Nie mogłem opanować swojego serca , biło jak oszalałe . I w tym momencie upewniłem się tego co czuję . Ale czy ona czuje to samo ? To pytanie wierciło wielką dziurę w moim mózgu .
-Przepraszam ja ... nie powinienem tego robić - powiedziałem zakłopotany .
-Nic ... nic się nie stało - odparła rudowłosa piękność .
Delikatnie się uśmiechnęła , odgarnęła włosy i odeszła .
*Nina*
Patrzyłyśmy zdziwione raz na Mayę raz na Zayn`a . Kiedy dziewczyna wyszła przed hotel poszłyśmy za nią . Siedziała obok Eric`a . Usiadłam obok niej , a Sem i Nicole naprzeciwko nas .
-Maya... on cię pocałował - powiedziałam .
-No ja ... wiem i ... i... to było takie ... fajne ? Nie to złe słowo ... to było rewelacyjne ? Nie...na to nie ma słów - dukała .
Zaczęłyśmy się śmiać .
-Widać , że zakochana - wtrącił Eric .
-Nieprawda ...
-Oj Maya , przecież ja wiem .
-No ja wiem , że pan wie . Pan w sumie wszystko wie , ale mógłby pan odpowiedzieć mi na jedno pytanie ?
-No , słucham .
-Pan jest jakimś medium czy , że jak ?
-Dziecko drogie ... ja nie jestem żadnym Harrym Potterem , ja po prostu znam się na życiu , a przede wszystkim na ludziach - powiedział po czym zaczął wpatrywać się na wodę pływającą w jeziorze .
Spojrzałam na dziewczyny . To było jasne , że kiedyś kochał kogoś kogo stracił .
-No... niech pan mówi - poprosiłam .
-Co mam mówić ? - zapytał zdziwiony .
-Niech pan nie ściemnia ... Tak się składa , że ja też się dobrze znam na ludziach - powiedziała Semily .
Nagle przyszli chłopcy . Harry usiadł obok mnie mocno mnie przy tym obejmując w talii , zauważył , że marznę , więc dał mi swoją marynarkę . Z nim czułam się jak z nikim innym .
-O czym rozmawiacie ? - zapytał Louis .
-Próbujemy wymusić na Eric`u , żeby nam opowiedział coś co zdarzyło się jak był w naszym wieku .
Wszyscy zaczęliśmy do prosić .
-No niech pan taki nie będzie i spełni marzenie czterech , małych , dziewczynek - powiedział mój kochany braciszek .
Miał najwidoczniej dar przekonywania , ponieważ Eric się zgodził .
-No dobra , dobra . No więc słuchajcie , to było dawno . Miałem wtedy 17 lat przyjechałem tutaj ze swoimi przyjaciółmi . Było nas dziewięcioro , cztery dziewczyny i pięciu chłopaków . Helen , Catherine , Tracy i ona .. Mary , zawsze trzymały się razem , były najlepszymi przyjaciółkami od zawsze . Tak samo jak my : George , Henry , Ian , Jonathan i ja . Wszyscy dogadywaliśmy się bardzo dobrze do czasu kiedy przyjaźń przerodziła się w miłość . Ja i Ian byliśmy na zabój zakochani w Mary , a ona to wykorzystywała . Na początku była ze mną , a potem całą swoją uwagę poświęcała jemu . Potwornie to bolało i nim się zorientowaliśmy z przyjaciół przerodziliśmy się w największych wrogów . Potem wszyscy poszliśmy w swoją stronę , a Mary i Ian`a nigdy więcej nie widziałem . I dlatego właśni WY przypominacie mi NAS , więc NIGDY ,ale to PRZENIGDY macie nie pozwolić na to , żeby miłość zepsuła przyjaźń ... bo to jest najważniejsze co może być - powiedział Eric .
Wszyscy wsłuchiwaliśmy się w to co mówił Eric .
-Obiecujcie nam , że nawet ... jeżeli wszyscy ze sobą będziemy , to , żeby nie wiem co , ale nigdy nie zepsujemy tej przyjaźni - powiedział Niall .
Wszyscy się do siebie uśmiechnęliśmy i zaczęliśmy przybijać żółwiki . Była już 4 nad ranem , więc postanowiliśmy wracać do domu .
-A może by tak... wrócimy na pieszo ?- zaproponował Liam .
Zgodziliśmy się . Pożegnaliśmy się z Eric`iem , ponieważ jutro już mieliśmy wracać do Londynu . Dużo temu staruszkowi zawdzięczałam . W drodze powrotnej dostałyśmy głupawkę . Biegałyśmy po lesie i zachowywałyśmy się niczym tarzany szukające jedzenia . Nim się zorientowaliśmy byliśmy już pod domem . Pożegnaliśmy się i do nich weszliśmy . Harry był w łazience , Maya wygłupiała się z Zayn`em w kuchni , Mike leżał w swoim pokoju , a ja po cichutku wbiegłam do pokoju gościnnego , zabrałam bagaże Harry`ego i zaniosłam do swojego pokoju . Miałam zamiar zejść na dół kiedy nagle zawołał mnie Loczken .
-Nina , mgłabyśmi powiedzieć gdzie są moje rzeczy ?
-Taaak...
-No , więc słucham gdzie ?
-W moim pokoju - powiedziałam opierając się o ścianę i patrząc mu w oczy .
Chłopak się uśmiechnął i delikatnie pocałował . Chwyciłam go za rękę i zeszliśmy na dół . Tam odbywała się bitwa na jedzenie urządzona przez Mayę i Zayn`a . Staliśmy na schodach i patrzyliśmy na nich jak na wariatów . Po chwili w miarę się uspokoili .
-Przepraszamy , posprzątamy to - powiedziała Maya .
-Oj , niech chłopacy idą , a ja ci pomogę - powiedziałam .
Pocałowałam Harry`ego , Zayn`owi przybiłam żółwika i poszli się wykąpać . Po chwili kuchnia lśniała . Przytuliłam Mayę i poszliśmy do swoich pokoi . Wykąpałam się i położyłam do łóżka . Wtuliłam się w Harry`ego . To było dziwne...człowiek z plakatów ścian Sem był moim chłopakiem .
-Kocham cię - szepnęłam i zasnęłam .
_____________________________________________________
Kolejny rozdział ... taki ...głupi :D . Nie ważne.. :D czytajcie . Przez 3 dni nie będę pisać , bo jadę na biwak z klasą : D
-Idę do Louis`a , zaraz do ciebie wrócę - szepnął mi do ucha Harry .
Uśmiechnęłam się do niego , a chłopak odszedł . Nagle podbiegły do mnie dziewczyny . Zaczęły mnie ściskać jak nigdy .
-Boże drogi ! Dzieciaczki , spokojnie - prosiłam zdezorientowana .
-Nie , my się tutaj cieszymy , że ty nareszcie z nim jesteś ! - powiedziała Semily .
-To ja się boję co będzie jak się dowiecie , że my ślub bierzemy .
Dziewczyny zaczęły się śmiać .
-No dobra , wszystkie , dziewczyny , kobiety , staruszki , no i ty Nina ustawcie się w kółku . Panna młoda będzie rzucała welon - powiedział wujek Artur , który przerwał naszą rozmowę .
Uwielbiałam go . A dokładniej , uwielbiałam jego poczucie humoru . Wszystkie grzecznie ustawiłyśmy się w kółku . Welon rzucany przez moją mamę złapała nasza przeurocza Maya . Wszyscy patrzyli na nią zdziwieni , a ona sama nie mogła uwierzyć w to , że udało się jej to złapać .
-No to nową panną młodą już mamy , teraz szukamy pana młodego - powiedział Artur .
Maya grzecznie stanęła obok niego . Wszyscy chłopacy ustawili się w kółku . Marek rzucił muszką . Zayn bardzo chciał ją złapać . I w końcu udało się mu tylko że wpadł w tort .
-No ... to dzisiaj tort zlizujemy z Zayn`a . Myślę , że wiele dziewczyn zgromadzonych tutaj nie miałoby ni przeciwko . - powiedział Artur puszczając oczko Mayi .
Wszyscy wybuchnęli śmiechem . Zayn podszedł do Mayi , patrzył jej głęboko w oczy . Nie zwracali uwagi na to , że wszyscy się na nich patrzą .
-Widzisz ile narobiłem , żeby złapać tą cholerną muszkę i móc się cię pocałować ?
Maya delikatnie się uśmiechnęła .
*Zayn*
Wszyscy stali i czekali na to co wydarzy się zaraz . Nie zastanawiałem się dłużej nad tym co mam zrobić . Po prostu stało się ... pocałowałem ją . Nie mogłem opanować swojego serca , biło jak oszalałe . I w tym momencie upewniłem się tego co czuję . Ale czy ona czuje to samo ? To pytanie wierciło wielką dziurę w moim mózgu .
-Przepraszam ja ... nie powinienem tego robić - powiedziałem zakłopotany .
-Nic ... nic się nie stało - odparła rudowłosa piękność .
Delikatnie się uśmiechnęła , odgarnęła włosy i odeszła .
*Nina*
Patrzyłyśmy zdziwione raz na Mayę raz na Zayn`a . Kiedy dziewczyna wyszła przed hotel poszłyśmy za nią . Siedziała obok Eric`a . Usiadłam obok niej , a Sem i Nicole naprzeciwko nas .
-Maya... on cię pocałował - powiedziałam .
-No ja ... wiem i ... i... to było takie ... fajne ? Nie to złe słowo ... to było rewelacyjne ? Nie...na to nie ma słów - dukała .
Zaczęłyśmy się śmiać .
-Widać , że zakochana - wtrącił Eric .
-Nieprawda ...
-Oj Maya , przecież ja wiem .
-No ja wiem , że pan wie . Pan w sumie wszystko wie , ale mógłby pan odpowiedzieć mi na jedno pytanie ?
-No , słucham .
-Pan jest jakimś medium czy , że jak ?
-Dziecko drogie ... ja nie jestem żadnym Harrym Potterem , ja po prostu znam się na życiu , a przede wszystkim na ludziach - powiedział po czym zaczął wpatrywać się na wodę pływającą w jeziorze .
Spojrzałam na dziewczyny . To było jasne , że kiedyś kochał kogoś kogo stracił .
-No... niech pan mówi - poprosiłam .
-Co mam mówić ? - zapytał zdziwiony .
-Niech pan nie ściemnia ... Tak się składa , że ja też się dobrze znam na ludziach - powiedziała Semily .
Nagle przyszli chłopcy . Harry usiadł obok mnie mocno mnie przy tym obejmując w talii , zauważył , że marznę , więc dał mi swoją marynarkę . Z nim czułam się jak z nikim innym .
-O czym rozmawiacie ? - zapytał Louis .
-Próbujemy wymusić na Eric`u , żeby nam opowiedział coś co zdarzyło się jak był w naszym wieku .
Wszyscy zaczęliśmy do prosić .
-No niech pan taki nie będzie i spełni marzenie czterech , małych , dziewczynek - powiedział mój kochany braciszek .
Miał najwidoczniej dar przekonywania , ponieważ Eric się zgodził .
-No dobra , dobra . No więc słuchajcie , to było dawno . Miałem wtedy 17 lat przyjechałem tutaj ze swoimi przyjaciółmi . Było nas dziewięcioro , cztery dziewczyny i pięciu chłopaków . Helen , Catherine , Tracy i ona .. Mary , zawsze trzymały się razem , były najlepszymi przyjaciółkami od zawsze . Tak samo jak my : George , Henry , Ian , Jonathan i ja . Wszyscy dogadywaliśmy się bardzo dobrze do czasu kiedy przyjaźń przerodziła się w miłość . Ja i Ian byliśmy na zabój zakochani w Mary , a ona to wykorzystywała . Na początku była ze mną , a potem całą swoją uwagę poświęcała jemu . Potwornie to bolało i nim się zorientowaliśmy z przyjaciół przerodziliśmy się w największych wrogów . Potem wszyscy poszliśmy w swoją stronę , a Mary i Ian`a nigdy więcej nie widziałem . I dlatego właśni WY przypominacie mi NAS , więc NIGDY ,ale to PRZENIGDY macie nie pozwolić na to , żeby miłość zepsuła przyjaźń ... bo to jest najważniejsze co może być - powiedział Eric .
Wszyscy wsłuchiwaliśmy się w to co mówił Eric .
-Obiecujcie nam , że nawet ... jeżeli wszyscy ze sobą będziemy , to , żeby nie wiem co , ale nigdy nie zepsujemy tej przyjaźni - powiedział Niall .
Wszyscy się do siebie uśmiechnęliśmy i zaczęliśmy przybijać żółwiki . Była już 4 nad ranem , więc postanowiliśmy wracać do domu .
-A może by tak... wrócimy na pieszo ?- zaproponował Liam .
Zgodziliśmy się . Pożegnaliśmy się z Eric`iem , ponieważ jutro już mieliśmy wracać do Londynu . Dużo temu staruszkowi zawdzięczałam . W drodze powrotnej dostałyśmy głupawkę . Biegałyśmy po lesie i zachowywałyśmy się niczym tarzany szukające jedzenia . Nim się zorientowaliśmy byliśmy już pod domem . Pożegnaliśmy się i do nich weszliśmy . Harry był w łazience , Maya wygłupiała się z Zayn`em w kuchni , Mike leżał w swoim pokoju , a ja po cichutku wbiegłam do pokoju gościnnego , zabrałam bagaże Harry`ego i zaniosłam do swojego pokoju . Miałam zamiar zejść na dół kiedy nagle zawołał mnie Loczken .
-Nina , mgłabyśmi powiedzieć gdzie są moje rzeczy ?
-Taaak...
-No , więc słucham gdzie ?
-W moim pokoju - powiedziałam opierając się o ścianę i patrząc mu w oczy .
Chłopak się uśmiechnął i delikatnie pocałował . Chwyciłam go za rękę i zeszliśmy na dół . Tam odbywała się bitwa na jedzenie urządzona przez Mayę i Zayn`a . Staliśmy na schodach i patrzyliśmy na nich jak na wariatów . Po chwili w miarę się uspokoili .
-Przepraszamy , posprzątamy to - powiedziała Maya .
-Oj , niech chłopacy idą , a ja ci pomogę - powiedziałam .
Pocałowałam Harry`ego , Zayn`owi przybiłam żółwika i poszli się wykąpać . Po chwili kuchnia lśniała . Przytuliłam Mayę i poszliśmy do swoich pokoi . Wykąpałam się i położyłam do łóżka . Wtuliłam się w Harry`ego . To było dziwne...człowiek z plakatów ścian Sem był moim chłopakiem .
-Kocham cię - szepnęłam i zasnęłam .
_____________________________________________________
Kolejny rozdział ... taki ...głupi :D . Nie ważne.. :D czytajcie . Przez 3 dni nie będę pisać , bo jadę na biwak z klasą : D
Subskrybuj:
Posty (Atom)