piątek, 19 października 2012

Rozdział 58


Po chwili niespodziewanie wstałam i podeszłam do szafki , aby znaleźć w niej jakieś przyzwoite ciuchy na dzisiejszy dzień . Po kilkunastu sekundach grzebania w niej wyciągnęłam bluzę , rozłożyłam ją , a na podłogę wypadły proszki , którymi wczoraj ‘obdarował’ mnie Horan . Natychmiastowo spojrzałam na Harry`ego czy przypadkiem nie widział tego zajścia . Gwałtownie je podniosłam , włożyłam jeszcze głębiej w szafkę , wyciągnęłam jeszcze czarne rurki , czystą bieliznę i skierowałam się do łazienki . Kiedy wzięłam już ciepły prysznic , ubrałam się , uczesałam włosy wróciłam do pokoju . Dopiero po chwili zorientowałam się , że nie ma w nim mojego chłopaka . Chwyciłam torbę i zeszłam po cichu na dół , aby nie obudzić żadnego z tych cudownych idiotów . Kiedy znalazłam swojego ‘zaginionego’ chłopaka , który stał przy lodówce i coś podśpiewywał , uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam przyglądać się tej jego dumnej postawie . Po kilkunastu sekundach doszło do mnie , że zaraz naprawdę spóźnię się do szkoły . W tym momencie Harry spojrzał na mnie .
-Kochanie , przyrządziłem ci śniadanie .
-Dziękuję ,ale za chwilkę muszę być w szkole .
-Spokojnie , ty sobie tutaj zjedz , a ja pójdę wyprowadzić samochód z garażu .
-Nie , Harry . Jest za wcześnie , powinieneś jeszcze spać . Nie chcę sprawiać ci problemu .
Chłopak spojrzał na mnie oburzony z drugiego końca kuchni , a po chwili podszedł do mnie i pocałował na tyle subtelnie , że prawie tego nie czułam . Spojrzałam mu głęboko w oczy .
-Posłuchaj , jeżeli ty jesteś moim problemem to ja chcę mieć tylko i wyłącznie TAKIE problemy – zaczęłam się śmiać . Patrzyłam tak na niego z uśmiechem przez dobre kolejne kilkanaście sekund .
-Pójdę po ten samochód , bo zaraz naprawdę się spóźnisz – nic nie odpowiedziałam .
Podeszłam do stołu i zaczęłam kąsać naleśniki przygotowane przez mojego chłopaka . Nagle usłyszałam dźwięk klaksonu . Popiłam sok i wybiegłam z domu jak tornado po czym wskoczyłam do samochodu swojego chłopaka . Loczken popatrzył na mnie z uśmiechem , a po chwili ruszył w drogę . Niecałe 10 minut później byliśmy już pod szkołą .
-No świetnie ! Wiedziałam , że się spóźnię .
-Spokojnie . Chodź , daj buziaka i biegnij – zrobiłam to o co mnie prosił . Chwyciłam torbę i ruszyłam w kierunku szkoły . Kiedy wbiegłam zdyszana do klasy nauczycielka spojrzała na mnie zza okularów , pokiwała głową i wskazała mi wolne miejsce obok Josh`a . Spojrzałam na Sandrę , dziewczyna patrzyła na mnie z szerokim uśmiechem . Odwzajemniłam uśmiech i z niechęcią usiadłam obok naszej kochanej `gwiazdy` .
Kilka godzin później .
Kiedy zajęcia już nareszcie się skończyły schowałam książki do szafki i wyszłam ze szkoły . Padał deszcz , w sumie to lało jak z cebra . Zadzwoniłam do Harry`ego , ale chłopak nie odbierał . No dobra, trzeba sobie radzić . Założyłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę szpitala . Po drodze wstąpiłam jeszcze do sklepu po sok i owoce dla Mayi . Po chwili byłam już na miejscu  . Ludzie patrzyli tam na  mnie krzywo , a ja jedynie  się uśmiechałam . Ściągnęłam z siebie mokrą bluzę i weszłam do sali , w której leżała panna Coleman (a może już niedługo Malik) . Dziewczyna akurat czytała gazetę , kiedy mnie zobaczyła spojrzała na mnie tak samo jak ci wszyscy ludzie .
- Pada – powiedziałam z niepewnym uśmiechem .
-Właśnie widzę , kochana . Chodź tutaj , rozgrzej się trochę , Zayn niedawno przyniósł mi gorącą herbatę , proszę . Napij się – szeroko się uśmiechnęłam .
No tak , to cała Maya , zawsze się o każdego martwi .
-Dziękuję . Jak się czujesz , a tak po za tym gdzie jest Zayn ? On od kilku dni nie odstępuje na krok tego swojego magicznego krzesełka .
-Pojechał z chłopakami na wywiad .
-No i to wyjaśnia dlaczego Harry nie odbiera – mówiłam wyciągając owoce na półkę .
Wiewiórka włożyła czasopismo pod poduszkę i zaczęła mnie bacznie obserwować .
-Nina , co się dzieje ? – spojrzałam na nią zdezorientowana i zaczęłam się śmiać .
-Nie rozumiem Mayu , co ma się dziać ? Wszystko jest w porządku . Dlaczego coś miałoby być nie tak?
-Bo trochę już cię znam i wiem jak się zachowujesz kiedy coś ci dolega , a zachowujesz się mniej więcej tak . Próbujesz udawać szczęśliwą , ale ci to ani trochę nie wychodzi . No mów , pokłóciłaś się z Harry`m ? 
 
-Ha , ha . Maya , naprawdę nic mi się nie dzieje . Mój może lepiej jak się czujesz .
Dziewczyna wlepiała wzrok w moje oczy jakby próbowała dowiedzieć się z nich jakichś konkretnych informacji , a po chwili zaczęła opowiadać . Słuchałam ja , ale myślami byłam zupełnie gdzie indziej . Bałam się o Niall`a . Wiem , że trzeba ufać ludziom , a szczególnie takim , którzy cię nigdy nie zawodzą , ale w tym momencie nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć . Nagle poczułam delikatne szturchanie w ramię i wtedy ocknęłam się .
-Coś mi się wydaje , że wcale mnie słuchasz . No , Nina Sparks albo mi to powiesz albo wyciągnę od ciebie te informacje siłą . No więc jak co wybierasz ?
-Martwię się … - zaczęłam po czym wstałam i podeszłam do okna .
Patrzyłam się w skupieniu na drzewa , które mnie nieco uspokajały .
-No ? O co się martwisz ?
-O Niall`a . On , on … on , nie Mayu , przepraszam , ale obiecywałam mu , że go nie wydam .
Dziewczyna usiadła wyprostowana na łóżku i zaczęła patrzeć na mnie szeroko otwartymi oczami .
-Nina , przyjaźnimy się wszyscy razem  i jeżeli coś się dzieje jednemu z nas każdy powinien o tym wiedzieć , żebyśmy mogli sobie pomóc . Pamiętasz nasze obietnice ?
Patrzyłam jeszcze chwilę na drzewa i po chwili wróciłam na krzesełko Zayn`a . Wiedziałam , że ona ma rację .
-Dobra , powiem ci – uległam .
-A więc ?
-Ale to nie jest takie łatwe . Posłuchaj Maya , z nim stało się coś złego . Poznał kogoś i po prostu nad zwyczajniej w świecie zgłupiał .
-A co on takiego robi ?
-Maya , on … ćpa – wydusiłam z siebie te nie za miłe słowa .
Czekałam na reakcję panny Coleman . Dziewczyna wzięła głęboki oddech i patrzyła na mnie tak jakbym zabrała jej coś co kocha .
-Maya , nie chciałam ci o tym mówić  chociażby właśnie dlatego . Wiedziałam , że będziesz się martwić , a ty już masz wystarczająco …
-Zaczekaj , jak to on ćpa ?
-Wczoraj , wrócił do domu i zaczął się dziwnie zachowywać ,a potem przyznał się do tego . Zabrałam mu te prochy , ale … - przerwałam , bo zadzwonił do mnie telefon – Przepraszam , na chwilę .Cześć Harry . Tak jestem w szpitalu u Mayi . Nie rozumiem nic , nie nie widziałam go dzisiaj ani z nim nie rozmawiałam . Jak to go nie ma ? Dobrze , pa .  Ja ciebie też .
-Co się stało ?
-Nie ma Niall`a , nie przyszedł na wywiad . Posłuchaj Maya , pójdę już .
-Dobrze , ale Nina zaczekaj . Po pierwsze weź suchą bluzę Zayn`a , a po drugie to wiedz , że nie jesteś z tym problemem sama . Masz jeszcze nas … mnie .
-Nie , Mayu . Powiedział to tylko mi , a więc błagam , udaj , że o niczym ci nie mówiłam – powiedziałam po czym chwyciłam bluzę mulata , pocałowałam dziewczynę w policzek i wybiegłam ze szpitala najszybciej jak potrafiłam . Rozejrzałam się dookoła , zarzuciłam na głowę kaptur i ruszyłam w stronę domu . Kiedy już tam dotarłam była 17. 34 , a na dworze zaczynało się robić ciemno . Otworzyłam drzwi , zapaliłam światło , weszłam do środka , rzuciłam torbę w kąt i zorientowałam się , że oprócz mnie nie ma nikogo . Nalałam sobie do szklanki soku , usiadłam przy stole i zaczęłam stukać o niego paznokciami . Miałam taką skrytą nadzieję , że ten blondyn gdzieś tutaj zaraz zbiegnie po schodach z buzią napchaną chipsami , ale nic . Próbowałam za wszelką cenę przypomnieć sobie gdzie mieszka ta dziewczyna , ale nie potrafiłam tego uczynić . Nagle usłyszałam , że drzwi frontowe się otworzyły . Gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam Irlandczyka. Odeszłam od stołu , oparłam  się o filar i zaczęłam z uwagą przyglądać się jego zachowaniu , a było one takie same jak wczoraj .
-Dlaczego nie było cię na wywiadzie ?
-Bo mam ważniejsze rzeczy do roboty , niż uczęszczanie na jakieś pieprzone wywiady .
-Ważniejsze rzeczy do roboty ? Takie jak ćpanie ? 
-A jeżeli tak to co ? 
-A jeżeli tak to co ? Wiesz co ? Jesteś skończonym dupkiem ! Pieprzonym egoistą , którego szczerze nienawidzę . Masz w dupie to co się z tobą dzieje , ale my nie ! Martwimy się o ciebie idioto ! Nie przychodzisz na wywiady , odizolowujesz się od świata , siedzisz ciągle w swoim pokoju albo spotykasz się z jakimiś dziwnymi typami . Nie jestem twoją mamą ani dziewczyną , żeby mówić ci co masz robić , ale rozejrzyj się dookoła i zobacz ile ludzi już od siebie odepchnąłeś . Jesteś z tego dumny? Wiesz , próbowałam ci pomóc , ale jeżeli ty się tak zachowujesz to rób co chcesz . Możesz się nawet zaćpań na śmierć , tylko pamiętaj , że ja potem kwiatów na twój pomnik przynosić nie będę ! – wykrzyczałam po czym odepchnęłam go i poszłam do swojego pokoju .
Pierwszy raz tak na kogoś nawrzeszczałam , pierwszy raz powiedziałam komuś co o nim myślę w taki sposób , nie było to miłym doświadczeniem . Usiadłam na łóżku po turecku , przykryłam się kocem i zaczęłam się nad wszystkim głęboko zastanawiać . Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu , spojrzałam na wyświetlacz – Semily . Jak ja dawno z nią nie rozmawiałam .
-Halo ? Cześć Sem , co się stało ? Tak , oczywiście , że tak , dobrze pa .
Zdziwiła mnie ta rozmowa . Dlaczego ona płakała ? W tym momencie uświadomiłam sobie , że nie było jej w szkole . Miałam nadzieję , że nie ma żadnych problemów , bo ostatnio mamy ich zbyt dużo . I to nie tylko ja ,ale wszyscy .  Nagle usłyszałam pukanie do drzwi , które nosiło się po całym domu . Owinęłam się kocem i zeszłam na dół . Przelotnie spojrzałam na Horan`a , który siedział w salonie . Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazała się przemoknięta Semily . Już wiem z jakim wyrazem twarzy patrzyli na mnie ci ludzie w szpitalu . Wyciągnęłam do niej rękę i wciągnęłam ją do środka .
-Cześć Niall – powiedziała dziewczyna nieco przygnębionym głosem .
Chłopak jej nie odpowiedział . Popatrzyła zdzwiona najpierw na mnie , a potem na niego .
-Co mu ?
-Nie mam pojęcia – skłamałam  z czym było mi bardzo źle .
-Spokojnie Semily , ona ci zaraz powie jakim to jestem pieprzonym ćpunem – wysyczał .
-Daruj sobie , dobrze ? Nic jej nie będę mówić – powiedziałam po czym chwyciłam ją za nadgarstek i ruszyliśmy do mojego pokoju .



Cześć kochane . Przepraszam , że nie dodawałam w sobotę , ale nie mogłam . Po pierwsze nie było mnie , a po drugie i tak bym nie dodała , bo znowu nie miałam internetu ; / No ,ale jest rozdział , to chyba najważniejsze . Podoba się wam ? Mam nadzieję , że tak . Kocham was mocno ; *

niedziela, 7 października 2012

Rozdział 57

Cieszyłam się , że tak teraz wygląda moje życie . Zastanawiałam się jak ono wyglądałoby bez Harry`ego . Bez tych wszystkich porażek , kłótni , szaleństw , wspólnych nocy , pocałunków , rozmów . Nie byłoby takie same  , nie byłoby tak wspaniałe i prawdziwe . Z biegiem czasu zaczęłam wierzyć w to , że kiedyś da mi nazwisko Styles , a razem z tym mnóstwo miłości . Jeszcze więcej niż daje mi teraz . Popatrzyłam na chłopaka , który spokojnie oddychał i nakryłam go kołdrą . Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi , popatrzyłam na zegarek - 23 . 43 . Zdziwiło mnie , że ktoś o tej godzinie się dobija do drzwi . Zrozumiałam jednak , że to na pewno , któryś z chłopaków zapomniał klucz . Chwyciłam wiszącą na krześle bluzę i zeszłam na dół . Otworzyłam drzwi frontowe  , a moim oczom ukazał się Niall . Widząc go całego i zdrowego odetchnęłam z ulgą .
-Niall , martwiłam się . Wystraszył mnie ten twój głuchy telefon - chłopak nic nie odpowiedział . Jedynie wszedł do środka z głową spuszczą w dół . Popatrzyłam na niego zdziwiona , zaczął się inaczej zachowywać , jakby był jakiś opętany albo ... - Co ci jest ? -  znowu nie uzyskałam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi . Po chwili zastanowienia podeszłam do niego , uniosłam jego podbródek i spojrzałam mu w oczy . Były inne , zupełnie inne . Czerwone , podpuchnięte , ten błękit nie błyszczał szczęściem tak jak zawsze . Wszystko w tym momencie stało się dla mnie jasne - Posłuchaj , nawet nie próbuj w tym momencie zaprzeczyć, że ćpałeś-chłopak nadal milczał co zaczęło mnie naprawdę irytować - Odezwij się do cholery . Dlaczego bierzesz ?
-A co cię to obchodzi ? Chcesz tylko zgrywać przed wszystkimi świętą , żeby każdy tylko głaskał  cię po główce i mówił jaka to ty jesteś cudowna i dobroduszna - wysyczał pierwsze słowa tego wieczoru .
-Nie mów tak , bo to nie prawda . Jestem twoją przyjaciółką i ...
-Właśnie - przyjaciółką , a ja zaczynam mieć powoli tego wszystkiego dość . Masz chłopaka to idź zajmuj się jego życiem , a nie cały czas wpieprzasz się w moje .
Pierwszy raz widziałam tego chłopaka w takim stanie , ale czego mogłam się spodziewać ? Był pod wpływem narkotyków wtedy człowiek nie wie co robi . Znam to z własnego doświadczenia . Skąd to wiem ? Sama kiedyś brałam , myślałam , że to będzie idealna ucieczka od moich narastających każdego dnia problemów , ale myliłam się , bo dzięki temu uzależniłam się . To wszystko zaczęło się wtedy kiedy mój ojciec od nas odszedł , nie mogłam sobie z tym poradzić , a więc zaczęłam brać . A kiedy trafiłam na odwyk ... nikt nie mógł sobie ze mną poradzić mama , Mike . Byłam tam przez kilka miesięcy , aż w końcu zrozumiałam , że tak nie może być , nie mogę tak robić , muszę przestać . I udało mi się , moja silna wola wygrała z nałogiem . Oderwałam się od niemiłych wspomnień , wytarłam łzy , które napłynęły mi do oczu i spojrzałam na Horana .
-Kto cię do takiego stanu doprowadził ?
-Ja sam ...
-Myślisz , że ci uwierzę ? Nigdy byś czegoś takiego nie zrobił z własne woli . Co nie co już o tobie wiem .
-Może tylko ci się wydaje , że tak dużo o mnie wiesz .
-Nie , Niall przestań , ja chcę ci pomóc .
-Ale ja nie potrzebuję twojej pomocy .
-Potrzebujesz , nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo jej potrzebujesz . Posłuchaj , też kiedyś brałam , ale potem zrozumiałam , że tak nie można . Problemy trzeba zwalczać w inny sposób , w każdy inny ,ale nie w ten - zapanowała cisza . Wpatrywaliśmy się w stół , w oddali słychać było tylko tykanie zegarka i krople deszczu coraz to mocniej uderzające o parapet .
-Samantha ... to ona sprzedała mi prochy . Nikt mnie do tego nie zmuszał , sam chciałem spróbować .
-Tutaj nie ma co próbować . Spróbujesz raz, potem drugi , trzeci i tak właśnie się uzależnisz , a zresztą po co ja ci to mówię ? - to jego wybór . Jeżeli chce sobie marnować życie w taki sposób to proszę bardzo droga wolna , niczego mu nie zabraniam . Nie jest dzieckiem , któremu trzeba pokazywać co można robić , a co nie . Jest dorosły sam podejmuje wszystkie decyzji . I teraz właśnie jedną podjął . Jeżeli nie chce pomocy , to ja mu jej nie dam - Próbuję ostatni raz . Przestaniesz ?
Chłopak popatrzył na mnie i pokiwał przecząco głowa . Do moich oczu napłynęły łzy , ale szybko je wytarłam . Wstałam i ruszyłam schodami na górę .
-Zaczekaj -szepnął tak cicho , że prawie go nie słyszałam . Podszedł do mnie i złapał za rękę .
-Przestanę .
-Obiecaj mi to .
-Obiecuję , jakbym był skautem to zasalutował bym  tak jak oni to robią , ale niestety nie umiem .
Zaczęłam się śmiać .
-Za to ty obiecaj mi , że nikomu o tym nie powiesz - poprosił .
-Dobrze , nie powiem , nawet nie miałam takiego zamiaru , ale ty oddaj mi teraz te proszki - powiedziałam po czym wyciągnęłam do niego rękę -No daj , żeby cię nie kusiło - co prawda mógł sobie jutro pójść do tej dziewczyny i wziąć kolejne , ale chociaż teraz , tej nocy będę o nieco spokojniejsza .
Chłopak patrzył na mnie przez chwile niepewnie , a po chwili sięgnął do tylnej kieszeni i wyciągnął z niej malutki woreczek , chwyciłam go .
-Chodźmy spać .
-Dobrze ,ale Niall , przysięgnij .
-PRZYSIĘGAM ! - wykrzyczał po czym wyminął mnie i wszedł do swojego pokoju głośno trzaskając przy tym drzwiami .
Ścisnęłam w dłoni woreczek z narkotykami i wróciłam do swojego pokoju . Włożyłam go do szafki pomiędzy swoje ciuchy i położyłam się obok mojego chłopaka . Dzięki Bogu , że to właśnie on nim jest .
                                                          *Louis*
Leżałem w łóżku i czekałem , aż Nicole wyjdzie z tej cholernej łazienki . Ileż tam można siedzieć ? Oczywiście , ja rozumiałem to , że ona jest kobietą i ma swoje potrzeby , ale bez przesady 1,5 godziny ? Nagle usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi i stojącą w nich długowłosą piękność . Miała na sobie długą białą koszulę , ale i tak wyglądała pociągająco . Na tyle pociągająco , że miałem PEWIEN 'problem' . Dziewczyna podeszła do mnie i złapała za krocze . Tak , niech robi tak dalej , a za pięć minut uczyni mnie najszczęśliwszym człowiekiem na całej planecie .
-No , Loulu , widzę , że znowu problem w spodniach ? - miałem wrażenie , że moją twarz pokrywają niechciane rumieńce .
-No kochanie , to twoja zasługa .
Dziewczyna przygryzła dolną wargę i ściągnęła mi spodnie . Przekręciliśmy się i moja dziewczyna leżała pode mną . Ściągnąłem z niej tą niepotrzebną jak dla mnie koszulę i już była naga .
-Widzisz , ja wiedziałam , że ten nasz wieczór się tak skończy , a więc już nawet nie w pełni nie ubierałam .
No tak , cała Nicole .Jest taka mądra .
-Ale Lou zaczekaj , bo ... bo ... , no bo Loui , stój .Bo ja na jutro , na uniwersytet muszę zanieść projekt . Inaczej wykładowca mnie zabije , a ja jeszcze nawet nie zaczęłam go robić . I co jutro powiem jak pójdę bez ?
-Że całą noc byłaś zajęta uszczęśliwiana swojego kochanego chłopaka Louis`a William`a Tomlinson`a i nad zwyczajniej w świecie nie miałaś czasu na jakiś tam projekt .
-Nie no zabawny to ty jednak jesteś po mamusi .
-Po twojej przyszłej teściowej .
-Ah , no tak . Zaraz , zaraz co ? Widzę , że ty masz tutaj jakieś poważne plany związane z naszą przyszłością . Louis , przestań , słyszysz ? Loui , Loulu , Tommo , Dupcio . Chociaż , wiesz co ? Masz racje , projekt może poczekać . Nie przeszkadzaj sobie .
-A dar przekonywania to mam po tatusiu .
Następnego dnia .
                                                    *Nina*
Obudziłam się w samą porę 7.00 . Tak bardzo chciałam położyć się , zamknąć oczy i dalej spać , bo przy takiej pogodzie naprawdę nie chce się robić nic . Popatrzyłam na śpiącego obok Harry`ego . Był tak cudownie wtulony w kołderkę . Delikatny uśmiech na jego twarzy nie znikał ani na sekundę . Pocałowałam go w czoło , a on się obudził .
-Przepraszam kochanie , nie chciałam cię obudzić .
-Nie obudziłaś mnie , nie śpię już od dawna . Chciałem ci powiedzieć , że cię kocham , zrobić ci pyszne śniadanko , zawieść do szkoły .
Kiedy usłyszałam te słowa zrobiło mi się cieplej na sercu i biło ono coraz szybciej . To takie miłe uczucie kiedy twój chłopak TAK się o ciebie troszczy .
-Harry , nie fatyguj się . Zobacz jaka jest straszna pogoda , będę mieć wyrzuty sumienia kiedy wyciągnę cię z łóżka .
Chłopak popatrzył na okno i spojrzał na mnie  z grymasem .
-Wiesz o czym teraz marzę ?
-O czym ?
-O tym  , żeby położyć się tak teraz tutaj obok ciebie , mocno cię przytulić i przeleżeć tak cały dzień , ale niestety ... muszę iść uczyć się jakichś dziwnych wzorów .
Chłopak usiadł wyprostowany na łóżku  i przytulił mnie na tyle mocno , że nie mogłam oddychać . Moje serce biło jak oszalałe .


__________________________________________________________________
Cześć kochane ! jak ja tu dawno nie byłam ! przepraszam , ale nie miałam internetu :c i mam lekkie zaległości , nawet nie wiem co się dzieje u naszych pięciu bossów . dziękuję za życzenia urodzinowe : > kocham was dupcie wy moje tomlinsonowe najdroższe ! ;*

sobota, 22 września 2012

Rozdział 56


W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje . O 14 . 30 zajęcia nareszcie dobiegły końca , a więc z radością opuściłam szkołę . Miał  tam na mnie czekać Harry , ale nigdzie go nie widziałam . Nagle usłyszałam, że ktoś mnie woła , odwróciłam się i zobaczyłam Josha .
-Nina , zaczekaj . Posłuchaj , chciałbym się zapytać czy może … zechciałabyś pójść ze mną do kina ?
-Em , nie przepraszam  Josh , ale ja mam chłopaka . Muszę już iść , trzymaj się – powiedziałam  po  czym odwróciłam się na pięcie  i  ruszyłam w stronę Harry`ego , który pojawił  się tutaj nie wiadomo skąd i jak . Chłopak z uwagą przyglądał się Josh`owi .
-Kto to był ?
-To ? Szkolna gwiazda , którą zdecydowanie nie jestem zainteresowana . Spokojnie nie musisz robić scen zazdrości .
-Nie … ja tylko – zarumienił się – nie ważne , chodź na pewno jesteś głodna .
Przerzuciłam torbę przez ramię , chwyciłam go za rękę i ruszyliśmy w drogę .
-Wiesz , tak na prawdę to ja powinnam być zazdrosna . Zamiast spać wtulonym we mnie , spałeś wtulony w Horana .
-Wyobrażałem sobie , że to ty .
Zaczęłam się śmiać . Przystanęłam , spojrzałam mu w oczy i po raz wtórny pocałowałam .
-Kocham cię, Harry .
-Ja ciebie też kocham . Chcesz na barana ?
-Kręgosłup ci wysiądzie .
-Będę mieć wtedy idealny pretekst do tego , żebyś mi masowała plecy .
-Głupi jesteś .
-Wiem z tego słynę . No wskakuj .
W końcu się zgodziłam . Próbowałam trzy razy , ale za każdym razem z niego spadałam . Ludzie , którzy obok nas przechodzili jedynie się uśmiechali lub mówili , że dobrze jest być młodym . Nareszcie udało mi się na niego wskoczyć i chłopak ruszył chwiejnym krokiem w dalszą drogę .
-Hazziu , a co jak spadnę ?
-Wtedy spadniesz i będę cię zdrapywać z chodnika .
Naciągnęłam mu jego czapkę na oczy , żeby nic nie widział .
-Ty chyba naprawdę chcesz spaść .
Kilkanaście minut później dotarliśmy do Nando`s .
-Ty… naprawdę wisisz mi masaż – powiedział .
-Nie przesadzaj już . Ty musisz być w formie , przydasz mi się – powiedziałam potrząsając brwiami .
-Jak ja mam nie przesadzać ? To twój tyłek tyle krzywd narobił .
Popatrzyłam na niego spod byka i zaczęłam udawać obrażoną.
-Żartowałem , żartowałem . Przecież wiesz , że ja kocham twój tyłek , a szczególnie go … - przerwałam mu .
-Wiesz co ? Ty może lepiej idź już zamawiać – powiedziałam zarumieniona .
Chłopak posłusznie odszedł , a ja zaczęłam wpatrywać się w wyświetlacz telefonu . Nawet nie zorientowałam się kiedy Harry wrócił i wręczył mi jedzenie . Kiedy wszystko już było pochłonięte ruszyliśmy do najbliższego sklepu po owoce , a następnie w stronę szpitala .
-A tak swoją drogą jesteś bardzo seksowna w tych koturnach .
-Nie przyzwyczajaj się za bardzo .
-No tak , cała ty .
Po chwili już byliśmy w szpitalu . Grzecznie weszliśmy do Sali , w której leżała Maya . Na widok mojej kochanej przyjaciółki i jej chłopaka szeroko się uśmiechnęłam . Tak bardzo się cieszyłam , że wszystko … prawie wszystko jest dobrze . Wgramoliłam się na jej łóżko i delikatnie ją przytuliłam.
-Cieszę się , że nic ci nie jest . Potwornie się o ciebie martwiłam . Dobrze się czujesz ?
-Tak , nic mnie już prawie nie boli . Przepraszam , że wszyscy byliście przeze mnie w takim stanie .
-To nie twoja wina . Po prostu nie wracajmy już do tego . Cieszmy się , że wszystko jest dobrze i z tobą i z didą .
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy kiedy nagle zadzwonił do mnie telefon . Spojrzałam na wyświetlacz ‘Liam’ . Przeprosiłam wszystkich i wyszłam na korytarz .
-Halo ? Jestem w szpitalu u Mayi .  Nie Liam , nie ma z nami Semily . Ale zaczekaj , stało się coś ? Jak to ? Dobrze , dobrze pa .
Zdziwiła mnie ta rozmowa . Włożyłam telefon do kieszeni i wróciłam do sali .
-Co się stało ? Kto to dzwonił ?
-To … Liam . Pokłócił się z Semily i nie ma jej w domu . Myślicie , że coś się mogło jej stać ?
-Nie , uspokój się . Jesteś już po prostu przewrażliwiona . Pogodzą się , zobaczysz – uspokajał mnie Zayn .
Może miał rację , może faktycznie po prostu za bardzo się wszystkim przejmuję . Siedzieliśmy u Mayi dwie godziny , a potem zaczęliśmy zbierać się do wyjścia , ponieważ zaczynało robić się późno . Z naszą kochaną wiewiórą został Zayn . Ostatnimi czasami nie opuszczał jej sali . Nie ma co się dziwić , on naprawdę strasznie się przestraszył kiedy doszło do niego , że ją prawie stracił . Miejmy nadzieję , że teraz będzie się nią lepiej zajmować , chociaż nie zwalajmy całej winy na niego . W końcu my też mogliśmy się o nią zatroszczyć . Zadzwonić , zapytać jak się czuję , zatroszczyć się o nią , ale oczywiście nikt o tym nie pomyślał . Nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się z Harrym pod domem . Nalałam sobie do szklanki soku i zniknęłam w głębi swojego pokoju . Zapaliłam nocną lampkę i usiadłam przy biurku . Wypakowałam z torby książki .To był mój pierwszy dzień w szkole , a już miałam nauki od groma , ale nie przejmowałam się tym w końcu nauka była moim oczkiem w głowie . Zabrałam się za obrabianie lekcji , kiedy już nareszcie wszystko zrobiłam otworzyłam książkę od chemii i zaczęłam się uczyć .W pokoju panowała idealna cisza i spokój , czyli coś czego już od dawna mi brakowało . Po dwóch godzinach byłam już potwornie zmęczona . Oparłam głowę o biurko.
Zaczęłam w kółko powtarzać jedną regułkę . Nagle usłyszałam  , że drzwi od pokoju się otwierają . Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi . Usłyszałam chichotanie za sobą .
-Ej , pani profesor . Czy znajdzie pani jeszcze trochę czasu dla swojego Harry`ego czy już pani go nie kocha ?
Podniosłam głowę , ściągnęłam okulary , odwróciłam się twarzą do swojego chłopaka i delikatnie się od niego uśmiechnęłam .
-Jestem wykończona .
Chłopak podszedł do mnie , wziął na ręce i bardzo delikatnie ułożył na łóżko . Popatrzył się na mnie i położył obok mnie . Po chwili ode chciało mi się spać . Odwróciłam się twarzą do swojego chłopaka i zaczęłam go łaskotać . On oczywiście musiał się zemścić . Takim właśnie sposobem zaczęliśmy się ‘bić’. Nie wiadomo jakim sposobem znalazłam się na nim . Siedziałam na jego udach rozkrokiem . Spojrzałam na jego krocze i zauważyłam , że ma pewien ‘problem’ w spodniach .
-Chyba masz za ciasne spodnie .
-Chyba tak na mnie działasz .
-No tak , w sumie bardzo możliwe – powiedziałam po czym zaczęłam go delikatnie całować po torsie . Po chwili wstałam i podeszłam do szafki , żeby wyciągnąć z niej piżamę . Spojrzałam przez ramię na swojego zdezorientowanego chłopaka .
-Lubisz prowokować ludzi , prawda ?
-Nie , lubię prowokować tylko i wyłącznie ciebie – powiedziałam po czym chwyciłam go za rękę i poszliśmy do mojej łazienki .
Puściłam gorącą wodę kiedy nagle rozległ się  dźwięk mojego telefonu .
‘Well you done , done me and you bet i felt it’ . Spojrzałam na wyświetlacz  ‘Horanek’ . Byłam ciekawa czego on ode mnie chce .
-Halo ? Horan jesteś tam ? Halo ? – i nic . Tylko szum i głośna muzyka . Zmartwiło mnie to .
-Kto to ? – zapytał Harry , który brał prysznic .
-Niall …
No cóż . Może jednak nie powinnam zachowywać się jak matka Teresa ? Przecież Niall jest dorosły , może czasem jego zachowanie wskazuje na to , że ma nie za duże IQ , ale wie co robi , jest mądry . Po kilkunastu sekundach zastanawiania się doszło do mnie , że w kabinie czeka na mnie mój chłopak w postaci jaką go matka natura stworzyła , a ja tu stoję i niepotrzebnie się martwię. Weszłam do kabiny i zaczęliśmy dokładnie przemywać swoje ciała . Kiedy już wyszliśmy zaczęliśmy się ubierać … to znaczy bynajmniej ja . Rozczesałam włosy , założyłam piżamę i wróciłam do pokoju . Położyłam się pod
kołdrę obok mojego Harry`ego i zaczęłam bawić się jego lokami . Patrzyliśmy na siebie, a po chwili chłopak zasnął . Przyjrzałam się mu , delikatnie pocałowałam go za uchem i spojrzałam na tą idealną twarzyczkę . Cholera , jak ja tego chłopaka kocham .

_______________________________________________________________
Cześć kochane , powracam nareszcie . Mam nadzieję , że rozdział się wam podoba . A co do nowej piosenki naszych  pięciu mężów jak się wam podoba ? Bo ja ją kuźwa kocham , że cholera . A najbardziej siedzi mi głowie „Hey , girl it`s now or never , it`s now or never” :D No nie ważne . KOCHAM WAS , papa :*

sobota, 8 września 2012

Rozdział 55

                                                     *Nina*
W wielką ulgą dotarliśmy do domu . Weszliśmy do środka , a tam chłopacy siedzieli zestresowani w salonie i każdy jeden wpatrywał się w tykający zegar wiszący na ścianie .
-Jak z nią ?! - zapytali kiedy nas zobaczyli .
-Jest wszystko dobrze . I z Mayą i z niunią , a więc nie musicie się martwić - powiedziałam przy czym posłałam im ciepły uśmiech , nalałam sobie do szklanki soku i poszłam do siebie .
Przez chwilę zapomniałam już , że ja tu mieszkam , że to jest mój dom . Cieszyłam się z tego . Mieszkać z takimi pięcioma idiotami ... no i z moim tatą , ale on raczej należał do tych co musiał tych idiotów uspokajać.
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko . To był wyczerpujący dzień . O mało co nie straciłam przyjaciółki , którą naprawdę kocham . Cieszyłam się jednak , że wszystko jest z nią dobrze , że Zayn tam teraz przy niej jest i się nią opiekuję . Z nim na pewno nic się jej nie stanie . Spojrzałam na biurko i uświadomiłam sobie , że już jutro będzie pierwszy dzień w nowej szkole . Na samą tą myśl mój brzuch zaczął się ściskać z nerwów . Nie lubię znajdować się w nowym otoczeniu , nie lubię poznawać nowych ludzi . Naprawdę się tego boję . Trzeba wtedy się każdemu przypodobać , cały czas mieć głowę spuszczoną w dół , żeby tylko ktoś się do ciebie nie przyczepił , że się na niego gapisz . Bałam się , że znajdą się osoby , które będą mi w jakiś sposób 'dokuczać' , uważać za jakąś inną . Nie chcę być takim wyrzutkiem , kujonem , który ZAWSZE WSZYSTKO wie .Potrzebnym tylko po to , żeby dać komuś spisać .  Tak było w Polsce . I teraz , chcę żeby było inaczej . A może czas najwyższy przestać mieć takie pesymistyczne wizje na świat i zacząć pozytywnie myśleć ? Bo od takiego ciągłego przejmowania się wszystkim daleko nie zajdę . Spojrzałam na zegarek - kilka minut po północy . Zerwałam się z łóżka , chwyciłam piżamę i rozleniwionym krokiem dotarłam do łazienki .Rozebrałam się , rozpuściłam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Relaksowałam się gorącą wodą . Przypomniałam sobie swoją poprzednią noc z Harrym . Było mi wtedy tak dobrze . Nigdy nie czułam się lepiej , w tym momencie na mojej twarzy zapanował szeroki uśmiech . Umyłam się , spłukałam z głowy szampon i wyszłam z kabiny . Ubrałam się w cieplutką piżamkę , rozczesałam włosy , włączyłam suszarkę i zaczęłam tańczyć . Niestety moje 'sieroctwo' i brak talentu miało przewagę , gdyż uderzyłam  z całej siły nogą w kabinę . Tak , ja to jednak nie należę do osób normalnych ... i utalentowanych . Nie oszukujmy się . Kiedy już nareszcie wstałam z zimnej podłogi spojrzałam w lustro i wybuchnęłam śmiechem . Nie ma to jak na swój widok w lustrze się śmiać , prawda ? Ale jak się ma taką twarz jak moja ... Pięknością to ja nie jestem i nie będę . Wiedziałam , że gdyby ktoś teraz widział moje zachowanie szukałby mi wolnego miejsca w psychiatryku . Po 20 minutach w końcu wyszłam z tej łazienki . Moja noga cały czas o sobie przypominała , była trochę spuchnięta i posiniaczona ,a to tylko dlatego , że mi się tańczyć zachciało . Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka . Nagle usłyszałam , że drzwi się otwierają , odwróciłam się i zobaczyłam Harry`ego . Odsunęłam się trochę pod ścianę i zrobiłam mu miejsce .
-Zimno u mnie w pokoju - powiedział kiedy już leżał obok .
-Oczywiście , uważaj , bo ci uwierzę - pocałowałam go w policzek , wtuliłam się w niego i zaczęłam jeździć ręką po jego torsie .
-Martwisz się jutrzejszym dniem ? . Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego .
-A teraz cię zaskoczę ; nie , nie martwię się.
-Powiedziała to moja dziewczyna . Hmm...dziwne .
Zaczęłam się śmiać . Nagle do naszego pokoju wparadował Niall . Wgramolił się nam do łóżka i usiadł pomiędzy mną , a Harrym .
-Horan , gdzie ty się tutaj gramolisz w środek tym tyłkiem ? - zapytał Hazza .
-Nie ma seksu !
-Weź się uspokój . Idź do swojego pokoju .
-No , ale ... smutno mi .Wszyscy mnie zostawiliście samego . Liam u Semily , Louis u Nicole , Zayn u Mayi , wy tu , a ja ? A ja siedzę przed tym telewizorem sam , z paczką chipsów w ręce . Nikt mnie nie kocha , jestem taki forever alone- mocno go przytuliłam .
-Horanku , przecież ja cię kocham .
-Nie wiem tylko czy się tutaj zmieścimy we trójkę - powiedział Harry , który nie wyglądał na zadowolonego.
-Damy radę - powiedział Nialler - położyliśmy się i zaczęliśmy wpatrywać z sufit .
Ta sytuacja była trochę ... dziwna ? Tak , tak to można było nazwać .
-Wiecie co ? Czuję się jak taka mama .
-Tak ? A ja się czuję jak taki tata co nawet nie może tknąć mamy , bo synek mu przeszkadza - Horanek wybuchnął tym swoim przewspaniałym śmiechem .
-Wiecie ? Ja czasami zaczynam poważnie kwestionować fakt , że ja z wami żyję i , że zaczynam być taka głupia jak wy . Naprawdę , niszczycie mi umysł - powiedziałam po czym odwróciłam się do nich tyłem .
Już prawie zasypiałam , kiedy nagle usłyszałam naprawdę głośne burczenie w brzuchu Niall`a.
-Oj , przepraszam towarzystwo , ale muszę iść po bułkę - powiedział po czym przeszedł przez Harry`ego i wyszedł z pokoju .
-Chodź , chodź tu szybko zanim on nie wróci - powiedział mój chłopak .
Przysunęłam się do niego , a on zaczął mnie delikatnie całować . Oczywiście nie trwało to zbyt długo , bo po chwili do pokoju wrócił pan wiecznie głodny z jakimś kotletem w ręku .
-A co wy tutaj robicie ?- zapytał po czym ponownie wleciał w środek .
-Horan , czy ty sobie jaja robisz ?
-Ja ? Nie ...
-Posłuchajcie do cholery ! Ja jutro o 7.00 będę musiała wstawać do szkoły , a wy możecie sobie spać tak długo jak nie będziecie głodni ,a potem możecie jeść dopóki nie będziecie śpiący .  Tak , Horan wyrecytowałam twoją zasadę życiową . Możecie uszanować to ? - poprosiłam  już naprawdę wkurzona .
No i zapanowała cisza ... na chwilę . Po pięciu minutach znowu zaczęli gadać jakieś bzdury .
-Wiecie co ? Albo się przymknięcie albo wylatujecie z tego łóżka oboje ! - powiedziałam już nie na żarty .
Odsunęłam się od nich jak najdalej potrafiłam , a oni popatrzyli na mnie przestraszeni , przymknęli oczy i zaczęli udawać , że śpią . Odwróciłam się w stronę ściany , przykryłam kołdrą po sam nos i nareszcie udało mi się zasnąć .
Następnego dnia .
Obudził mnie dźwięk mojego budzika .
-'Baby you light up my world like nobody else...' - rozbrzmiał znajomy dźwięk i głos .
-Nie , nie błagam jeszcze chwileczkę - wymrukałam pod nosem .
Mhm , chwileczkę . Taka moja 'chwileczka' trwała 45 minut .
-Świetnie , spóźnię się do szkoły już pierwszego dnia !
Odwróciłam się i zobaczyłam Niall`a i Harry`ego , którzy spali wtuleni w siebie . Na początku trochę zdziwił mnie ten widok , ale po chwili przypomniałam sobie tamtą dziwną noc . Patrząc na tych idiotów poczułam się trochę zazdrosna , że mój chłopak śpi wtulony w mojego przyjaciela , a nie we mnie . Po kilku minutach ciągłego gapienia się na nich przypomniałam sobie o szkole . Rozejrzałam się po pokoju i nareszcie ruszyłam te swoje cztery litery . Podeszłam do szafki wyciągnęłam z niej ciepły , kremowy sweterek z rękawami 3/4 , jasne rurki i czarne koturny po czym skierowałam się w stronę łazienki . Nagle zadzwonił do mnie telefon .
-Sem ? Już wychodzę , tak czekaj na mnie na przystanku . Ja ? No oczywiście , że nie zaspałam  . Jak w ogóle możesz tak myśleć ?
Szybko się umyłam , ubrałam , uczesałam , założyłam na głowę wełnianą czapkę , popsikałam perfumami , które polecił mi nie jaki Josh po czym chwyciłam torbę i wybiegłam z domu . Wiedziałam , że w tych butach najdalej niż do do drzewa , które znajdowało się obok bramki nie dobiegnę ,ale  próbować zawsze trzeba .Sama tak naprawdę nie wiem po co kupiłam buty , w których nie potrafię chodzić . Nie jestem typem dziewczyny , która chodziłaby w spódniczce i szpilkach . Zdecydowanie wolałam rurki i trampki . Nareszcie dobiegłam do przystanku gdzie czekała moja najdroższa Semily . 
-Spokojnie , bo się zabijesz w tych butach .
-Bardzo śmieszne ! O , jedzie autobus , wsiadaj !
Droga do szkoły zajęła nam 15 minut . Kiedy już nareszcie do niej dotarłyśmy zaczęłam się bardzo stresować . Była taka wielka , było w niej tyle ludzi .
-Boisz się ? - zapytała panna Wilson .
-A ty nie ?
-Co ma być to będzie . Mam pierwszą Geografię , a więc idę się umyć . Trzymaj się , wierzę w ciebie - powiedziała po czym zginęła w tłumie .
Właśnie Nina , co ma być to będzie . Wiem , wczoraj sama to sobie powtarzałam , ale teraz oczywiście muszę spanikować . Zacisnęłam pięści , spuściłam wzrok w dół i ruszyłam przed siebie szukając swojej szafki . Czułam , że każdy wlepia we mnie wzrok . Czułam się bardzo nieswojo i dziwnie . Nagle poczułam , że na kogoś wpadam .
-O matko , przepraszam , nie zauważyłam cię .
-No tak. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić . Nina , prawda ?
Uniosłam wzrok i spojrzałam na tego 'ktosia' . Moje oczy dostrzegły Josh`a , którego poznałam wczoraj w perfumerii .
-Tak , zgadza się . Jesteś Josh , tak ? - zapytałam dla upewnienia .
Chłopak uroczo się uśmiechnął .
-Jesteś tu nowa ? Nie widziałem cię tu wcześniej .
-Tak , przeprowadziłam się niedawno z Polski .
-Byłem tam . O widzę , że jesteśmy w jednej klasie .
Delikatnie się uśmiechnęłam . Zauważyłam , że wszystkie dziewczyny patrzą na mnie z takim dziwnym wyrazem twarzy . Jakby z nienawiścią . Nie wiedziałam o co im wszystkim chodzi . Nie chciałam mieć przechlapane u każdego  już pierwszego dnia w nowej szkole .  Nagle podeszła do mnie 'normalnie' wyglądająca dziewczyna .
-Cześć , jestem Sandra .
-Miło mi , Nina . Czy ty wiesz ... dlaczego te wszystkie dziewczyny tak dziwnie na mnie patrzą ?
-Owszem , może dlatego , że to twój pierwszy dzień w nowej szkole , a ty już rozmawiałaś z Josh`em . 
Patrzyłam na nią lekko zdziwiona . Co to jakiś kolejny disneyowski film typu "High School Musical" , a którym gwiazda szkoły 'bajeruje' do nowej dziewczyny , a reszta ją nienawidzi , tak ?
-Rozumiem ,że to wasza gwiazdka , tak ?
Dziewczyna z grymasem pokiwała twierdząco głową .

___________________________________________
Dobry. Jak pierwsze dni szkoły ? Bo u mnie tak sobie . Przepraszam , że rozdział jest krótki , ale nie mam dzisiaj naprawdę czasu i do tego WSZYSTKO mnie boli :c Mam nadzieję , że się podoba , bo pisałam go resztkami sił . Kocham was bardzo mocno czytajcie i komentujcie ;*