sobota, 22 września 2012

Rozdział 56


W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje . O 14 . 30 zajęcia nareszcie dobiegły końca , a więc z radością opuściłam szkołę . Miał  tam na mnie czekać Harry , ale nigdzie go nie widziałam . Nagle usłyszałam, że ktoś mnie woła , odwróciłam się i zobaczyłam Josha .
-Nina , zaczekaj . Posłuchaj , chciałbym się zapytać czy może … zechciałabyś pójść ze mną do kina ?
-Em , nie przepraszam  Josh , ale ja mam chłopaka . Muszę już iść , trzymaj się – powiedziałam  po  czym odwróciłam się na pięcie  i  ruszyłam w stronę Harry`ego , który pojawił  się tutaj nie wiadomo skąd i jak . Chłopak z uwagą przyglądał się Josh`owi .
-Kto to był ?
-To ? Szkolna gwiazda , którą zdecydowanie nie jestem zainteresowana . Spokojnie nie musisz robić scen zazdrości .
-Nie … ja tylko – zarumienił się – nie ważne , chodź na pewno jesteś głodna .
Przerzuciłam torbę przez ramię , chwyciłam go za rękę i ruszyliśmy w drogę .
-Wiesz , tak na prawdę to ja powinnam być zazdrosna . Zamiast spać wtulonym we mnie , spałeś wtulony w Horana .
-Wyobrażałem sobie , że to ty .
Zaczęłam się śmiać . Przystanęłam , spojrzałam mu w oczy i po raz wtórny pocałowałam .
-Kocham cię, Harry .
-Ja ciebie też kocham . Chcesz na barana ?
-Kręgosłup ci wysiądzie .
-Będę mieć wtedy idealny pretekst do tego , żebyś mi masowała plecy .
-Głupi jesteś .
-Wiem z tego słynę . No wskakuj .
W końcu się zgodziłam . Próbowałam trzy razy , ale za każdym razem z niego spadałam . Ludzie , którzy obok nas przechodzili jedynie się uśmiechali lub mówili , że dobrze jest być młodym . Nareszcie udało mi się na niego wskoczyć i chłopak ruszył chwiejnym krokiem w dalszą drogę .
-Hazziu , a co jak spadnę ?
-Wtedy spadniesz i będę cię zdrapywać z chodnika .
Naciągnęłam mu jego czapkę na oczy , żeby nic nie widział .
-Ty chyba naprawdę chcesz spaść .
Kilkanaście minut później dotarliśmy do Nando`s .
-Ty… naprawdę wisisz mi masaż – powiedział .
-Nie przesadzaj już . Ty musisz być w formie , przydasz mi się – powiedziałam potrząsając brwiami .
-Jak ja mam nie przesadzać ? To twój tyłek tyle krzywd narobił .
Popatrzyłam na niego spod byka i zaczęłam udawać obrażoną.
-Żartowałem , żartowałem . Przecież wiesz , że ja kocham twój tyłek , a szczególnie go … - przerwałam mu .
-Wiesz co ? Ty może lepiej idź już zamawiać – powiedziałam zarumieniona .
Chłopak posłusznie odszedł , a ja zaczęłam wpatrywać się w wyświetlacz telefonu . Nawet nie zorientowałam się kiedy Harry wrócił i wręczył mi jedzenie . Kiedy wszystko już było pochłonięte ruszyliśmy do najbliższego sklepu po owoce , a następnie w stronę szpitala .
-A tak swoją drogą jesteś bardzo seksowna w tych koturnach .
-Nie przyzwyczajaj się za bardzo .
-No tak , cała ty .
Po chwili już byliśmy w szpitalu . Grzecznie weszliśmy do Sali , w której leżała Maya . Na widok mojej kochanej przyjaciółki i jej chłopaka szeroko się uśmiechnęłam . Tak bardzo się cieszyłam , że wszystko … prawie wszystko jest dobrze . Wgramoliłam się na jej łóżko i delikatnie ją przytuliłam.
-Cieszę się , że nic ci nie jest . Potwornie się o ciebie martwiłam . Dobrze się czujesz ?
-Tak , nic mnie już prawie nie boli . Przepraszam , że wszyscy byliście przeze mnie w takim stanie .
-To nie twoja wina . Po prostu nie wracajmy już do tego . Cieszmy się , że wszystko jest dobrze i z tobą i z didą .
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy kiedy nagle zadzwonił do mnie telefon . Spojrzałam na wyświetlacz ‘Liam’ . Przeprosiłam wszystkich i wyszłam na korytarz .
-Halo ? Jestem w szpitalu u Mayi .  Nie Liam , nie ma z nami Semily . Ale zaczekaj , stało się coś ? Jak to ? Dobrze , dobrze pa .
Zdziwiła mnie ta rozmowa . Włożyłam telefon do kieszeni i wróciłam do sali .
-Co się stało ? Kto to dzwonił ?
-To … Liam . Pokłócił się z Semily i nie ma jej w domu . Myślicie , że coś się mogło jej stać ?
-Nie , uspokój się . Jesteś już po prostu przewrażliwiona . Pogodzą się , zobaczysz – uspokajał mnie Zayn .
Może miał rację , może faktycznie po prostu za bardzo się wszystkim przejmuję . Siedzieliśmy u Mayi dwie godziny , a potem zaczęliśmy zbierać się do wyjścia , ponieważ zaczynało robić się późno . Z naszą kochaną wiewiórą został Zayn . Ostatnimi czasami nie opuszczał jej sali . Nie ma co się dziwić , on naprawdę strasznie się przestraszył kiedy doszło do niego , że ją prawie stracił . Miejmy nadzieję , że teraz będzie się nią lepiej zajmować , chociaż nie zwalajmy całej winy na niego . W końcu my też mogliśmy się o nią zatroszczyć . Zadzwonić , zapytać jak się czuję , zatroszczyć się o nią , ale oczywiście nikt o tym nie pomyślał . Nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się z Harrym pod domem . Nalałam sobie do szklanki soku i zniknęłam w głębi swojego pokoju . Zapaliłam nocną lampkę i usiadłam przy biurku . Wypakowałam z torby książki .To był mój pierwszy dzień w szkole , a już miałam nauki od groma , ale nie przejmowałam się tym w końcu nauka była moim oczkiem w głowie . Zabrałam się za obrabianie lekcji , kiedy już nareszcie wszystko zrobiłam otworzyłam książkę od chemii i zaczęłam się uczyć .W pokoju panowała idealna cisza i spokój , czyli coś czego już od dawna mi brakowało . Po dwóch godzinach byłam już potwornie zmęczona . Oparłam głowę o biurko.
Zaczęłam w kółko powtarzać jedną regułkę . Nagle usłyszałam  , że drzwi od pokoju się otwierają . Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi . Usłyszałam chichotanie za sobą .
-Ej , pani profesor . Czy znajdzie pani jeszcze trochę czasu dla swojego Harry`ego czy już pani go nie kocha ?
Podniosłam głowę , ściągnęłam okulary , odwróciłam się twarzą do swojego chłopaka i delikatnie się od niego uśmiechnęłam .
-Jestem wykończona .
Chłopak podszedł do mnie , wziął na ręce i bardzo delikatnie ułożył na łóżko . Popatrzył się na mnie i położył obok mnie . Po chwili ode chciało mi się spać . Odwróciłam się twarzą do swojego chłopaka i zaczęłam go łaskotać . On oczywiście musiał się zemścić . Takim właśnie sposobem zaczęliśmy się ‘bić’. Nie wiadomo jakim sposobem znalazłam się na nim . Siedziałam na jego udach rozkrokiem . Spojrzałam na jego krocze i zauważyłam , że ma pewien ‘problem’ w spodniach .
-Chyba masz za ciasne spodnie .
-Chyba tak na mnie działasz .
-No tak , w sumie bardzo możliwe – powiedziałam po czym zaczęłam go delikatnie całować po torsie . Po chwili wstałam i podeszłam do szafki , żeby wyciągnąć z niej piżamę . Spojrzałam przez ramię na swojego zdezorientowanego chłopaka .
-Lubisz prowokować ludzi , prawda ?
-Nie , lubię prowokować tylko i wyłącznie ciebie – powiedziałam po czym chwyciłam go za rękę i poszliśmy do mojej łazienki .
Puściłam gorącą wodę kiedy nagle rozległ się  dźwięk mojego telefonu .
‘Well you done , done me and you bet i felt it’ . Spojrzałam na wyświetlacz  ‘Horanek’ . Byłam ciekawa czego on ode mnie chce .
-Halo ? Horan jesteś tam ? Halo ? – i nic . Tylko szum i głośna muzyka . Zmartwiło mnie to .
-Kto to ? – zapytał Harry , który brał prysznic .
-Niall …
No cóż . Może jednak nie powinnam zachowywać się jak matka Teresa ? Przecież Niall jest dorosły , może czasem jego zachowanie wskazuje na to , że ma nie za duże IQ , ale wie co robi , jest mądry . Po kilkunastu sekundach zastanawiania się doszło do mnie , że w kabinie czeka na mnie mój chłopak w postaci jaką go matka natura stworzyła , a ja tu stoję i niepotrzebnie się martwię. Weszłam do kabiny i zaczęliśmy dokładnie przemywać swoje ciała . Kiedy już wyszliśmy zaczęliśmy się ubierać … to znaczy bynajmniej ja . Rozczesałam włosy , założyłam piżamę i wróciłam do pokoju . Położyłam się pod
kołdrę obok mojego Harry`ego i zaczęłam bawić się jego lokami . Patrzyliśmy na siebie, a po chwili chłopak zasnął . Przyjrzałam się mu , delikatnie pocałowałam go za uchem i spojrzałam na tą idealną twarzyczkę . Cholera , jak ja tego chłopaka kocham .

_______________________________________________________________
Cześć kochane , powracam nareszcie . Mam nadzieję , że rozdział się wam podoba . A co do nowej piosenki naszych  pięciu mężów jak się wam podoba ? Bo ja ją kuźwa kocham , że cholera . A najbardziej siedzi mi głowie „Hey , girl it`s now or never , it`s now or never” :D No nie ważne . KOCHAM WAS , papa :*

sobota, 8 września 2012

Rozdział 55

                                                     *Nina*
W wielką ulgą dotarliśmy do domu . Weszliśmy do środka , a tam chłopacy siedzieli zestresowani w salonie i każdy jeden wpatrywał się w tykający zegar wiszący na ścianie .
-Jak z nią ?! - zapytali kiedy nas zobaczyli .
-Jest wszystko dobrze . I z Mayą i z niunią , a więc nie musicie się martwić - powiedziałam przy czym posłałam im ciepły uśmiech , nalałam sobie do szklanki soku i poszłam do siebie .
Przez chwilę zapomniałam już , że ja tu mieszkam , że to jest mój dom . Cieszyłam się z tego . Mieszkać z takimi pięcioma idiotami ... no i z moim tatą , ale on raczej należał do tych co musiał tych idiotów uspokajać.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko . To był wyczerpujący dzień . O mało co nie straciłam przyjaciółki , którą naprawdę kocham . Cieszyłam się jednak , że wszystko jest z nią dobrze , że Zayn tam teraz przy niej jest i się nią opiekuję . Z nim na pewno nic się jej nie stanie . Spojrzałam na biurko i uświadomiłam sobie , że już jutro będzie pierwszy dzień w nowej szkole . Na samą tą myśl mój brzuch zaczął się ściskać z nerwów . Nie lubię znajdować się w nowym otoczeniu , nie lubię poznawać nowych ludzi . Naprawdę się tego boję . Trzeba wtedy się każdemu przypodobać , cały czas mieć głowę spuszczoną w dół , żeby tylko ktoś się do ciebie nie przyczepił , że się na niego gapisz . Bałam się , że znajdą się osoby , które będą mi w jakiś sposób 'dokuczać' , uważać za jakąś inną . Nie chcę być takim wyrzutkiem , kujonem , który ZAWSZE WSZYSTKO wie .Potrzebnym tylko po to , żeby dać komuś spisać .  Tak było w Polsce . I teraz , chcę żeby było inaczej . A może czas najwyższy przestać mieć takie pesymistyczne wizje na świat i zacząć pozytywnie myśleć ? Bo od takiego ciągłego przejmowania się wszystkim daleko nie zajdę . Spojrzałam na zegarek - kilka minut po północy . Zerwałam się z łóżka , chwyciłam piżamę i rozleniwionym krokiem dotarłam do łazienki .Rozebrałam się , rozpuściłam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Relaksowałam się gorącą wodą . Przypomniałam sobie swoją poprzednią noc z Harrym . Było mi wtedy tak dobrze . Nigdy nie czułam się lepiej , w tym momencie na mojej twarzy zapanował szeroki uśmiech . Umyłam się , spłukałam z głowy szampon i wyszłam z kabiny . Ubrałam się w cieplutką piżamkę , rozczesałam włosy , włączyłam suszarkę i zaczęłam tańczyć . Niestety moje 'sieroctwo' i brak talentu miało przewagę , gdyż uderzyłam  z całej siły nogą w kabinę . Tak , ja to jednak nie należę do osób normalnych ... i utalentowanych . Nie oszukujmy się . Kiedy już nareszcie wstałam z zimnej podłogi spojrzałam w lustro i wybuchnęłam śmiechem . Nie ma to jak na swój widok w lustrze się śmiać , prawda ? Ale jak się ma taką twarz jak moja ... Pięknością to ja nie jestem i nie będę . Wiedziałam , że gdyby ktoś teraz widział moje zachowanie szukałby mi wolnego miejsca w psychiatryku . Po 20 minutach w końcu wyszłam z tej łazienki . Moja noga cały czas o sobie przypominała , była trochę spuchnięta i posiniaczona ,a to tylko dlatego , że mi się tańczyć zachciało . Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka . Nagle usłyszałam , że drzwi się otwierają , odwróciłam się i zobaczyłam Harry`ego . Odsunęłam się trochę pod ścianę i zrobiłam mu miejsce .
-Zimno u mnie w pokoju - powiedział kiedy już leżał obok .
-Oczywiście , uważaj , bo ci uwierzę - pocałowałam go w policzek , wtuliłam się w niego i zaczęłam jeździć ręką po jego torsie .
-Martwisz się jutrzejszym dniem ? . Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego .
-A teraz cię zaskoczę ; nie , nie martwię się.
-Powiedziała to moja dziewczyna . Hmm...dziwne .
Zaczęłam się śmiać . Nagle do naszego pokoju wparadował Niall . Wgramolił się nam do łóżka i usiadł pomiędzy mną , a Harrym .
-Horan , gdzie ty się tutaj gramolisz w środek tym tyłkiem ? - zapytał Hazza .
-Nie ma seksu !
-Weź się uspokój . Idź do swojego pokoju .
-No , ale ... smutno mi .Wszyscy mnie zostawiliście samego . Liam u Semily , Louis u Nicole , Zayn u Mayi , wy tu , a ja ? A ja siedzę przed tym telewizorem sam , z paczką chipsów w ręce . Nikt mnie nie kocha , jestem taki forever alone- mocno go przytuliłam .
-Horanku , przecież ja cię kocham .
-Nie wiem tylko czy się tutaj zmieścimy we trójkę - powiedział Harry , który nie wyglądał na zadowolonego.
-Damy radę - powiedział Nialler - położyliśmy się i zaczęliśmy wpatrywać z sufit .
Ta sytuacja była trochę ... dziwna ? Tak , tak to można było nazwać .
-Wiecie co ? Czuję się jak taka mama .
-Tak ? A ja się czuję jak taki tata co nawet nie może tknąć mamy , bo synek mu przeszkadza - Horanek wybuchnął tym swoim przewspaniałym śmiechem .
-Wiecie ? Ja czasami zaczynam poważnie kwestionować fakt , że ja z wami żyję i , że zaczynam być taka głupia jak wy . Naprawdę , niszczycie mi umysł - powiedziałam po czym odwróciłam się do nich tyłem .
Już prawie zasypiałam , kiedy nagle usłyszałam naprawdę głośne burczenie w brzuchu Niall`a.
-Oj , przepraszam towarzystwo , ale muszę iść po bułkę - powiedział po czym przeszedł przez Harry`ego i wyszedł z pokoju .
-Chodź , chodź tu szybko zanim on nie wróci - powiedział mój chłopak .
Przysunęłam się do niego , a on zaczął mnie delikatnie całować . Oczywiście nie trwało to zbyt długo , bo po chwili do pokoju wrócił pan wiecznie głodny z jakimś kotletem w ręku .
-A co wy tutaj robicie ?- zapytał po czym ponownie wleciał w środek .
-Horan , czy ty sobie jaja robisz ?
-Ja ? Nie ...
-Posłuchajcie do cholery ! Ja jutro o 7.00 będę musiała wstawać do szkoły , a wy możecie sobie spać tak długo jak nie będziecie głodni ,a potem możecie jeść dopóki nie będziecie śpiący .  Tak , Horan wyrecytowałam twoją zasadę życiową . Możecie uszanować to ? - poprosiłam  już naprawdę wkurzona .
No i zapanowała cisza ... na chwilę . Po pięciu minutach znowu zaczęli gadać jakieś bzdury .
-Wiecie co ? Albo się przymknięcie albo wylatujecie z tego łóżka oboje ! - powiedziałam już nie na żarty .
Odsunęłam się od nich jak najdalej potrafiłam , a oni popatrzyli na mnie przestraszeni , przymknęli oczy i zaczęli udawać , że śpią . Odwróciłam się w stronę ściany , przykryłam kołdrą po sam nos i nareszcie udało mi się zasnąć .
Następnego dnia .
Obudził mnie dźwięk mojego budzika .
-'Baby you light up my world like nobody else...' - rozbrzmiał znajomy dźwięk i głos .
-Nie , nie błagam jeszcze chwileczkę - wymrukałam pod nosem .
Mhm , chwileczkę . Taka moja 'chwileczka' trwała 45 minut .
-Świetnie , spóźnię się do szkoły już pierwszego dnia !
Odwróciłam się i zobaczyłam Niall`a i Harry`ego , którzy spali wtuleni w siebie . Na początku trochę zdziwił mnie ten widok , ale po chwili przypomniałam sobie tamtą dziwną noc . Patrząc na tych idiotów poczułam się trochę zazdrosna , że mój chłopak śpi wtulony w mojego przyjaciela , a nie we mnie . Po kilku minutach ciągłego gapienia się na nich przypomniałam sobie o szkole . Rozejrzałam się po pokoju i nareszcie ruszyłam te swoje cztery litery . Podeszłam do szafki wyciągnęłam z niej ciepły , kremowy sweterek z rękawami 3/4 , jasne rurki i czarne koturny po czym skierowałam się w stronę łazienki . Nagle zadzwonił do mnie telefon .
-Sem ? Już wychodzę , tak czekaj na mnie na przystanku . Ja ? No oczywiście , że nie zaspałam  . Jak w ogóle możesz tak myśleć ?
Szybko się umyłam , ubrałam , uczesałam , założyłam na głowę wełnianą czapkę , popsikałam perfumami , które polecił mi nie jaki Josh po czym chwyciłam torbę i wybiegłam z domu . Wiedziałam , że w tych butach najdalej niż do do drzewa , które znajdowało się obok bramki nie dobiegnę ,ale  próbować zawsze trzeba .Sama tak naprawdę nie wiem po co kupiłam buty , w których nie potrafię chodzić . Nie jestem typem dziewczyny , która chodziłaby w spódniczce i szpilkach . Zdecydowanie wolałam rurki i trampki . Nareszcie dobiegłam do przystanku gdzie czekała moja najdroższa Semily . 
-Spokojnie , bo się zabijesz w tych butach .
-Bardzo śmieszne ! O , jedzie autobus , wsiadaj !
Droga do szkoły zajęła nam 15 minut . Kiedy już nareszcie do niej dotarłyśmy zaczęłam się bardzo stresować . Była taka wielka , było w niej tyle ludzi .
-Boisz się ? - zapytała panna Wilson .
-A ty nie ?
-Co ma być to będzie . Mam pierwszą Geografię , a więc idę się umyć . Trzymaj się , wierzę w ciebie - powiedziała po czym zginęła w tłumie .
Właśnie Nina , co ma być to będzie . Wiem , wczoraj sama to sobie powtarzałam , ale teraz oczywiście muszę spanikować . Zacisnęłam pięści , spuściłam wzrok w dół i ruszyłam przed siebie szukając swojej szafki . Czułam , że każdy wlepia we mnie wzrok . Czułam się bardzo nieswojo i dziwnie . Nagle poczułam , że na kogoś wpadam .
-O matko , przepraszam , nie zauważyłam cię .
-No tak. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić . Nina , prawda ?
Uniosłam wzrok i spojrzałam na tego 'ktosia' . Moje oczy dostrzegły Josh`a , którego poznałam wczoraj w perfumerii .
-Tak , zgadza się . Jesteś Josh , tak ? - zapytałam dla upewnienia .
Chłopak uroczo się uśmiechnął .
-Jesteś tu nowa ? Nie widziałem cię tu wcześniej .
-Tak , przeprowadziłam się niedawno z Polski .
-Byłem tam . O widzę , że jesteśmy w jednej klasie .
Delikatnie się uśmiechnęłam . Zauważyłam , że wszystkie dziewczyny patrzą na mnie z takim dziwnym wyrazem twarzy . Jakby z nienawiścią . Nie wiedziałam o co im wszystkim chodzi . Nie chciałam mieć przechlapane u każdego  już pierwszego dnia w nowej szkole .  Nagle podeszła do mnie 'normalnie' wyglądająca dziewczyna .
-Cześć , jestem Sandra .
-Miło mi , Nina . Czy ty wiesz ... dlaczego te wszystkie dziewczyny tak dziwnie na mnie patrzą ?
-Owszem , może dlatego , że to twój pierwszy dzień w nowej szkole , a ty już rozmawiałaś z Josh`em . 
Patrzyłam na nią lekko zdziwiona . Co to jakiś kolejny disneyowski film typu "High School Musical" , a którym gwiazda szkoły 'bajeruje' do nowej dziewczyny , a reszta ją nienawidzi , tak ?
-Rozumiem ,że to wasza gwiazdka , tak ?
Dziewczyna z grymasem pokiwała twierdząco głową .

___________________________________________
Dobry. Jak pierwsze dni szkoły ? Bo u mnie tak sobie . Przepraszam , że rozdział jest krótki , ale nie mam dzisiaj naprawdę czasu i do tego WSZYSTKO mnie boli :c Mam nadzieję , że się podoba , bo pisałam go resztkami sił . Kocham was bardzo mocno czytajcie i komentujcie ;*

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 54

                                                    *Loui*
Zaczynałem poważnie się martwić . Jak można zgubić dziewczynę w jej własnym mieszkaniu ? Zadzwoniłem kolejny raz i znowu ta poczta głosowa . Powoli zaczynałem mieć dość . Najgorszy dzień w moim życiu . Nie mogłem tak dłużej siedzieć i czekać , aż przyjdzie . Wstałem i wyszedłem z mieszkania . Po krótkim zastanowieniu postanowiłem pojechać do szpitala .
-Gdzie jest Nicole ? - wykrzyczałem .
-Przecież była z tobą .
-Wiem ... ale jej nie ma .
-Jak to jej nie ma ? Louis , pozwoliłeś na to ,żeby ona poszła gdzieś sama bez żadnej opieki ? - zapytał poddenerwowany Zayn - Jak by nam było do cholery mało problemów .
-Idę jej szukać - powiedziałem po czym wyszedłem ze szpitala .
Rozejrzałem się dookoła i tak naprawdę nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić . Po 2 godzinach obszedłem już chyba cały Londyn . Cały czas trzymałem telefon w ręce czekając na chociaż jedną pieprzoną wiadomość od niej . A tu nic . Znowu próbowałem dzwonić : "Cześć , tu Nicole . Nie mogę teraz odebrać jeżeli to coś ważnego zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału" . Spojrzałem w niebo i po prostu , nad zwyczajniej w świecie zacząłem płakać .
                                                   *Nicole*
Kiedy zrobiło mi się już zimno postanowiłam wrócić do domu . Kiedy już tam dotarłam zorientowałam się , że Tomlinson`a nie ma . Zdziwiłam się . Posiedziałam trochę , a po chwili zaczęłam się denerwować . Nagle usłyszałam , że drzwi się otwierają . Wybiegłam na korytarz i zobaczyłam swojego Louis`a . Podbiegłam do niego i po prostu zaczęłam przytulać go najmocniej jak potrafiłam . Spojrzałam mu w oczy , a on płakał . Wytarłam te niepotrzebne , brzydkie łezki .
-Dlaczego ty płaczesz ?
-Gdzie ty byłaś ? - zignorował moje pytanie - Nigdy więcej mi czegoś takiego nie rób . Myślałem , że zawału dostanę . Cały Londyn zwiedziłem .
-A w parku byłeś ?
-No... nie.
Delikatnie się do niego uśmiechnęłam . Uniosłam ręce i ponownie go przytuliłam .
-Kocham cię , Louis . Przepraszam , że ci tak zwiałam . Nie chciałam , żebyś padł na zawał .
-Ja ciebie też kocham , ale obiecaj , że nigdy już tak nie zrobisz .
-Obiecuję .
                                                  *Nina*
Miałam już dość . Dlaczego od tych lekarzy NIGDY nie można się niczego dowiedzieć ? Zawsze były jakieś tajemnice . Definitywnie miałam dość szpitali . Ostatnio spędzałam w nich za dużo czasu . Zaczęłam przejmować rolę Zayn`a i teraz to ja chodziłam zdenerwowana po korytarzu waląc pięścią w ścianę . Tym razem Malik musiał mnie uspokajać . Nagle z sali , w której leżała Maya wyszedł lekarz .
-Przepraszam , dowiemy się  w końcu czegoś ?! - wykrzyczałam .
Lekarz nawet nie zareagował . Po prostu pobiegł sobie dalej .
-Nie ... ja zaraz zwariuję - wydarłam się po czym zjechałam po ścianie , usiadłam na podłodze i po prostu z bezsilności zaczęłam płakać . Podszedł do mnie Hazz . Usiadł obok mnie i poprawił mi czapkę .
-Uspokój się Przytul mnie i uspokój się , błagam .
Zrobiłam to o co mnie prosił . Oparłam głowę o jego tors i próbowałam się wyciszyć .Nagle z sali wyszeł kolejny lekarz . Tym razem Zayn próbował się czegoś dowiedzieć .
                                                  *Zayn*
-Dowiem się nareszcie co z Mayą ?
-A czy jesteś z rodziny ?
-Ile razy mam powtarzać , że jestem jej CHŁOPAKIEM . OJCEM jej dziecka - wykrzyczałem .
-Niech się pan uspokoi i mnie wysłucha . Maya naprawdę jest wielką szczęściarą - na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech , który nieco mnie uspokoił - Owszem , lekko się wykrwawiła ,ale tak na prawdę rana była zadana bardzo daleko od jej serca .
-A więc , co to oznacza ?
-A to oznacza , że pańska dziewczyna i pańskie dziecko są bezpieczne .
Spojrzałem na niego , zacząłem płakać jak jakiś skończony kretyn i rzuciłem się na niego . Zacząłem przytulać go jak najmocniej tylko potrafiłem .
-Matko , dziękuję panu , dziękuję . CHOLERNIE !
-Nie ma za co . Zazdroszczę Mayi chłopaka . Mało teraz takich jest . Dziewczyna jest szczęściarą - powiedział po czym puścił mi oczko i chciał odchodzić .
-Nie , niech pan poczeka .
-A czy mogę teraz ją odwiedzić ? Błagam , niech pan nie mówi , że nie , bo znowu zacznę płakać .
Lekarz spojrzał na mnie z rozbawieniem . Na początku jego mina mówiła stanowcze NIE , ale popatrzyłem na niego tak błagalnie przez kilka minut , aż w końcu się zgodził .
Powtórnie mu podziękowałem pobiegłem do Styles`ów .
-I co ? -zapytała Nina .
-Jest dobrze . Pójdę ją teraz odwiedzić , a wy jedźcie do domu . Harry , zajmij się swoją dziewczyną , bo ona pada z nóg .
-Zayn , zaczekaj - przyciągnęła mnie do siebie Nina i mocno przytuliła . Szczerze , zdziwiło mnie to - Powiedz Mayi , że ją kochamy .
Uśmiechnąłem się do niej najszerzej jak potrafiłem po czym odszedłem. Stanąłem przed drzwiami do sali . Szczerze ? Cholernie bałem się tam wejść . No bo co zrobię wjazd z buta i powiem 'cześć Mayka , dobrze , że żyjesz?' . Nie no Malik , ogarnij się . Otworzyłem drzwi i po cichutku tam wszedłem . Spojrzałem na swoją dziewczynę . Leżała i wpatrywała się w sufit . Kiedy mnie zobaczyła po jej poliku spłynęła łza .
-Zayn ... - szepnęła .
-Cii...-powiedziałem tak samo cicho po czym położyłem się obok niej .
-Przepraszam - wydukała głosem tak cicho  , że ledwo ją słyszałem .
-Za co ? To ja powinienem cię przeprosić . Przeprosić  za to , że oczywiście jak zwykle mnie przy tobie nie było . W momencie kiedy mnie potrzebowałaś . Idiota ze mnie , ale obiecuję ci , że to się teraz nie powtórzy. Od tej pory będę przy tobie i przy naszym dziecku , którego nie stracimy .
-Uratowałeś mnie . Gdyby nie ty kładlibyście teraz kwiaty na moim pomniku .
Popatrzyłem na nią z rozbawieniem i zacząłem się śmiać .
-Ha , ha . Ty to jednak jesteś nienormalna . Kochanie , śpij , bo teraz naprawdę potrzebujesz snu . Jestem przy tobie całą noc  .
-Zayn , idź do domu . Wyśpij się .
-Nie ma mowy , aniołeczku . Zmruż swoje oczka i śpij słodko . Jestem przy tobie , myszko - wyszeptałem jej do ucha .
Spojrzała mi w oczy , delikatnie się uśmiechnęła i zasnęła . Popatrzyłem na nią i po prostu dziękowałem Bogu , że ona jest .



_____________________________________________________
Kochane , przepraszam ,że rozdział jest krótki , ale nie mogę się skupić. Moja siostra stoi nade mną i ciągle coś ode mnie chce : / a więc 'zawdzięczajcie' to jej .  denerwuje mnie ona jak nikt inny . i mam dla was pewną informacje . dla niektórych może i nawet suprajs . no bo jak już skończę to opowiadanie biorę się za drugie ; ) przepraszam jeszcze raz za rozdział , ale to to dziecko głupie . Kocham was najmocniej jak potrafie ;*

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 53

                                                                 muzyka 

                                                       *Zayn*
Szedłem do domu z wielkimi obawami i niepokojem , który rozdzierał moje serce od wewnątrz . Może oni mieli racje ? Faktycznie , na pewno po prostu za bardzo się nastawiam . Przecież co się jej mogło stać ? Była w tym domu bezpieczna . Kiedy już dochodziliśmy zauważyliśmy otwarte drzwi frontowe . Spojrzałem na wszystkich przerażony i bez zastanowienia wbiegłem do domu . Przystanąłem na korytarzu i zakryłem twarz rękoma . Wlazłem w kałuże krwi . Podszedłem do leżącej Mayi i zacząłem nią trząść . Moje łzy kapały na jego przemoczoną od łez koszulkę .
-MAYA ! MAYA ! Mówiłem , że jeżeli coś się stanie masz do mnie dzwonić ! Błagam Maya , odezwij się ! Odezwij się słyszysz ? - wydzierałem się na cały dom .
Ale ona nic nie mówiła . Leżała , a z jej brzucha wydobywało się coraz więcej krwi . W tym momencie do domu wbiegła reszta . Wszyscy patrzyli na nią w osłupieniu .
-Dzwoń po karetkę ! - wykrzyczała Nina do Harry`ego .
Chłopak posłusznie chwycił telefon i wyszedł z domu .Patrzyłem na nieruszającą się Mayę . I w tym momencie całe moje życie dosłownie legło w gruzach . Co jeżeli ona ... co jeżeli ona naprawdę . Nie , ZAYN USPOKÓJ SIĘ ! Nie myśl o tym . Ona cię nie zostawi . Mamy mieć dziecko .
-MAYA ! DO CHOLERY NI ZOSTAWIAJ MNIE , SŁYSZYSZ ? - krzyczałem coraz donośniej - Powiedzcie mi , że to nie jest koniec , że ona zaraz się obudzi i , że wszystko będzie jak dawniej . Błagam , bo ja kurwa bez niej nie wytrzymam . Jeżeli ona ...
-Nawet o tym nie myśl ! - krzyknęła Nicole.
-...to wtedy ja pójdę za nią - kontynuowałem nie zważając na słowa mojej koleżanki - GDZIE TA PIERDOLONA KARETKA ?
-Zaraz powinna być .
Gładziłem jej włosy . Miałem wrażenie , że robię to ostatni raz . Spojrzałem na jej sine usta . Usta , które potrafiłem całować całymi dniami . Rozpłakałem się jak dziecko . Położyłem się obok niej . Byłem cały w jej krwi , ale nie obchodziło mnie to . Teraz , w tym pieprzonym , najgorszym momencie mojego życia to się nie liczyło . A wiecie co się dla mnie liczyło ? To , żeby moja dziewczyna żyła . Ona nosiła w sobie nasze dziecko , jeżeli cokolwiek by mu się stało to ja bym siebie za to obwiniał .W mojej głowie siedziało tylko jedno pytanie : kto mógł jej to zrobić ? Zastanawiałem się nad tym chwilę i nagle przyszła mi do głowy rzecz oczywista : MATT ! Pieprzony ćpun !
-Zabiję gnoja !-wypaliłem po czym wybiegłem z domu .
                                                          *Nina*
Spojrzałam zaszklonymi oczami na Harry`ego . Chłopak (jak my wszyscy) płakał . Pierwszy raz widziałam go w takim stanie . Po kilku sekundach zastanawiania się wybiegłam za Zayn`em .
-Zayn , stój ! - wykrzyczałam najgłośniej jak potrafiłam .
 W tym momencie zorientowałam się , że pod dom przyjechała karetka . Natychmiastowo wybiegło z niej dwóch lekarzy . Patrzyłam na to co dzieje się w domu . Boże , błagam cię . Nie odbieraj nam jej ! Nie odbieraj nam naszego najwspanialszego promyczka . Co ona ci w życiu złego zrobiła ? Była chyba najwspanialszą osobą jaką znałam dotychczas . Spojrzałam przelotnie na Zayn`a . Zorientowałam się , że chłopak idzie dalej . Podbiegłam do niego .
-Dajcie mi wszyscy święty spokój ! To przez was ! Mówiliście , że zadzwoni . Posłuchałem się was i jak to się skończyło ? Moja dziewczyna ... - nie był w stanie dokończyć . Wybuchnął płaczem .
W moich oczach także zakręciły się łzy. Sparks , bądź do cholery silna . To twoja wina , że Maya teraz leży w kałuży krwi , a więc nie rycz ! Popatrzyłam na Zayn`a z jego przemęczonej twarzy łzy spływały z polików na koszulkę . Pierwszy raz widziałam tego z wyboru codziennie uśmiechniętego chłopaka w takim stanie .
-Masz rację to moja wina , ale posłuchaj mnie - ujęłam jego twarz w swoich dłoniach - Masz być teraz silny rozumiesz ? Wiesz co dla niej w tym momencie byłoby najważniejsze ? Żebyś przy niej był - chłopak zignorował to co do niego mówiłam .
-Zabiję gnoja ! Doprowadzę go do takiego stanu  , jak on doprowadził Mayę ! - wykrzyczał .
-Zayn , błagam uspokój się - po moim poliku zaczęły spływać łzy . Wiem , miałam być silna , ale to ta pieprzona bezsilność  - Czy ty jesteś normalny ? On jest od ciebie silniejszy , a pod wpływem narkotyków już kompletnie jest nieobliczalny ! Zayn , błagam chodź do domu . Ona ciebie potrzebuje , słyszysz ? Z nas wszystkich to właśnie ciebie oczekuje najbardziej ! - chłopak patrzył trochę bardziej uspokojony na drzewa. Jego oddech po woli się stabilizował .
-Jest już karetka , chodźmy - powiedziałam przy czym chwyciłam go za nadgarstek i ruszyliśmy do domu .
-Ta dziewczyna jest szczęściarą . Niech jej chłopak pojedzie z nami , to pan ? - wskazał na Zayn`a .
-Tak , to ja - oznajmił bardzo zdenerwowany Zayn .
Wyglądał na cholernie przejętego . Chociaż , patrząc na każdego po kolei zrozumiałam , że   wszyscy wyglądamy tak samo .
-Nie dotykajcie tutaj niczego . Zaraz przyjedzie policja i zbada odciski palców - powiedział lekarz po czym karetka odjechała na sygnale .
Patrzyliśmy na siebie po kolei .
-To przeze mnie - powiedziałam wpatrując się w kałużę krwi . Po moim poliku spłynęła pojedynczą łza , którą od razu wytarłam .
-Co jest przez ciebie ? - zapytał Niall wyraźnie zaskoczony .
-Gdyby nie ja wszystko byłoby dobrze .
-Co ty pieprzysz za głupoty , Nina ?
-Taka prawda . Możecie mówić mi co chcecie , ja się nie dam przekonać . Zayn chodził przejęty , a ja mu powiedziałam , że jest wszystko dobrze , że nie musi do niej dzwonić , że sobie poradzi , a on ...
-... a on cię posłuchał ! a więc nie masz się czym martwić . NIC nie jest twoją winą .
-Mówcie co chcecie , wiem swoje ... - powiedziałam nadal wpatrując się w podłogę .
Byłam dziwna , prawda ? Ale taka już jestem . Kiedy wbiję sobie coś do głowy nie ma sposobu , żeby mi to z tej głowy wybić . Uparta jak osioł , przejmująca się wszystkim , skończona idiotka . Tyle mogłam o sobie powiedzieć .
 -Jadę do szpitala - powiedziałam po kilku minutach męczącej ciszy .
-Zabieram się z tobą - dodała Nicole .
-Dobrze , my też jedziemy - dołączył się Lou patrząc na Harry`ego .
-Jedźcie , a my porozmawiamy z policją i powiemy im jak było - powiedział Liam , który jak zawsze panował nad taką sytuacją . 
30 minut później byliśmy już w szpitalu . Wbiegliśmy do niego i od razu zauważyliśmy naszego Malika . Chłopak zalany łzami chodził od ściany do ściany waląc o nią pięścią . Kiedy nas zobaczył jeszcze bardziej się zdziwił .
-Co wy tu robicie ?
-Mieliśmy się zostawić samego w takiej sytuacji ? Co z nią ?
-Sam do cholery chciałbym wiedzieć .
-Uspokój się . Usiądź i cierpliwie czekaj .
-Jak ... jak ja mam być cierpliwy w sytuacji kiedy moja Maya ... umiera - powiedział po czym po znowu się rozpłakał .
Cholera , jak ja tego nienawidziłam . Jak ja nie cierpiałam kiedy ktoś z moich bliskich płakał . A donośny płacz mulata sam powodował u mnie łzy . Harreh podszedł do niego i zaczął mocno przytulać .
-Zayn , posłuchaj mnie . Uważnie mnie posłuchaj . Wiem co ty czujesz . Próbuję postawić się na twojej sytuacji i ja wiem , że tak samo bym się czuł kiedy cokolwiek by się stało Ninie . Ale ona będzie żyła . Będziecie mieć dzidziusia , będziecie mieć rodzinę  - popatrzyłam na Harry`ego . Tak ładnie to powiedział .
-Zayn , on ma racje . Wszyscy w to wierzymy .
Wszyscy to wiemy - poprawiła Nicole .
Chłopak zjechał po ścianie i usiadł na podłodze obok nas . Mijały godziny , a nikt nadal nie udzielił nam ŻADNEJ informacji . Powoli wszyscy zaczynaliśmy być coraz bardziej niecierpliwi . Spojrzałam na Nicole .  Dziewczyna już prawie zasypiała w objęciach Loui`ego .
-Lou , zabierz ją do domu . Jeżeli coś się będzie działo od razu do was zadzwonimy.
-Na pewno ?
-Tak , na pewno .
Dziewczyna wstała , Lou założył jej na plecy swoją kurtkę i wyszli ze szpitala .
                                                        *Nicole*
Wsiedliśmy ciszy do samochodu . Pierwszy raz od dłuższego czasu się tak okropnie czułam . Po drodze z Louis`em także nie zamieniłam ani jednego słowa . Przez cały czas rozglądałam się dookoła w ciszy . Nawet nie zorientowałam się kiedy kiedy już byliśmy pod moim mieszkaniem . Wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę bloku . Usiadłam na łóżko i zaczęłam wpatrywać się w tykający zegarek .
-Zrobię ci herbatę . Usiądź tutaj , a ja zaraz wrócę - powiedział Louis po czym ucałował mnie i wyszedł z pokoju .
Po chwili zastanowienia wstałam i wyszłam z pokoju tak , żeby on nie słyszał . Chciałam w tym momencie pobyć sama . Tylko ja i nikt więcej . Nie zdążyłam dojść do parku , a już miałam kilka nieodebranych połączeń od niego . Usiadłam na ławce i zaczęłam wpatrywać się w pełnię księżyca . Potwornie się bałam . Londyn to dość niebezpieczne miasto . Wszędzie tylko jacyś przestępcy . Chciałam wynieść się stąd na jakąś spokojną wieś . Tylko ja i Lou . Rozejrzałam się dookoła . To było moje miejsce i Mayi od małego . Zawsze byłyśmy tu we dwie . nie wyobrażam sobie jakbym miała chodzić tutaj sama . Jeżeli cokolwiek jej się stanie ... jeżeli ona umrze .. Nigdy sobie tego nie wybaczę . Potrzebowałam jej , potrzebowałam być ciocią  Nicole .

____________________________________________
Hej . Kolejny rozdział . I jak ? Bo mi on się szczerze nie podoba . nie miałam chyba weny , ale ocenicie sami . mam do was pewną prośbę , postaralibyście się o 30 komentarzy ? to byłoby miłe . zobaczcie , już 53 rozdział , a nigdy tyle nie było . z góry dziękuję . kocham was : ) - Nina .

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 52

-Dobry pomysł - poparł ją Lou .
Po chwili zgodził się każdy oprócz Mayi .
-Przykro mi , ale ja was swoją obecnością nie zaszczycę , ponieważ nie mam ochoty wychodzić dzisiaj z domu .
-Chcesz zostać sama ?
-Tak , dobrze mi to zrobi . Poczytam gazety , odpocznę trochę w ciszy .
-Na pewno ? - nie dawał za wygraną Zayn .
-Na pewno . No idźcie już , idźcie - posłusznie wyszliśmy  domu i ruszyliśmy przed siebie . Po drodze standardowo chłopców zaczepiło kilkanaście fanek .
My zostawiłyśmy ich i ruszyłyśmy na przód . Po chwili dobiegli do nas .
-Przepraszamy ... - powiedzieli równocześnie .
-Spokojnie , my to rozumiemy . To co najpierw : zakupy czy jedzenie ? - zapytałam .
-Nie wiem ... nam to bez różnicy - powiedział Zayn , który co chwila przyglądał się w wyświetlaczu telefonu .
-Mów za siebie - odparł Niall , któremu znów zaczęło burczeć w brzuchu .
-Zayn , co ty robisz ? Przeglądasz się w wyświetlaczu telefonu ? Spokojnie Malik już  bardziej perfekcyjny być nie możesz - powiedziała Nicole z zabawnym wyrazem twarzy .
-Nie przyglądam się tylko czekam , aż Maya zadzwoni . Martwię się o nią . Nie chciała z nami iść , a teraz nawet nie da nam znaku życia .
-Spokojnie , jeżeli coś się stanie na pewno zadzwoni .
-Myślisz ?
-No oczywiście , a teraz chodźmy , bo ja też powoli robię się głodna - powiedziałam po czym chwyciłam Harry`ego za rękę i ruszyliśmy do Nando`s . Po niecałych 15 minutach byliśmy już na miejscu .. Wbiegliśmy z Niall`em i zamówiliśmy po 2 hamburgery , frytki , pepsi i pizzę na pół .
-Podzielicie się z nami chociaż trochę  ? - zapytał Harry .
-NIE ! - krzyknął Horanek za nas oboje .
-Co jej się stało ? Że Niall się tak dziwnie zachowuje to ja rozumiem . Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić , serio . Ale , że Nina ?
-Chyba jest głodna - powiedział Harry po czym delikatnie pocałował mnie za uchem i usiadł obok mnie .
Kiedy nasze brzuchy były już pełne postanowiliśmy odwiedzić Centrum Handlowe . Po drodze znów chłopacy zostali 'z molestowani' przez swoje wielbicielki . Szczerze , współczułam im tego . Owszem , fanki były dla nich ważne . Oni naprawdę ich kochali , starali się poświęcać im jak najwięcej czasu . Bo to dzięki nim chłopcy występowali . Traktowali je jak członków rodziny , ale czasem mieli tego dość . Stałyśmy z boku i patrzyłyśmy na to .
-Czy wa to nie rusza ?  -zapytała cała czerwona ze złości Semily .
-Ale co ?
-No to . Nasi chłopacy obmacują się z jakimiś dziewczynami , a my tu stoimy i tak po prostu się na to patrzymy - powiedziała coraz bardziej czerwona . Spojrzałam na Nicole i obydwie zaczęłyśmy powstrzymywać się przed wybuchem śmiechu .
-Semily , to są ich fanki .
-Dokładnie . Myślisz , że Liam mógłby cię zostawić dla jednej z nich ? One nie mają tego co masz ty .
-No może macie racje - odparła już spokojniej . Nim się zorientowałyśmy nasi przecudowni mężczyźni stali obok nas .
-Słuchajcie , znowu was przepraszamy , ale to jest takie napalone , że nie da się od tego odpędzić - powiedział Harry, który wciąż odwracał się za jedną dziewczyną .
Próbowałam nie zwracać na to uwagi . No bo przecież to chłopak . Czasem może obejrzeć się za jakąś dziewczyną . Mam do niego zaufanie i wiem , że by mnie nie zdradził . A to co ? W jednej ręce trzymał niewielką karteczkę . No tak , na pewno jej numer . O nie Styles , przegiąłeś pałę ! Porozmawiamy sobie w domu . No dobra , nie ważne . Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie po chwili już znaleźliśmy się w Centrum . Postanowiliśmy się rozdzielić . Chłopcy poszli do salonu z grami , dziewczyny do sklepu z ciuchami , a ja postanowiłam wybrać się do perfumerii . Spacerowałam sobie po sklepie szukając jakiś idealnych dla siebie perfum kiedy nagle na kogoś wpadłam .
-Przepraszam , nie zauważyłam cię - powiedziałam lekko zaczerwieniona . Spojrzałam na tą osobę .
Stał przede mną dobrze zbudowany , wysoki szatyn z wielkimi niebieskimi oczami i pełnymi czerwonymi ustami . Jego włosy były zakryte pod czapką , która niczym nie różniła się od mojej .
-Spokojnie nic się nie stało . Ładną masz czapkę . - Wybuchnęłam śmiechem , odrzucając lekko głowę do tyłu .
-Ha , ha ty też niczego sobie .
-Kupujesz perfumy ? Wybierz te , będą idealnie do ciebie pasować . Popatrzyłam w tej jego oczy i zaczęłam się topić w tym idealnym błękicie . Te oczy , te usta , ten nosek . NIE , NIE , NIE ! STOP ! Sparks , co ty odpierdzielasz za manianę ? Masz Harry`ego , tak ? Chłopaka , który cię kocha ponad wszystko i ze wzajemnością . Miałam wrażenie , że się rumienie . Nie , nie , nie , nie teraz . Nina , panuj nad sobą . Ostatnia idiotko ty .
-Myślisz ? Podoba mi się ten zapach .
-I bardzo dobrze . Jestem Andrew .
-Miło mi . Jestem Nina . Przepraszam , muszę już iść - wymyśliłam na poczekanie , żeby jeszcze bardziej nie zacząć się nim fascynować .
-Dobrze , kup je - prawie rozkazał .  Uśmiechnęłam się i podeszłam do kasy .
Zapłaciłam za perfumy i wyszłam ze sklepu gdzie czekał Harry .
-Co to za śliczny zapach ?Pasuje do ciebie - powiedział czule .
-Ktoś mi doradził . - Chłopak popatrzył na mnie pytającą miną .
-Nieważne ,  chodź idziemy na shopping .
-Błagam , nie zachowuj się jak plastik . - Wybuchnęłam śmiechem .
-Jak ja uwielbiam ciebie denerwować .
-Ah , tak ? To zobaczymy w domu . Cię wyłaskotam na śmierć .
-No jasne ! Już się boję - powiedziałam po czym ruszyłam przed siebie . Chłopak po chwili mnie zatrzymał i zaczął czule całować .
-Całujemy się w miejscu publicznym ? Gdzie ten nieśmiały chłopak , hm ?
-Znalazł kogoś z kim chce iść przez życie . Spojrzałam na niego , chwyciłam za rękę i ruszyliśmy do sklepu . Chłopak zaczął biegać między wieszakami co chwile pokazując mi jakiś ciuch cudownie się przy tym uśmiechając . Mówiłam już jak baaardzo kocham te jego dołeczki w polikach ? To jest najsłodsze co może być . Patrząc tak na niego doszło do mnie , że cholernie go kocham i , że żaden Niall ani Andrew tego między nami nie zepsuje . Harry , ten człowiek znaczył dla mnie naprawdę dużo . Wiele już razem przeszliśmy i wiem , że ZAWSZE , ale to ZAWSZE mogę na niego liczyć . W każdej sytuacji  wiem , że mam jego . Mogę być pewna , że nie odwróci się do mnie plecami i powie : "radź sobie sama , kobieto" . Wręcz przeciwnie zawsze mnie wysłuchał , powiedział co powinnam robić , a czego nie . Tak sobie myślę , że on to by idealnie nadawał się na psychologa . No , ale nieważne . Tak mi przyszły jakieś refleksje nad życiem . Głównym celem moich rozważań jest to , że mam kogoś kto mnie kocha i tego nie spieprzę . Nagle zauważyłam , że chłopak przebiega obok mnie . Chciał biec dalej , ale go zatrzymałam .
-Poczekaj . Chłopak spojrzał mi w oczy . Tymi swoimi wielkimi , pięknymi zielonymi oczyskami , które kochałam ponad wszystkiego .
-Coś nie tak ?
-Nie , nie . Po prostu chciałam ci powiedzieć ,że cię kocham . A teraz możesz biec dalej . I tak też zrobił . Po chwili jednak odwrócił się twarzą do mnie .
-JA CIEBIE TEŻ KOCHAM ! - krzyknął na cały sklep . Dosłownie .
Wszyscy ludzie zamiast patrzeć na niego spojrzeli na mnie na co ja zrobiłam się czerwona jak burak . Czasem zastanawiałam się czy z nim aby na pewno jest wszystko w porządku . Strzeliłam facepalm .
-Matko boska , co za debil - wyszeptałam pod nosem .Nagle do sklepu wpadły dziewczyny .
-Co on się tak drze jak debil jakiś . Słychać go w sklepie obok - powiedziała Nicole patrząc na tego mojego Harry`ego ze zdziwieniem .
Dwie godziny później byliśmy już wyczerpani . Postanowiliśmy zamówić pizzę po czym wrócić do Mayi.
                                                    *Mayka*
Siedziałam przed telewizorem przykryta dwoma kocami i czekałam , aż oni nareszcie przyjdą . Wierzyłam, że może się domyślą i kupią coś do jedzenia . Byłam potwornie głodna , pomimo tego , że opróżniłam całą lodówkę + powyciągałam wszystkie chipsy z pokoju Horanka . Myślę , że ten uroczy blondasek nie będzie zadowolony kiedy wejdzie do swojego pokoju , a tam nie będzie ani jednej paczki chipsów . Odkupię mu ,a z resztą kobietą w ciąży się ustępuje . No , ale nie ważne . Co do mojego apetytu , to nie moja wina , że wpierdzielałam wszystko co miałam pod ręką , tak ? To ta mała niuńka domagała się tego wszystkiego . Myślałam sobie kiedy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi . Wygramoliłam się spod kocy i ruszyłam pewnym krokiem do drzwi .
-No tak . Jak zwykle każdy z was zapomina kluczy - powiedziałam ze szczerym uśmiechem na twarzy .
Otworzyłam drzwi , ale kiedy zobaczyłam osobę , która tam stała dosłownie zrobiło mi się słabo . Spokojnie Mayka . Wdech , wydech , wdech , wydech . Nie no , cholera jak ja mam być spokojna ? Chciałam zamknąć mu drzwi przed nosem , ale on był ode mnie silniejszy i wtargnął się do środka .
-Matt ? Czego ty tutaj do cholery , chcesz ? - zapytałam jąkając się .
-Porozmawiajmy - powiedział z tym swoim zadziornym uśmieszkiem . Od razu dało się zauważyć,  że on jest po prostu pod wpływem jakichś ziółek .
W tym momencie miałam tylko ochotę zobaczyć Zayn`a . Myślałam teraz tylko o nim . Wierzyłam , że zaraz gdzieś wybiegnie zza ręku i wypieprzy tego gbura stąd . Ale tylko nic . No ,ale nadzieja wygasa ostatnia , tak ? Chwyciłam za telefon , ale Matt wyrwał mi go z ręki i tak po prostu rozgniótł nogą jak jakieś chipsa . Zaczęłam się coraz bardziej bać . Moje oczy nachodziły łzami . Maya , uspokój się . Nie , no . Jak ja mam być spokojna w takim momencie ?
-Czego ty ode mnie chcesz ? Za mało krzywd mi jeszcze w życiu wyrządziłeś ? - zapytałam przez łzy .
-Słyszałem , że będziesz miała dzidziusia - zignorował moje pytanie . Podszedł do mnie i zaczął jeździć ręką po moim brzuchu . Natychmiastowo się od niego odsunęłam .
-Zostaw w spokoju mnie i dziecko . Co ja ci zrobiłam , Matt ?
-Nie pamiętasz ? Spokojnie Mayu , ja chcę się tylko zabawić - powiedział po czym zaczął się do mnie dobierać . Był cholernie nachalny i nieczuły . Zostawiał na moim ciele siniaki .
-ZOSTAW MNIE ! - krzyknęłam z nadzieją , że może jednak ktoś mnie usłyszy i przyjdzie z pomocą , ale nic .
-Zamknij się dziwko ! - krzyknął uderzając mnie z całej siły pięścią w twarz . Czułam , że leci mi krew .
Podszedł do mnie i wyciągnął z kieszeni nóż .
-A teraz gnij . Byłaś , jesteś i będziesz szmatą - wykrzyczał . Poczułam ogromny ból . Straciłam równowagę , upadłam na ziemię i nic więcej nie pamiętałam .



__________________________________________
Podoba się rozdział ? Bo mi tak nawet , nawet . Ktoś ostatnio mnie pytał w komentarzu  ile będzie jeszcze rozdziałów . Planuję jeszcze około 15-20 . sandra - directioner - rozważę twoją propozycję co do twojego związku z HORANKIEM . Chciałam powiedzieć , że was kocham i podziękować , że tu jesteście . Liczę na komentarze .

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 51

Następnego dnia .
                                           *Nicole*
Spałam sobie smacznie , a tu nagle :
-WSTAWAJ !
Usiadłam gwałtownie na łóżku i moim oczom ukazał się pochylony nade mną Louis.
-Czego ty ode mnie chcesz ? - zapytałam swoim dość dziwnym porannym głosem po czym położyłam się na łóżko , przykryłam się po sam nos poduszką i próbowałam dalej zasnąć .
-Urodzisz mi ładnego synka ? - zapytałam donośny głos swojego seksownego chłopaka .
Usiadłam przestraszona i wyprostowana na łóżku . Jak zwykle musiał obudzić mnie tekstem , który KOMPLETNIE nie miał sensu . No cóż , cały on . I może za to go kochałam , no ale nieważne ...
-Louis , o co ci chodzi ?
Chłopak popatrzył na mnie miną oburzonego 5-latka .
-To nie FAIR ! - krzyknął .
-Co nie jest fair , Tommo ?
-No bo ,  Zayn jest młodszy , a już zaraz będzie tatusiem .
-No patrz takie życie !
-Nie , to taka ty !
-Słucham ?
-No tak , to twoja wina !
-Oczywiście , wszystko co się dzieje w tym związku ZAWSZE jest MOJĄ winą , prawda ?
Chcesz dziecko , to masz rób .
-Dobra ! - krzyknął Lou po czym zaczął mnie całować .
-Haha . Louis przestań jesteś nienormalny !
Chłopak opadł na łóżko . Tak to zawsze kłóciło się z tym człowiekiem . Wszystko kończyło się wybuchem śmiechu . Zaczęliśmy wpatrywać się w sufit . Pierwszy raz w naszym towarzystwie tak długo trwała cisza . Popatrzyłam na niego , oparłam się na łokciu i przejechałam palcem po jego spodniach .
-Louis ... - przerwałam ciszę .
Chłopak popatrzył na mnie .
-Czy ty ... mówisz na poważnie o  tym dziecku ? 
-Tak .
-Ale wiesz , że to wymaga odpowiedzialności ? To nie jest na takiej zasadzie , że ty zrobisz , a ja urodzę .
-Wiem , nie ważne ... Porozmawiamy o tym kiedy indziej - odpowiedział po czym wstał i poszedł na dół .
Leżałam na łóżku i myślałam nad tym o co mu chodzi . Co on ma jakiś kryzys wieku średniego , przecież to jeszcze za wcześnie . Po dłuższym zastanowieniu podeszłam do szafki i wybrałam z niej czarne rurki , biały top , koszulę w kratę i ruszyłam do łazienki .
                                                         *Nina*
Uderzyłam z całej siły głową o ścianę i to był koniec mojego pięknego snu . Sama nie wiem jak to zrobiłam , ale okropnie bolało . Spojrzałam na zegarek 11 . 23 . Było mi tak dobrze , ta noc ... Podniosłam się i dostrzegłam , że na dworze , jest piękna pogoda . Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki . Wyciągnęłam z niej krótkie dżinsowe spodenki , czarny top , granatową bejsbolówkę i wełnianą czapkę po czym ruszyłam do łazienki . Miałam tego dnia idealny humor . Miałam ochotę stanąć gdzieś i krzyknąć "KUŹWA , JESTEM SZCZĘŚLIWA" . Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam pod prysznic . A kiedy już się umyłam założyłam na siebie przygotowane ciuchy i już miałam wychodzić z łazienki kiedy nagle w drzwiach stanął nagi Harry . Popatrzyłam na niego od góry do dołu .
-Ślicznie ci w tej czapce - powiedział obejmując mnie ramieniem .
-Też jesteś śliczny ... nawet w takiej postaci jak cię matka natura stworzyła - chłopak wybuchnął śmiechem - czekamy na ciebie na dole - dodałam po czym klepnęłam go w te jego zacne pośladki i już mnie nie było .
Po chwili znalazłam się już w kuchni , a tam wszyscy już siedzieli . Dzień przebiegał jak zawsze . Nic się nie zmieniało . Niall jedząc chipsy siedział przed telewizorem , Nicole , Loui , Maya i Zayn siedzieli i pili kawę czytając gazetę , a Sem i Liam jak zawsze czule całowali się na tarasie . Patrząc na nich nawet nie zorientowałam się kiedy do salonu wszedł mój tata . Na jego widok w moich oczach stanęły łzy .
-Tato!- wykrzyczałam po czym podbiegłam do niego i przytuliłam jak najmocniej potrafiłam.
-Dziewczyno , czy ty w ogóle coś jesz ? - spojrzałam na swoje wychudzone ciało .
-Od czasu do czasu . Kiedy umarła mama nie mam apetytu .
-Kochanie, przepraszam ,że wtedy mnie przy tobie nie było , ale musiałem pojechać do Manchesteru załatwić sprawy chłopaków . Proszę , nie myśl , że praca jest ważniejsza , ale ...
-Tato , tato , spokojnie już . Ja rozumiem , wszystko rozumiem . Nie myślę tak .
-Dzisiaj znowu muszę wyjechać z tatą Nicole , a więc chłopcy zajmiecie się nią ?
-TAAK ... - odpowiedzieli równocześnie .
-Nie ! STOP ! Tylko ja się mogę nią zająć ! - krzyknął Hazz , który nie wiadomo skąd ani w jaki sposób zjawił się na środku kuchni .
-No tak , Harry wybawca , już ja widzę jak ty się nią zajmujesz - powiedział tata Nicole śmiesznie potrząsając brwiami .
Już wiedziałam po kim Nicole robi to tak dobrze .
-Może lepiej jak Horan się nią zajmie . Przynajmniej trochę przytyje ...
Spojrzałam na Nialla i na jego oczy , które znowu były smutne . Natychmiastowo odwróciłam wzrok .
-Może ... po prostu sama się sobą zajmę .
-Dobrze , ale pamiętaj , że od poniedziałku grzecznie maszerujesz do szkoły .
-Tak , pamiętam .
-Mam nadzieję , że sobie poradzisz .
-Poradzę .
-To my musimy już jechać .
-Będziemy za tydzień - dodał wujek James .
Nim się zorientowałam ich już nie było . Popatrzyłam na Harrego i poprawiłam mu czapkę .
-No , to my nawet nie chcemy wnikać w to co się tam wczoraj u was działo , ale wątpię , że Paul i James ucieszą się kiedy się dowiedzą , że Harry i Zayn zostaną tatusiami - powiedział Lou .
Popatrzyłam na niego i przekręciłam oczami .
-Na razie tatusiem nie będę - powiedział Harry po czym pokazał mu język .
-No .. to co dzisiaj robimy ? Pogoda jest idealna i szkoda by było siedzieć w domu .
-Może idziemy na miasto? Coś zjemy , pójdziemy na zakupy . Co wy na to ?- zaproponowała Nicole .



_________________________________________________________________
umcia , umcia xd witam wszystkie directionerki ;d VAS HAPPENING MY POTATOS  ? przepraszam , odwala mi dzisiaj . przepraszam ,że nie dodawałam , ale miałam ślub ... to znaczy nie ja . ja jeszcze trochę poczekam albo sie nigdy nie doczekam xd ale rym ;d no nieważne . rozdział nudny i to cholernie i do tego krótki . następny bd ciekawszy . i love ya biczys !



piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 50


Wszyscy patrzyliśmy na nich zdziwieni. Moje serce było przepełnione szczęściem.
-CO? JAK WY TO ZROBILIŚCIE? –wypalił Lou
-Lou, chyba nie muszę ci tłumaczyć jak my to zrobiliśmy. Uczęszczałeś na lekcję biologii – mówił Zayn
Nagle Nicole podeszła do Mayi i wtuliła się w jej brzuch.
-Będzie mała Dida… - powiedziała, po czym pocałowała jej niewielki brzuszek i wstała.
Wszyscy zaczęliśmy się cieszyć, choć ta nowina naprawdę nas zaskoczyła.
-FUCK YEAAAAAA !! BĘDZIE CIOCIA NINAAAAA! – wykrzyczałam
Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni, a po chwili zaczęliśmy się śmiać. Wierzyłam, że od tej pory, od tego momentu wszystko się ułoży i będzie dobrze. Liczyłam na to.
-Zaraz wrócę. Pójdę tylko na chwilę na górę i zaraz do was wracam – powiedziałam, po czym chwyciłam walizki i ruszyłam na górę. Spojrzałam na Nialla i zauważyłam, że od kilku minut nieustannie mi się przygląda. Uśmiechnęłam się do niego i ruszyłam schodami na górę. Zauważyłam, że na drzwiach jednego z pokoi wisi plakietka ‘NINA’. Zdziwiło mnie to. Otworzyłam drzwi i tam weszłam. Na wszystko zareagowałam z uśmiechem na twarzy.
-Postarali się – pomyślałam
Było tam naprawdę ładnie. Łososiowy kolor ścian, mięciutkie łóżko stojące w rogu, trzy komody i biurko, na którym leżały przygotowane książki do szkoły. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się dookoła. Na mojej twarzy, co chwilę pojawiał się szczery uśmiech. Wierzyłam, że to teraz będzie mój kąt. Moje miejsce na wszystkie przemyślenia. Cieszyłam się, że już nigdzie nie będę musiała się przeprowadzać, że to mój dom. Spojrzałam na zegarek – 22.13… Idealny piątkowy wieczór.
Zdjęłam bluzę, powiesiłam ją do szafy, wyszłam na balkon żeby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Miałam z niego widok na ogród i basen. W ciemnościach zauważyłam Nialla siedzącego na huśtawce. Wyglądał na przygnębionego. Bujał się wolno wpatrując się w delikatny blask pełni księżyca. Postanowiłam do niego zejść i wypytać, o co chodzi. Tak też zrobiłam. Zamknęłam balkon i wyszłam z domu tylnymi drzwiami. Chłopak, kiedy mnie zobaczył aż podskoczył ze strachu. Usiadłam obok niego.
-Spokojnie, to tylko ja. Proszę przyniosłam ci chipsy.  Zawsze, kiedy jesteś smutny… jesz – powiedziałam a chłopak delikatnie wziął paczkę
- A skąd wiesz, że jestem smutny?
-Widzę po twojej miny. I oczka masz przepełnione smutkiem.
Zapanowała cisza. Zaczęliśmy się wolno bujać. Przypomniała mi się ta sytuacja, kiedy Niell mnie pocałował. Próbowałam o tym zapomnieć, ale nie mogłam. Po prostu… jak na złość nie mogłam.
-No więc…. – przerwałam ciszę – Powiedz … co się dzieje?
Chłopak na chwilę przestał chrupać
-Nic
-Niall, przede mną nie musisz nic ukrywać
W jego oczach pojawiła się nagła złość.
-Właśnie…. Właśnie muszę. Muszę przed tobą ukrywać dosłownie wszystko. Nie wiesz, co do ciebie czuje nie wiesz ile razy dziennie o tobie myślę. Nie wiesz nic – krzyczał
Nie wiedziałam, co mam powiedzieć patrzyłam na niego zdziwiona. Zakrył swoją twarz rękoma a za chwilę je zabrał. Zauważyłam, że po jego policzku spływa łezka. Wytarłam ją i zmusiłam do tego by na mnie spojrzał
-Powiedz mi, o co chodzi…
-Nie wiesz? Nie domyślasz się? Nie widzisz tego jak na ciebie patrzę?
Niell, czy ty …
-Tak. KOCHAM CIĘ. Pamiętasz tą noc, kiedy cię pocałowałem i powiedziałem, co czuję? Nie kłamałem. To była prawda, - położył moją rękę na swoim sercu, które szybko biło – Czujesz? Ono bije dla ciebie…
Patrzyłam mu w oczy, a po chwili oprzytomniałam
-Niall stop – musiałam przerwać, żeby to nie posunęło się dalej – My… nie możemy… Ja jestem z Harrym. Kocham go. Ty owszem jesteś dla mnie ważny i kocham cię, ale jak brata.
-Właśnie….. jak brata. Nie ważne, zapomnijmy.
-Nie…Niall posłuchaj. Powinieneś poszukać kogoś wartego twoich uczuć kogoś, kto będzie cię naprawdę kochał
-Mówisz jak moja mama…
Zaczęliśmy się śmiać
-Chodź jesteś cały zmarznięty.
Chłopak grzecznie wstał i poszliśmy do salonu. Wszyscy oprócz Mayi i Liama byli już napici w cztery dupki. Tańczyli i śpiewali jakieś beznadziejne piosenki. Nawet nie zauważyli nieobecność moją i Nialla. Z czego bardzo się cieszyłam, bo zaraz padłyby jakieś dziwne podejrzenia. Usiadłam obok Mayi.
-Co tam mamuśka? – zapytałam a ona zaczęła się śmiać
-A nic głodna jestem. – odpowiedziała po czym zaczęło jej burczeć w brzuchu.
Wybuchnęłam śmiechem. Chwyciłam ją za rękę i poszłyśmy do kuchni. Wyciągnęłam lody, ogórki i ketchup chipsy i czekoladę.
-Jedz… - powiedziałam a ona znowu zaczęła się śmiać
Chwyciła lody i zaczęła maczać w nich chipsy. To było dosyć …. Obrzydliwe, ale kobieta w ciąży ma różne zachcianki. Rozumiałam to.
-No, więc… opowiadaj
-Ale co?- zapytała Maya z buzią pełną chipsów
-No jak to się stało?
-Ty też? O matko chyba nie muszę tłumaczyć jak to się stało
Zaczęłam się śmiać
-Chodzi mi o to… jak zareagował Zayn?
-Ucieszył się
-I tyle?
-A co mam ci jeszcze mówić …. Może lepiej ty powiedz, co u ciebie?
Gwałtownie posmutniałam
-Nina przepraszam. Nie to miałam na myśli. MAYA TY IDIOTKO! – uderzyła się ręką w głowę
-Nie no spokojnie. Zdążyłam pogodzić się z tym faktem, że moja mama nie żyje. Widocznie tak miało być…. Nie ważne. Wiesz idę już spać. Jestem cholernie zmęczona tymi wszystkimi lotami.
-Też idę. Nie będę siedzieć z tymi debilami – powiedziała, po czym udałyśmy się do swoich pokoi
Wyciągnęłam z walizki piżamę i poszłam wziąć prysznic do łazienki, która była skromna, lecz przytulna. Kiedy już to zrobiłam ubrałam się uczesałam koka i wróciłam do pokoju. Położyłam się do łóżka, które pachniało nowością. Uwielbiałam ten zapach. Próbowałam zasnąć jednak bez skutku. Te ciągłe hałasy z dołu nie dawały mi spokoju. Założyłam słuchawki i próbowałam zasnąć. Już prawie byłam u celu, kiedy nagle usłyszałam, że drzwi się otwierają. Wyłączyłam muzykę, żeby posłuchać, kto to
-Auaa….. pieprzone biurko ! – usłyszałam głos Harry’ego
Uśmiechnęłam się pod nosem. Nagle poczułam, że ktoś się nade mną schyla
-Śpisz? – zapytał Loczek
- Nie, wiesz? Bałwana lepie! – powiedziałam po czym usiadłam wyprostowana na łóżku i zapaliłam lampkę.
Chłopak usiadł na łóżku i delikatnie mnie pocałował. Zaczął jeździć ręką po mojej nodze.
-Nie, Harry. Zaczekaj, nie jestem gotowa, a po za tym jesteś nachlany.
-Dobrze, spokojnie. Pójdę się wykąpać i położę się spać… - powiedział, po czym pocałował mnie i wyszedł. Zgasiłam lampkę, położyłam się i patrzyłam w czarną otchłań. Moje serce biło bardzo szybko. Miałam ochotę na Harry’ego, ale jeszcze nigdy tego nie robiłam ….. bałam się. No cóż…… spieprzyłam sprawę. Odwróciłam się w stronę ściany i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Cholernie miałam na niego ochotę.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz…. – pomyślałam
Chwyciłam za telefon: *JAK JUŻ SIĘ WYKĄPAŁEŚ, TO CHODŹ TU DO MNIE, BO MI SMUTNO! Nina xx*… Nie musiałam długo czekać a on po chwili zjawił się w pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz…. Chłopak zapalił nocną lampkę i spojrzał mi w oczy.
-No… to jestem… - wyszeptał
-Widzę i bardzo się z tego cieszę
Położyliśmy się wygodnie i zgasiliśmy lampkę.
-Serce ci szybko bije…. – powiedział Harry
-Tak na mnie działasz…
Usiadłam na jego biodrach i zaczęłam go delikatnie całować wplatając swoje dłonie w jego włosy
-Pragnę cię … -wyszeptałam
-Ja ciebie też…. ale zaczekaj za nim się zapędzimy. Na pewno tego chcesz? Bo ja nie chce cię do niczego zmuszać. Kocham cię i poczekam, aż będziesz gotowa.
-Ale ja jestem gotowa
-Na pewno?
-Tak, Harry, na pewno. Przestań już.
-Poczekaj muszę iść do Liama.
-Po co?
-Bo on ma… gumkę …
Zaczęłam się śmiać
-Dobrze idź…
 Nie było go przez jakieś trzy minuty. Po chwili wrócił. Zamknął drzwi na klucz i położył się do łózka. Zrzucił z niego kołdrę, ponieważ zaczynało robić się gorąco
-Chcę żebyś wiedziała, że cię kocham
-Ja ciebie też a teraz mnie pieprz
Chłopak zaczął się śmiać
- Nie znałem cię od tej strony….
-Ja siebie też nie
Przyciągnęłam go do siebie a on opadł całym ciężarem na mnie. Wiedząc, że mi ciężko zamieniliśmy się miejscami i to ja leżałam na nim. Zaczęłam go delikatnie całować…. Jeździłam ręką po całym jego ciele aż w końcu dotarłam do tego miejsca. Kiedy go tam dotknęłam zaczął cicho jęczeć. Czułam, że jego ‘’kumpel’ już jest gotowy. Ściągnęłam mu koszulkę i przejechałam językiem po jego torsie. Zaczęłam ssać jego sutki, a on zaczął głośno jęczeć. Znowu go tam złapałam
-Przestań grać, ściągaj mi te gacie- powiedział po cichu
Tak też zrobiłam
-Bez tego będzie ci lepiej – powiedziałam ściągając mu też prezerwatywę
-Ale….
-Ciiii….. Nie ma, ale.
Zaczęła lizać płatek jego ucha. Uwielbiał, kiedy mu to robiłam. Zjeżdżałam, co raz niżej aż w końcu dotarłam TAM. Wzięłam jego duże przyrodzenie do ręki, a po chwili włożyłam do buzi wykonując wolne ruchy. Kiedy widziałam jaką daje mu to przyjemność robiłam to jeszcze szybciej . Wiedziałam, że zaraz dojdzie. Byłam dla niego za dobra. Nie mogłam na to pozwolić. Wyjęłam go z buzi i położyłam się wygodnie. Styles szybko oddychał i mocniej ściskał kołdrę.
-No Loczken, pieprz mnie.
-Z chęcią – odpowiedział po czym z prędkością światła pozbył się moich ubrań i zaczął mocniej ściskać moje piersi.


*Hazza*

Dotykając jej ciała czułem się jak w niebie. Była taka delikatna i krucha . Zacząłem ją delikatnie całować, a nasze języki tańczyły coraz dzikszy taniec. Podniecała mnie, tak bardzo ją kocham. Zacząłem całować ją po brzuchu, a po chwili dotarłem do jej waginy. Rozchyliłem jej nogi i zacząłem delikatnie wchodzić w nią językiem. Jęczała z bólu, ale po chwili były to głównie jęki podniecenia. Wyszedłem z niej i wróciłem do góry zostawiając na każdej części jej ciała malinkę.
-Gdzie ty się tego nauczyłeś? – wyszeptała
-Samo jakoś przyszło
Byliśmy cali przepoceni, a nasze ciała były ze sobą dosłownie zlepione. Tworzyliśmy jedność.
Zjechałem niżej. Pocałowałem ją w brzuch i delikatnie w nią wszedłem. Wiedziałem, że to jej pierwszy raz, a więc chciałem być ostrożny. Na początku robiłem to wolno, a po chwili moje ruchy były coraz szybsze. Byłem tak podniecony, że wiedziałem, że zaraz dojdę.

*Nina*

Byłam cała przepocona. Jęczałam coraz głośniej. Wcale nie obchodziło mnie to, że wszyscy z pokoju obok to słyszą. Po chwili Harry nie wytrzymał. Miał wszystko pod kontrolą, wyszedł ze mnie i skończył na pościeli. Wszedł we mnie językiem i po chwili też nie wytrzymałam. Zlizał ze mnie soki i oboje opadliśmy wyczerpani na podłogę. Leżeliśmy tak błogo przez około 3 minuty.
-Muszę zmienić prześcieradło – powiedziałam, po czym wstałam.
Chłopak także wstał i mocno przytulił moje nagie ciało. Po chwili wziął mnie na ręce.
-Kocham Cię – wyszeptał
-Dobrze się składa, bo ja ciebie też
-Nigdy nie było mi z nikim lepiej – wyszeptał
Zaczęłam się śmiać. Wyrwałam się z jego objęć i zaczęłam się ubierać. Chłopak zapalił lampkę, a ja trochę się skrępowałam.
-Jesteś śliczna
- Eee.. dzięki – powiedziałam z rumieńcem na twarzy
-Nie krępuj się. Jestem twoim chłopakiem.
-Tak, masz rację – powiedziałam, po czym pocałowałam go w policzek
-A tak w ogóle to podobało ci się?
-Baaardzo – powiedziałam ściągając mokre prześcieradło
Chłopak przytulił mnie od tyłu
-Mam ochotę na prysznic – wyszeptał
Założyłam czyste prześcieradło, chwyciłam go za rękę i weszliśmy do mojej łazienki. Zaczęliśmy dokładnie przemywać swoje ciało nawzajem. Po chwili wyszłam z kabiny, ubrałam się i położyłam do łóżka. Patrzyłam uśmiechnięta w sufit. Po chwili przyszedł Harry. Zrzucił z siebie ręcznik i położył się obok. Pierwszy raz w życiu spał ze mną nago. Odwróciła się do niego plecami, a on jedną nogę założył na moją, głowę oparł o moje plecy i tak w dziwnej i skomplikowanej pozycji zasnęliśmy.


 _____________________________________________________________-
Hej ! :D Tu Nina . Mayu kochanie , dziękuje , że przepisywałaś te bzdury z mojego magicznego zeszyciku .  Wiem , nie bylo latwo sie rozczytać :D Ale dzieki